Mariusz Zganiacz w zeszłym tygodniu został zesłany na krótką banicję do drugiej drużyny. W zespole rezerw rozegrał całe spotkanie, większość na pozycji stopera, dodajmy po raz pierwszy w jego długiej karierze. W pojedynku z Termaliką Bruk Bet Nieciecza , trochę z konieczności w 61 minucie spotkania, zastępując kontuzjowanego Rudolfa Urbana musiał wcielić się w rolę rozgrywającego pomocnika. Zaprezentował się naprawdę nieźle, ale z wyniku zadowolony nie był.
– W tej pierwszej połowie to był taki mecz na remis. My strzeliliśmy gola, Nieciecza miała swoje sytuacje, ale w drugiej połowie już przeważaliśmy i to zdecydowanie. Szkoda, że nie udało nam się strzelić tej drugiej bramki i zakończyć takim samym wynikiem tego spotkania jak tydzień temu.
„Zgani” zaraz po tym jak pojawiał się na boisku dwukrotnie próbował strzałów z za linii pola karnego. Za drugim razem Nowak wypuścił nawet piłkę z rąk, ale szybko się poprawił – Trener kazał mi próbować strzelać z dystansu. Dwa razy
uderzyłem , nie wiele brakowało, by piłka znalazła drogę do bramki – nie może odżałować pomocnik Piasta, że golkiper Termaliki wybronił jego uderzenie.
Po raz kolejny o wyniku nie decydowały tylko umiejętności piłkarskie, ale i twarda, nieustępliwa walka w której dosłownie trzeszczały kości. Twardsi okazali się goście. Żaden z piłkarzy Termaliki nie opuścił boiska na noszach. W zespole Piasta natomiast dwóch nie dotrwało do końcowego gwizdka – Niecieczanie grali ostro, ale my im nie byliśmy dłużi. Też graliśmy twardo – przyznaje Zganiacz. Rzeczywiście arbiter aż 47 razy w tym meczu odgwizdał przewinienia. To rekord w tym sezonei. Co ciekawe jednak, pokazał tylko trzy żółte kartki.
Czy ten jeden punkt okaże się zdobyczą, czy będzie to strata dwóch oczek, przekonamy się dopiero po zakończeniu tej kolejki. I liga tej wiosny jest mocno nieprzewidywalna i każdy wynik jest możliwy. – Remis to też dobry wynik, choć ten należy uznać na minus dla nas. Gdybyśmy dzisiaj wygrali, bylibyśmy po tej kolejce na pierwszym, może drugim miejscu w tabeli, a tak musimy czekać na to, co zrobią rywale i dalej gonić inne drużyny – podsumowuje piątkowy rezultat i mecz pomocnik Piasta.
Opracowanie: Grzegorz Muzia
Foto: Michał Dusko





















