Po przekonywującej i pewnej wygranej w 8. kolejce z Widzewem, tydzień później niebiesko-czerwoni mieli rozegrać pojedynek z Lechem. Miał być to drugi mecz z rzędu piłkarzy trenera Brosza na własnym boisku i wszyscy liczyli, że drugi zwycięski, choć klasę zespołu trenera Rumaka doceniał każdy. Przypomnijmy sobie najciekawsze wydarzenia z tego spotkania.
W poniedziałkowy wieczór, 23 wrześnie ubiegłego roku przy nie najlepszej pogodzie, siąpiącym jesiennym już deszczu Lech spokojnie i pewnie wypunktować gospodarzy 2:0. Wszystko rozpoczęło się już po kwadransie gdy obrońcy niebiesko-czerwonych zapomnieli pokryć w polu karnym Łukasza Teodorczyka, który choć wtedy nie był w wybornej formie napastnikiem był zawsze groźnym. Jak się skończyła ta sytuacja – napastnik „Kolejorza” został sam przed Trelą i mocnym uderzeniem otworzył wynik spotkania. Niestety, strata gola nie podziałała szczególnie na gospodarzy. W tym dniu im po prostu nic nie wychodziło a Lech grał spokojnie, czekając na swoją szansę na strzelenie drugiej bramki.
Do przerwy już nic się nie wydarzyło jednak.
Po zmianie stron Piast próbował ale nic mu nie wychodziło. A Lech na swoją szansę się doczekał. W 53. minucie za sprawą znów Teodorczyka, który wykorzystał kolejny już (wiel)błąd w tym meczu defensywy rywala i tym razem z bliska pokonał Trelę.
Do zakończenia meczu Piast nie potrafił szczególnie zagrozić bramce Gostomskiego a Lech miał kilka dogodnych szans na strzelenie trzeciej i kolejnych bramek.
Ostatecznie spotkanie zakończył się zasłużoną porażką miejscowych 0:2. Czy w sobotni wieczór będzie lepiej?
Skrót ostatniego spotkania pomiędzy Piastem a Lechem rozegrany przy Okrzei można zobaczyć w tym miejscu.





















