Łapczywy na gole

W pierwszej połowie meczu przeciwko Leśnicy zagrali głównie zawodnicy z pierwszej kadry. W drugiej odsłonie szanse gry przy dwustuosobowej publiczności dostali juniorzy z najstarszego rocznika. Egzamin zdali celująco, choć trzeba brać poprawkę, że rywal najmocniejszy nie był. Z tyłu obok Krzyckiego grał Dominik Witek. Radosław Murawski i Gajusz Kościelniak , mimo młodego wieku opanowali środek pola. Grający jako napastnik  – Krzysztof  Poznański natomiast dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.
Zobacz zdjęcia z meczu

Grzegorz Muzia – Kiedy dowiedziałeś się, że zagrasz w meczu pierwszego zespołu?

Krzysztof Poznański – Na treningu, dwa dni przed meczem trener Zajączkowski powiedział nam, że zagramy przeciwko Leśnicy

G.M. Była trema?

K.P. Pewnie była, ale tylko do momentu, gdy wyszedłem na boisko. Tu na Sokoła trenujemy i rozgrywamy mecze, ja poczułem grunt pod nogami, to już napięcie puściło.

G.M. Nie łatwo się gra, gdy za plecami biegają tacy piłkarze jak Krzycki czy Urban, krzyczeli mocno?

K.P. Z tyłu zawsze pokrzykują, ale nie wiem kto. To mi nie przeszkadzało.

G.M. Strzelasz dużo goli w juniorach , dziś też łatwo zdobywałeś bramki. Jak to wyglądało z twojej perspektywy?

K.P. Za pierwszym razem poszła długa piłka, dwóch obrońców z Leśnicy się zderzyło, przejąłem piłkę, podciągnął z nią trochę, przycerowałem miedzy nogi bramkarza i wpadło. Przy drugim golu udało mi się ograć dwóch obrońców, przymierzyłem po długim rogu i też wpadło

G.M. Niedługo kończysz wiek juniora, na co liczysz?
K.P. Że trenerzy pierwszego zespołu będą się mi przyglądać i że jeszcze dostanę kiedyś szansę  gry w pierwszej drużynie

G.M. Wzorujesz się na jakimś zawodniku?

K.P. Tak, na Kędziorze. On jest tak łapczywy i chytry jak lis na strzelanie goli, tak  jak ja!

Foto: Michał Duśko

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze