Przeżyjmy to jeszcze raz. Upalna niedziela przy Kałuży

Stefanovic-Cracovia21 lipca było piękne słoneczne popołudnie. W tym dniu swoje mecze miał zainaugurować gliwicki Piast. Pierwszym rywalem niebiesko-czerwonych miała być Cracovia. Czwarta drużyna zakończonego niedawno sezonu do Krakowa jechała w roli faworyta.

W Krakowie Piast zagrał niemal prosto po dalekiej podróży do Azerbejdżanu. Porażka 1:2 miała dać cień szansy Piastunkom na awans do kolejnej rundy Ligi Europy.

Ale wróćmy do ciepłego i upalnego Krakowa. Mecz rozpoczął się zgoła sensacyjnie. Błąd przed polem karnym Szumskiego popełnił debiutant Marc i Krzysztof Danielewicz strzelił bramkę dla gospodarzy. Piast jeszcze wtedy potrafił szybko się zmobilizować i już po 12 minutach od straty gola – w 26. minucie Ruben Jurado strzelił wyrównującą bramkę.

Do przerwy wynik się nie zmienił. Po kwadransie na odpoczynek, który w ten gorący dzień był z pewnością bardzo potrzebny ujawnił się Damian Zbozień. Prawy obrońca Piasta w ciągu 7 minut między 58 a 65 minutą dwukrotnie pokonał bramkarza Cracovii.

Cracovia przy stanie 1:3 zaczęła desperacko atakować. Przyniosło to efekt na 10 minut przed końcem gdy Miloš Kosanović strzelił kontaktową bramkę.

Pod koniec meczu mieliśmy jeszcze prawdziwe oblężenie bramki Szumskiego ale szczęśliwie niebiesko-czerwoni wywieźli z Kałuży 3. punkty.

Przypomnij sobie relację z tego meczu w serwisie piast.gliwice.pl  tutaj
Zobacz jak wyglądały statystyki z tego meczu tutaj
Przypomnij sobie jak padały bramki tutaj

źródło: piast.gliwice.pl

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Bodzio

Niestety wtedy grała jeszcze całkiem inna drużyna-mimo,że skład pozostał prawie niezmienny.Zal serce ściska patrząc na Podgórskiego czy Zganiacza.Inni również wyglądają jakby przyszli prosto z B-klasy do E-klasy.Niestety zostały tylko wspomnienia.Podejrzewam,że aktualna całkowita niemoc kopaczy ma związek z ich ;marnymi”wypłatami.Zobaczyli jak to Robak ma dobrze kosząc przez 3 lata 50 tys.miesięcznie niezależnie od postawy na boisku.Oni by też tak chcieli-niestety Marcin to dla nich nieosiągalny kosmos.Niby wszystko jest ok-grają,biegają,ale temu wszystkiemu brakuje jaj!Za 2 tygodnie mecz z Zabolami.Dwa ostatnie pojedynki-niestety nasze gwiazdy przeszły obok meczu.Podgór to przez 90 minut ani razu celnie nie podał,cały czas przewracał się o własne nogi.Z niepokojem czekam na 30.11-jak robią łaskę,że grają -to wyp…..lać,nawet wszyscy!!!