Marcin Brosz na ostatniej konferencji prasowej nie krył żalu wobec piłkarskiej centrali za kilka ostatnich decyzji. Trener Piastunek poruszył sprawę Alvaro Jurado oraz pracy i obsady sędziów w pierwszych dwóch meczach. Wypowiedzi szkoleniowca z Gliwic można jednak określić jako łagodne. Jarosław Kołodziejczyk, wiceprezes Piasta na łamach dzisiejszego wydania katowickiego „Sportu” stawia jednak już konkretne zarzuty wobec władz PZPN-u.
– Zacznijmy od sprawy Hiszpana. Przypomnijmy, że nowy nabytek gliwiczan nie mógł zagrać w Szczecinie, bo urzędnicy nie złożyli odpowiedniego podpisu pod dokumentami. – Złożyliśmy kompletne dokumenty, a obowiązkiem urzędników było tę sprawę dokończyć. Urzędników, których przecież wszyscy opłacamy. Nikt nikomu tutaj łaski nie robi – mówi Jarosław Kołodziejczyk, wiceprezes Piasta.
Kołodziejczykowi nie podoba się też to, że zimą Grzegorz Lato, prezes PZPN-u, pojechał do Szczecina i zapewnił ludziom z Pogoni, że czeka na ten klub w ekstraklasie. – Dziwię się, dlaczego prezes pojawił się tylko u jednego z I-ligowych klubów. Szef powinien przecież wiedzieć, co się dzieje we wszystkich klubach. My też chętnie porozmawialibyśmy z nim o tym, co się dzieje w związku – zapewnia.
Sprawa druga – praca arbitra w meczu z Pogonią, której echa nie milkną do dziś. – Po to płacimy kolosalne pieniądze na związek, żeby mieć zapewnione otwarte reguły gry. Poza tym, dlaczego po każdym meczu klub nie otrzymuje informacji o tym, jak została oceniona praca arbitra? Im więcej jawności tym mniej spekulacji – dodaje Kołodziejczyk.
Wreszcie obsada sędziowska. Spotkanie Piasta z Wartą Poznań prowadził Bartosz Frankowski, arbiter z Torunia. Trener Marcin Brosz pieklił się na taką decyzję, bowiem gliwiczanie walczą o awans z nieodległą od Torunia Bydgoszczą. – Należało wybrać kogoś z innego regionu Polski. A gdyby tak do prowadzenia tego meczu został wybrany ktoś z Opola albo Sosnowca? – pyta na koniec wiceprezes Piasta Gliwice.
Źródło: Sport/sportslaski,pl





















