Obradujący dzisiaj w Warszawie zarząd Polskiego Związku Piłki Nożnej postanowił, że zjazd sprawozdawczo-wyborczy odbędzie się 26 października 2012 roku. To oznacza, że na razie nie udał się „przewrót” w PZPN, a to oznacza, że jeszcze przez pół roku władzę w tej organizacji będzie sprawował Grzegorz Lato i związani z nim ludzie. Co to ma do Piasta? Kilka dni temu na łamach „Sportu” – wiceprezes gliwickiego klubu Jarosław Kołodziejczyk bardzo mocno wypowiedział się o polityce Grzegorza Laty i PZPN-u wobec Piasta.
Publicznie zarzucił mu, że wybiorczo odwiedza pierwszoligowe kluby (prawda – był Szczecinie i Niecieczy, w Gliwicach nie). Oberwało się też sędziom i PZPN, że nie ujawnia ocen arbitrów. Spotkało się to z aplauzem kibiców, ale czy jest to akt odwagi czy nierozwagi?
Przyjrzyjmy się kim są najbliżsi i najwierniejsi współpracownicy Grzegorza Laty i czego możemy się spodziewać. Są to: Rudolf Bugdoł, Antoni Piechniczek i Ireneusz Serwotka. Bugdoł to aktualny prezes Śląskiego Związku Piłki Nożnej, czyli szef śląskiego piłkarstwa. Pełni tą funkcje od 2002 roku. W piłkarskiej centrali jest wiceprezesem do spraw organizacyjnych. Jaki ma stosunek do Piasta? – Oficjalnie pewnie przychylny, ale kto lubi jak się krytykuje jego szefa. Antoni Piechniczek urodził się w Chorzowie. Trener reprezentacji Polski, polityk, senator, osoba bardzo wpływowa. W PZPN pełni funkcję wiceprezesa ds. szkolenia. Lojalny, z Grzegorzem Latą związany na dobre i na złe. Ireneusz Serwotka, znamy go doskonale z działalności w Odrze Wodzisław. Pełnił tam kilka funkcji. Piasta może nie lubić. Całkiem niedawno bowiem działacze z Okrzei za jego plecami zawarli umowę z MOSIREM z Wodzisławia na wynajem stadionu. Było taniej i z korzyścią dla Piasta.
Są to więc ludzie, którzy tak naprawdę decydują o wszystkim, co się dzieje na zapleczu Ekstraklasy i w niższych ligach. Może ci panowie nie zaglądają na Piast.Gliwice.pl, ale „Sport” z pewnością czytają, bo to najstarsza i najbardziej prestiżowa gazeta sportowa na Śląsku. Formalnie, żadnych konsekwencji ze strony centrali klub i wiceprezes na pewno nie poniosą. Jest demokracja, wolność słowa, wypowiedzi, etc. Czy jednak PZPN puści to Piastowi płazem? Coś mi się wydaje, że piłkarze będą musieli się jeszcze mocniej starać, aby gromadzić punkty i nie narażać się arbitrom w kolejnych meczach, a spiker będzie miał więcej pracy, aby uciszać kibiców przy popularnej, ale zakazanej przyśpiewce – J……..PZPN
Grzegorz Muzia





















