Boczny obrońca to chyba aktualnie najbardziej poszukiwany zawodnik na tą pozycję w Piaście Gliwice. Z grających w rundzie jesiennej piłkarzy na boku obrony, tylko Mateusz Bodzioch zalicza się do zawodników, którzy najlepiej czują się tej pozycji. Buryan i Paulauskas wcześniej pełnili inne role na boisku. W pierwszych meczach natomiast prawej flanki pilnował Wojciech Lisowski. W meczu z Pogonią nabawił się on jednak poważnej kontuzji, która wyeliminowała go do końca rundy jesiennej.
Jestem w pełni zdrowy. Już zresztą jesienią w ostatnich meczach byłem na ławce rezerwowych, ale trenerzy nie chcieli ryzykować i wystawiać mnie do gry. Dobrze przepracowałem ten ostatni okres. Na siłowni ćwiczyłem rękę. Po kontuzji nie ma już śladu – zapewnia Lisowski.
Wojciech Lisowski to jeden z najmłodszych zawodników pierwszego składu Piasta. Do Gliwic trafił w przerwie letniej z Legii Warszawa, choć urodził się w Stargardzie Szczecińskim. – Moja przygoda zaczęła się w zachodniopomorskim. Jestem wychowankiem Piasta Chociwel. Szybko jednak trafiłem do Stali Szczecin, gdzie jeszcze jako młodzieżowiec grywałem już w seniorach IV lidze. Zbierałem dobre recenzje, co zaowocowało powołaniem mnie do młodzieżowej reprezentacji Polski – opowiada o swoich początkach „Lisu”.
Skauci Legii ostatnio specjalizują się w wyłapywaniu młodych talentów. Borysiuk, Wolski czy Żyro są w zbliżonym
wieku do Lisowskiego, a grają już regularnie w europejskich pucharach. Nie przepuścili też Lisowskiemu, ściągając go do Warszawy. – Jestem w Legii od trzech lat, mam ważny kontrakt z tym klubem, ale w pierwszej drużynie miałem małe szanse na grę, stąd decyzje o wypożyczeniu do Gliwic. Zaczęło się bardzo dobrze. W lecie wywalczyłem sobie miejsce w składzie. Trenerzy mi zaufali, szło dobrze, ale przytrafiła się kontuzja – opowiada Lisowski.
Uraz okazał się poważny, operacja, długi proces rehabilitacji, co na to zawodnik? – Cieszę się, że wspierali mnie zawodnicy i trenerzy Piasta. Klub też profesjonalnie się zachował. Miałem dopięte wszystko od operacji po rehabilitację włącznie. Chciałbym odpłacić się klubowi, pomagając mu w awansie do Ekstraklasy – podkreśla młody obrońca.
Przypomnijmy, że Lisowski został brutalnie potraktowany przez zawodnika Pogoni Szczecin, Ediego Andradinę, czy będzie się bał zagrac przeciwko niemu wiosną? – Nie stawałem w przeszłości przed taką sytuacją. Nie boję się jednak tego. Będę się przygotowywał jak najlepiej i jeśli trenerzy mi pozwolą, zagram przeciwko Pogoni Szczecin – zaznacza wychowanek Piasta Chociwel.
W kontekście wzmocnień Piasta bardzo dużo się mówi o piłkarzach z Hiszpanii, którzy wkrótce mogą zdominować kadrę gliwickiej jedenastki, a być może potem trafia do innych klubów z naszego kraju. Czy młodzi zawodnicy obawiają się rywalizacji ? – Nie ma się czego bać. Na razie może jeszcze hiszpańskie szkoły może są lepsze, ale u nas też powstało sporo piłkarskich akademii. Napędza to Euro 2012. Myślę, że niedługo będzie tak, że to zachodnie kluby będą sięgać po naszych wychowanków – uważa Lisowski.
Gdy ma się 20 lat i jest się daleko od domu, można czuć się samotnym. Jak jest w przypadku młodego obrońcy Piasta – Pochodzę ze Stargardu, ale na Śląsku mam liczną rodzinę. Przyjechali tu wcześniej, za chlebem, w poszukiwaniu pracy, bo u nas kiepsko z nią było i jest. Jest więc do kogo pójść na obiad w niedzielę. Można smacznie i w miłej atmosferze zjeść śląskie kluski z roladą i mądrą kapustą – uśmiecha się piłkarz Legii Warszawa.
Wywiad opracowany na podstawie audycji Piast Raport/ Radio Plus Śląsk





















