Gerard Badia był jednym z najjaśniejszych punktów Piasta i w opinii także ekspertów jednym z najlepszych, lewonożnych pomocników grających polskiej ekstraklasie. Ostatnio jednak Hiszpan zniknął ze składu i nie był brany pod uwagę przy ustalaniu meczowej osiemnastki. Nie jest tajemnicą, że przyczyną tego stanu rzeczy były sprawy rodzinne. Badia na łamach „Sportu” dokładnie wyjaśnia, co było przyczyną jego absencji.
Dzień przed meczem z Legią w Warszawie moja żona urodziła córeczkę. Udało mi się uzyskać kilka dni wolnego i odwiedziłem moją rodzinę. Gdy wróciłem do Polski, żona źle się poczuła i musiała znów wrócić do szpitala. Sytuacja zrobiła się poważna, więc musiałem być z moimi najbliższymi. Mecz ze Śląskiem Wrocław oglądałem na laptopie w szpitalu. Do Gliwic ostatecznie wróciłem dwa dni przed spotkaniem z Jagiellonią, więc oczywistym było, że nie znajdzie się dla mnie miejsce w meczowej osiemnastce. Na szczęście wszystko jest już w porządku – mówi Gerard Badia.
Według zawodnika wszystko jedna juz wróciło do normy – Jestem w stu procentach gotowy, zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. W Hiszpanii trenowałem indywidualnie, otrzymałem od sztabu szkoleniowego specjalną rozpiskę. Sytuacja była trudna, więc wtedy głowa była z rodziną. Teraz jednak jestem skoncentrowany na treningach z zespołem i na najbliższym meczu z Podbeskidziem. Myślę, że głowa jest czysta i wolna od problemów, wcześniej przed meczami nie byłem skoncentrowany, bo bardzo się martwiłem. Musiałem podjąć decyzję o opuszczeniu klubu. wyjaśnia Hiszpan.
Cały artykuł znajdziecie na katowickisport.pl






















Gratuluję córeczki, gościu jesteś świetny!! Piast bez Ciebie nie istnieje
Gratulacje! Dobrze że się wszystko ułożyło.
Było widać brak Badii w składzie.