Czarowanie się już skończyło. Piast nie wygrał pięciu spotkań w lidze z rzędu i spadł do drugiej ósemki. To nie tylko niepowodzenie sportowe. Brak sukcesu w dłuższej perspektywie przełoży się straty finansowe. Nikt bowiem nie lubi porażek. Sport na szczęście ma to do siebie, że sytuacja może się zmienić w ciągu jednego dnia. Wystarczy dziś wygrać z Widzewem, aby zespół złapał drugi oddech, uwierzył w siebie i zaczął się piąć w górę tabeli.
Aby tak się stało, trzeba już teraz poprawić grę w destrukcji, co przyznaje Csaba Horvath – Trzeba poprawić grę w defensywie, bo w ostatnich siedmiu meczach Piast stracił dwanaście goli. Trener codziennie pokazuje nam, jakie błędy robimy, a jak powinniśmy się zachowywać. Chodzi o to, żeby system, który przyjęliśmy, opanować do perfekcji. Nie jest to łatwe, ale na pewno się nie zniechęcimy – deklaruje słowacki obrońca.
Słowak przyznaje jednak, że z powodu długiej passy bez zwycięstwa, w szatni zaczyna panować nerwowość. – Nie ma co ukrywać, czujemy presję – mówi Horvath.
Marcin Brosz z powodu wypadnięcia Króla jest zmuszony dokonać kolejnej zmiany w linii obrony. Na lewą stronę pewnie powędruje Adrian Klepczyński. Może też tam wskoczyć Mateusz Matras. Te rozwiązanie wydaje się mniej prawdopodobne, bo do osiemnastki po raz kolejny nie załapał się Zganiacz. To ogranicza trenera jeśli chodzi o zmiany w środku pola. „Zgani” nie wie jednak dlaczego, nie dostaje powołań – Szkoleniowiec nie rozmawiał ze mną osobiście o powodach mojego wypadnięcia ze składu. Doszły mnie jednak słuchy, że nie gram, bo nie wywiązywałem się z zadań taktycznych. Tyle że jak miałem to robić, skoro byłem kontuzjowany? Takie tłumaczenie nie jest wobec mnie w porządku – powiedział niedawno w wywiadzie dla sportowych faktów pl – pomocnik Piasta.
Zawodnik wierzy jednak w swoją drużynę – Nie ulega wątpliwości, że nie udało się wygrać już pięciu kolejnych meczów, ale chyba jest za wcześnie, aby mówić o kryzysie. Mam nadzieję, że szybko zaczniemy znowu wygrywać w lidze i będziemy szli w górę tabeli.
Marcin Brosz, trener Piasta słabszą postawę swojego zespołu upatruje w braku koncentracji – Liga jest bardzo wyrównana i o wszystkim decydują szczegóły. W naszym przypadku koncentracja, to jest to, czego nam w kilku ostatnich meczach zabrakło – wyjaśnia trener.
Widzew to nie jest ta sama firma, która przed laty biła Legię czy Wisłę. Na ten moment to pospolite ruszenie i to składające się z zawodników głównie zagranicznych, którzy nie byli wiodącymi postaciami w swoich klubach. Łodzianie na dodatek też nie wygrali czterech kolejnych spotkań z rzędu. Radosław Mroczkowski uważa jednak, że jego drużyna już na tyle jest zgrana, że z Piastem nie przegra – Wydaje się, że wiele elementów zostało poprawionych i funkcjonuje co najmniej poprawnie. O golu Podbeskidzia zadecydował przypadkowy stały fragment gry, można było go uniknąć. Nad tym cały czas pracujemy. Ale innych sytuacji goście przecież nie stworzyli – mowi o ostatnim meczu trener Widzewa – Takich zdarzeń ostatnio mamy mniej. Z pewnością musimy poprawić skuteczność, bo okazji brakowych wypracowujemy więcej, od rywali. Tak było z Podbeskidziem, ale także z Jagiellonią – dodaje szkoleniowiec.
Co ciekawe, Mroczkowski liczy na to samo co Brosz – Liczę przede wszystkim na większą determinację, której zabrakło trochę w końcówce meczu z Podbeskidziem. Jak i koncentracji w ostatnich sekundach, za której brak zapłaciliśmy z kolei wysoką cenę w meczu z Jagiellonią. Pamiętamy, że nasza udana końcówka przed rokiem dała nam komplet punktów w Gliwicach – podsumowuje trener gości.
Tylko zwycięstwo radykalnie zmieni sytuację Piasta, bo remis w kontekście kolejnych, trudnych spotkań nie wiele daje. Porażka nawet nie wchodzi w grę.
Prawdopodobne składy:
Widzew: Mielcarz – Stępiński, Lafrance, de Amo, Harjapetjan, A. Visnakovs, Leimonas, Okachi, Bartović, Kaczmarek, E. Visnakovs
Piast: Trela – Klepczyński, Polak, Horvath, Zbozień – Podgórski, Matras, Carles, Izvolt – Ruben – Wilczek






















Dostaje już nerwicy, jak ciągle widzę ten sam skład – beznadziejny Polak, który w każdym zestawieniu na najgorszą jedenastkę kolejki ma stałe miejsce, cienki Horvath, cienki Martinez, cienki Izvolt, cienki Podgórski. Po za tym w wyjściowej jedenastce nie ma napastnika.
Ustawienie 1-4-6-0 – gratulacje. To co wyprawia Brosz to jest sabotaż – np. brak powoływania Zganiacza. Niech wyp***** razem z Dudkiem i prezesem. Mam już dość.
nie potrzebnie dmuchacie balon ,
Podobno znowu nie wziął Zganiacza,mam nadzieje że po tym meczu Brosz odejdzie,bo to co robi Zganiaczowi woła o pomste do nieba.Został po spadku,zrobił awans i praktycznie utrzymanie w tamtym sezonie,bo mieliśmy 22 punkty po rundzie jesiennej i tak sie trenerzy mu odwdzięczyli.Brawo Pseudo-trenerzy
Trela – pewniak. Obrony nie ma co ruszać, bo kto tam nie zagra i tak będzie słabo to wyglądać. Odświeżenia natomiast wymaga pomoc i atak. Wiem, że Brosz tak składu nie ustawi, ale moja propozycja to 1-4-1-5-1 czyli Trela – Klepczyński, Polak, Horvath, Zbozień – Matras – Podgórski, Ruben, Wilczek, Szeliga – Rabiola. Ustawienie ofensywne, ale przecież i tak nie potrafimy się bronić więc trzeba atakować. Ten mecz trzeba wygrać.
Miało być 1-4-1-4-1….
gonzo : i o to chodzi bo odkąd zaczeła się historia gramy na zero z tyłu to jest lipa . niech strzela jedna wiecej niż przeciwnik i bedzie dobrze
Przykro mi ale cudu nie będzie tym składem nie pokonamy Widzew. Wszyscy się wzmacniali a Piast bierze zawodników, którzy chcą odbudować formę, bo nie mają nic innego do roboty albo nie łapią się w innych drużynach do składu. Idę na mecz z nadzieją ale tak naprawdę muszę skończyć siebie oszukiwać.
TEN TRENER NIE MOŻE PRACOWAĆ W GLIWICACH.Szkoda naszego PIASTA.
Wszyscy „pisarze” na mecz!!!!
siara siara jeszcze raz siara.. na 1 lige chodzi wiecej, na PP chodzi więcej a niedługo na rezerwy będzie chodziło wiecej niż jest dzis na meczu z żydewem.. jak z Lechem nie będzie nas min 7 tys to będzie to wstyd i porażka kibicowsko-marketingowa.. choć i tak marketingu nie ma u nas i raczej długo nie będzie..