Piast przewietrzy szatnię, kto odejdzie?

Collins-JohnTrwają wprawdzie jeszcze rozgrywki, ale już pojawiają się pierwsze oceny zawodników Piasta i to w samym sercu dowodzenia, czyli przy Okrzei. Jarosław Kołodziejczyk delikatnie, ale przyznaje, że pomysł z zatrudnieniem Collinsa Johna najlepszy  nie był – Widzimy to najlepiej na przykładzie Collinsa Johna, który występował w angielskiej Premiership, ale to już historia. W piątek zagrał ponad godzinę w sparingu z Podbeskidziem i słyszałem, że średnio to wyglądało – mówi  rozmowie z Dziennikiem „Sport” – prezes Piasta.

 

Przypomnijmy, że Liberyjczyk dostał wyjątkową szansę od trenerów Piasta. Już w lecie dołączył do drużyny.  Miał ponad dwa miesiące czasu, aby dojść do formy, bo był kompletnie nie przygotowany do gry w piłkę.  Tak się nie stało, a  mimo to klub podpisał z nim dwuletni kontrakt, ufając w jego możliwości i zapewnienia, że będzie z niego pożytek. Minęło jednak kolejne dwa miesiące, a John nie radzi sobie nawet w trzecioligowych rezerwach. Dziś do błędu nikt nie chce się przyznać, a przecież trudno  było oczekiwać, że jeśli ktoś przez pięć lat z rzędu zmienia kluby i w żadnym nie łapie się, to nagle odpali, nawet w polskiej, przeciętnej  ekstraklasie.

Nie tylko Collins John może w zimie rozstać się z Piastem. Jarosław Kołodziejczyk przyznaje, że kadra jest zbyt rozbudowana –   Mamy nadmiar zawodników w szatni. Do końca roku trener musi więc ocenić, których z nich ta drużyna specjalnie nie potrzebuje – otwarcie mówi prezes klubu.

Do niedawna trenerzy mieli pełnię władzy w decydowaniu o liczbie zawodników. Widać jednak, że brak oczekiwanego wyniku irytuje również i decydentów. Nie ma też pełnej zgodności co do koncepcji sprowadzania graczy. Już roku temu w sztabie szkoleniowym mówiono, że  trenerzy widzieliby w drużynie Ireneusza Jelenia. Temat jego zatrudnienia  powrócił, ale Jarosław Kołodziejczyk sprowadza szkoleniowców na ziemię –  Przede wszystkim trzeba sobie zadać pytanie, czy Piasta byłoby stać na projekt pt. Jeleń. I nie mówię tu nawet o samym kontrakcie, ale o sytuacji zawodnika. Gdyby miał klub i regularnie w nim grywał, moglibyśmy wysłać skautów, by go oglądali. Jednego, drugiego, trzeciego… A tak Jeleń to dziś jedna wielka zagadka, bo po dłuższym okresie poza normalnym rytmem treningów wrócić do formy nie jest łatwo. Trudno nawet powiedzieć, gdzie on teraz jest. Jak spadnie śnieg, może uda się go wytropić – ironizuje prezes Piasta.

Całkiem poważnie można jednak brać pod uwagę zatrudnienie Roberta Demjana. O tym, że wciąż aktualny król strzelców polskiej ekstraklasy  znalazł się na celowniku Piasta, pisaliśmy już kilkakrotnie. Problem w tym, że nie tylko przy Okrzei widzieliby tego piłkarza w kadrze –  Szykuje się mordercza walka o niego. Wiem, że za wszelką cenę chce go ściągnąć Podbeskidzie. My natomiast do tego wyścigu na razie nie stajemy. Mówię „na razie”, bo w futbolu niczego nie można przewidzieć – kończy rozmowę Kołodziejczyk.

Nie tylko Collins John zawiódł. Oczekiwań nie spełnia też Rabiola. Portugalczyk, choć regularnie dostaje szansę nie trafia do bramki. Nie uczynił też tego w ostatnim sparingu, gdzie o gole przecież jest łatwiej. W tej sytuacji gliwiczanie w przerwie zimowej nie tylko będą szukać obrońców, bo ci potrzebni są od zaraz, ale i napastnika.

Źródło: piast.gliwice.pl/Dziennik SPORT

5 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Olo

Collins, Rabiola, Docekal, Embuena, Polak, Horvath wszystkich odstrzelic jak najdalej od Piasta.

Chevi

Niech najpierw zajmą sie kontraktem dla Treli bo jak nam bramkarz poleci to juz napewno bedzie walka o utrzymanie

Monter

Collins John nie zawiódł. Jest dokładnie w takiej samej formie, w jakiej był przez ostatnie 7 lat. Trenerzy, prezesi itp. otrzymali dostateczną porcję info na jego temat przed podpisaniem kontraktu na 20 000 zł miesięcznie.
Wniosek z tego płynie taki, że o jego zatrudnieniu zadecydowały względy pozasportowe. Ktokolwiek przyczynił się do tej decyzji, działał świadomie na szkodę GKS Piast SA.

Monter

Demjan, Jeleń… czy oni się naprawdę nie uczą na błędach? Piłkarzy trzeba szukać nie wśród zgranych emerytów i hiszpańsko-portugalskich amatorów, ale wśród chłopaków z I ligi, dla których Piast będzie stanowił awans sportowy i finansowy. Dziś spokojnie można tam znaleźć pięciu-sześciu zawodników, którzy wzmocniliby Piasta bardziej niż niedorobiony Docekal czy pozbawiony kondycji Rabiola. Tylko to wymaga pracy – trzeba pojechać, obejrzeć zawodnika, porozmawiać z nim, porozmawiać z jego agentem. Po co? Lepiej brać byle jaki szrot od znajomego menadżera, prawda?

nokoments

Zdecydowanie trzeba pozbyć się Docekala (chociażby na wypożyczenie), Johna, Lazdinsa, Horvatha i Wilczka, do tego trzeba się zastanowić czy dalej potrzebni nam są Martinez i Krzycki. W ich miejsce należy obowiązkowo ściągnąć dwóch stoperów (w tym przynajmniej jeden bardzo dobry), napastnika (mógłby być Demjan) i ewentualnie pomocnika, albo dwóch (środkowego i skrzydłowego), nie mogą to być jednak kolejne szroty, a zawodnicy gotowi na pierwszy skład. Tyle pobożnych życzeń – jak będzie każdy wie…