Legia – Piast, Szmatuła i Lewczuk przed meczem

Jakub-SzmatulaGdyby ktoś na początku tego sezonu powiedział, że w 20. kolejce spotkań mecz Piasta z Legią będzie decydował o tytule najlepszej drużyny pierwszej części sezonu, nikt nie potraktowałby tego pewnie poważnie. Fakty są jednak takie, że w niedzielę gliwiczanie przy Łazienkowskiej spróbują pokonać sześciokrotnie bogatszego i dużo bardziej utytułowanego przeciwnika i nie są bez szans.

– Atmosfera w zespole jest taka jak przed meczem z Cracovią. Jesteśmy zmotywowani i w Warszawie wyjdziemy na boisko pełni optymizmu. Mamy szacunek do Legii, ale nie boimy się ich – zapewnia Jakub Szmatuła.

Warszawiacy mogą czuć się upokorzeni przez Piasta. To gliwiczanie bowiem w 5. kolejce, po wygranej nad Legią wskoczyli na fotel lidera na którym zasiadają do dziś.

– Zdajemy sobie sprawę, jak ważne jest to spotkanie, bo w przypadku wygranej zbliżymy się do lidera na dwa punkty, by przy dobrym układzie zakończyć rok na pozycji lidera. Z drugiej strony nie ma tu za dużo mówić – mniej słów, więcej czynów – mówi Igor Lewczuk, obrońca Legii.

Lewczuk dobrze znany jest kibicom Piasta. Przez pół sezonu bronił barw gliwickiego klubu, gdy ten bez powodzenia walczył o powrót do ekstraklasy. Marcin Brosz nie widział go jednak w składzie. Teraz wychowanek Hetmana Białystok należy do podstawowych graczy ekipy z Łazienkowskiej. W miniony czwartek Legia z Lewczukiem w składzie przegrała jednak i to wysoko z Napoli, co nie świadczy jednak dobrze o defensywie gospodarzy niedzielnego meczu.

– Musimy się po tym meczu szybko otrząsnąć. Napoli nie bez powodu zajmują wysokie miejsce w Serie A. Jak na polską ligę, czeka nas w niedzielę hit i mam nadzieję, że będzie ten mecz stał na wysokim poziomie – przekonuje obrońca Legii.

Gliwiczanie ostatnio też mają problem z grą w defensywie. W ostatnich czterech meczach niebiesko-czerwoni dali sobie wbić aż 10 goli, a poprzednich 15. kolejkach tylko 14.

– Najbardziej boli te pięć straconych bramek z Górnikiem, a nie graliśmy przecież źle. Po tym golu po rykoszecie coś złego się z nami stało. To już jednak historia, ale, żeby w Warszawie myśleć o wygranej, musimy zagrać dobrze w obronie i tych bramek nie tracić – przyznaje Szmatuła.

Stanisław Czerczesow ma w swojej drużynie super strzelca. Nemanja Nikolić, bo o nim mowa w polskiej ekstraklasie w praktycznie w każdym spotkaniu wpisuje się na listę strzelców.

– Dwadzieścia bramek w dziewiętnastu meczach to robi wrażenie. W Gliwicach też mnie pokonał, ale myślę, że w Warszawie zagramy na tyle konsekwentnie, że wyłączymy go z gry i tych sytuacji mieć nie będzie – przekonuje bramkarz Piasta.

W ostatnich sześciu kolejkach Legia była krytykowana za styl, ale jej konto powiększyło się aż o 16. punktów. Taki wynik nie bierze się z przypadku.

– Co by nie powiedzieć, Legia to jest drużyna, która gra do końca. Przykładem może być mecz z Wisłą Kraków. Trochę przypadkowa bramka w 85 min daje im prowadzenie, potem strzelają drugiego gola. W takich meczach trzeba być skoncentrowanym nie przez 90 min, ale przez 95 minut – analizuje Szmatuła.

Gliwiczanie zdają sobie sprawę, jak trudne czeka ich zadanie, ale zapowiadają grę o zwycięstwo.

– Każda drużyna gra o pełną pulę, to normalne. Piast jest liderem, zawodnicy z Gliwic mają więc prawo czuć się mocni – podkreśla Igor Lewczuk.

– W Warszawie jeszcze nie wygraliśmy, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz – przekonuje Jakub Szmatuła.

Wynik zawsze jest sprawą ważną, ale w tym przypadku chodzi tez o to, aby oba zespoły zaprezentowały futbol godny miejsc zajmowanych przez te drużyny. Przede wszystkim liczymy więc na emocje i dużą piłkarską jakość i oby wygrał Piast!

Opracowanie: piast.gliwice.pl

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze