Damian Zbozień pozytywnie przeszedł testy i w piątek podpisał ze swoim nowym klubem, którym będzie Amkar Perm – 2,5. letni kontrakt. Formalnie jednak Zboziu stanie się piłkarzem Amkaru, jeśli do kasy klubu z Okrzei wpłynie 200 tys euro. Były już prawy obrońca Piasta będzie w Rosji zarabiał 20 tys. USD miesięcznie. Jeśli będzie łapał się do składu, może też liczyć na dodatkowe premię. – Na pewno dla mnie jest to skok do przodu. Trafiam do mocniejszej ligi. Nie ukrywam, że jest to dla mnie duże wyzwanie.
Mam jednak w sobie dużo zapału i chęci do pracy. Jestem bardzo pozytywnie do wszystkiego nastawiony i wierzę, że uda mi się zaistnieć w silnej lidze rosyjskiej – mówi w rozmowie z piast.gliwice.pl popularny „Zboziu”.
Kariera Damiana Zbozienia rozwija się podręcznikowo. Chłopak z małej miejscowości, znanej głownie z produkcji śliwowicy, a nie wychowywania sportowców, jeszcze jako junior trafił do Sandecji Nowy Sącz. Po dwóch latach przeniósł się do stolicy. Szybko wywalczył sobie stałe miejsce w zespole Młodej Legii. Do pierwszego składu stołecznej drużyny nie zdołał się jednak przebić. Na chwilę powrócił do Nowego Sącza, gdzie już jako senior, regularnie grywał w tamtejszej Sandecji i strzelał nawet gole. Tam wypatrzyli go
działacze GKS Bełchatów. W tym klubie zadebiutował w ekstraklasie. Chciał wrócić do Legii, ale nie chciano go tam, więc trafił do Gliwic Z Piastem zajął czwarte miejsce w ekstraklasie, zagrał w eliminacjach do Ligi Europy, a w tym sezonie należał do najlepszych zawodników w niebiesko-czerwonych barwach.
Przychodzą jednak takie propozycje, których się po prostu nie odrzuca, bo? – W Gliwicach czułem się świetnie, ale jestem ambitnym człowiekiem. Pojawiło się kolejne wyzwanie, to postanowiłem spróbować – wyjaśnia „Ciupaga”.
W lipcu minionego roku, Piast w meczu kontrolnym zmierzył się z Amkar Perm. Gdyby Marcin Brosz wówczas wiedziałby, że Zbozień pół roku później trafi do Amkaru, być może nie wystawiłby go. Sam piłkarz nie wie jednak, czy już wtedy wpadł w oko trenerowi rosyjskiego klubu – Może już wtedy mnie zauważono, trudno powiedzieć, ale myślę, że złożyło się na to więcej czynników. Ciężka praca, trafienie na odpowiednich ludzi, którzy pomogli, i na pewno odrobina szczęścia – wylicza były obrońca Piasta.
Z Łącka do Perm jest 2479 km. Zbozień na weekend do domu więc nie wpadnie. Mimo to nie zastanawiał się, czy wsiąść do samolotu, który zawiózł go do miasta, które leży u podnóża Uralu – Przyznam szczerze, że gdy dostałem ofertę, nie wahałem się zbyt długo. Uważam, że jest to dla mnie duża szansa i chcę spróbować, choć zdaje sobie sprawę, że łatwo nie będzie – zaznacza Zbozień.
Były już piłkarz Piasta należy do tego pokolenia, które nie musiało się uczyć w szkole języka rosyjskiego. A teraz jego znajomość i cyrulicy przydałaby się – Rzeczywiście, w szatni głównie słychać język rosyjski i będzie to dla mnie priorytet, aby się jak najszybciej go nauczyć, ale jest tu Janusz Gol, mój kolega. Myślę, że dzięki niemu będzie mi łatwiej zaaklimatyzować się i wejść do zespołu.
– Nowy nabytek Amkaru jeszcze nie zdążył tak naprawdę poczuć rosyjskiego klimatu, bo przebywa z drużyną na zgrupowaniu w Turcji, nie narzeka, ale? – Treningi są dużo cięższe. Obowiązuje inny cykl przygotowań. Jestem jednak przekonany, że dam radę – zdradza Góral z Łącka.
Dla Damiana Zbozienia, Gliwice okazały się tylko przystankiem w piłkarskiej karierze, ale grę przy Okrzei będzie mile wspominał – – Zostałem tu przyjęty, można powiedzieć jak swój, Za co dziękuje kibicom i wszystkim kolegom w szatni. Oczywiście, jeśli będzie taka okazja, to z przyjemnością jeszcze zagram w barwach Piasta. To przecież dzięki temu klubowi udało mi się zaistnieć i wyjechać do tak silnej ligi – deklaruje na koniec rozmowy Zbozień.
„Czołgista”, choć stosunkowo krótko grał przy Okrzei, to na pewno zostanie zapamiętany przez kibiców. Był nie tylko wyróżniającym się zawodnikiem, ale i barwną postacią lubiany przez fanów i dziennikarzy. Pamiętamy jak z kaskiem na głowie strzelał gola Śląskowi Wrocław, jak zdobywał bramki na stadionie Cracovii i jego fantastyczne wyrzuty z autu. Teraz pozostaje tylko życzyć mu powodzenia.
W barwach Piasta zadebiutował 01 sierpnia 2012 rroku w meczu pucharowym z Limanovią
W ekstraklasie po raz pierwszy zagrał 17. sierpnia 2012 roku w meczu z Górnikiem Zabrze
Po raz ostatni w barwach Piasta wystąpił 14 grudnia 2013 roku w zremisowanym 0:0 meczu ze Śląskiem Wrocław.
Łącznie (liga + puchary) wystąpił w 51 spotkaniach. Na boisku przebywał przez 4407 minut. Zdobył 4 gole.
źródło: piast.gliwice.pl























Dzięki Damian i powodzenia w dalszej karierze. Liczę, że wyrośnie z Ciebie drugi Glik!
Dzieki panu bogu, teraz bedzie zanudzal ruskich,jest drugie dno tej sprawy .Kiedy inni w klubie zobacza za ile mozna grac ,a przeciez Zbozien nie byl najlepszym zawodnikiem Piasta ,moga pojsc po rozum do glowy,i premie Kolodziejczyka moga byc za slabym bodzcem do reprezntowania Piasta,I NIE MA tu co kogo winic takie zycie ,Dla idealow to sie pracowalo w PL.
To myślisz że w ekipie Piasta panuje ciemnogród? że oni nie wiedzą ile inni zarabiają?ha ha nie bądź śmieszny, trzeba dobrze grać aby dobrze zarabiać, to jedyna dewiza.
To jest tylko logiczne myslenie pistaszku ok! Jurado jest warty conajmniej dwa razy tyle ile mu placa, kilku innych tez ,Gdyby tak sie stalo ze odejda to bedziesz ty gral,,,, z Rabiola.