To żadna kara, ale przyjemność – Damian Zbozień

Collin-ZbozienDamian Zbozień stracił na razie miejsce w składzie na rzecz Adriana Klepczyńskiego. Po meczu ze Śląskiem wydawało się, że  to dobra decyzja. Po spotkaniu z Wisłą odczucia są już mieszane. „Zboziu” nie zagrał w Krakowie, gdzie wcześniej strzelał bramki, które dawały gliwiczanom punkty. Zawodnik z pokorą jednak przyjął decyzje trenera.

– Jest tylko i wyłącznie sportowa złość. Jest rywalizacja, ostatnio nam się nie wiedzie, nie wygrywamy, dlatego trener szuka rozwiązań. Trzeba trenować i czekać na swoją szansę – tłumaczy Zbozień.

Po raz pierwszy w tym sezonie aż dziewięciu zawodników z pierwszego składu zagrało w drugiej drużynie. Na trybunach stadionu w Ostropie żartowano, ze jest to kara za brak wyników. Góral z Łącka zaprzecza jednak takiemu myśleniu –  To żadna kara, ale przyjemność, że mogliśmy zagrać. To najlepsza forma treningu.  Możemy robić to co lubimy. Zresztą, z tego co wiem, to większość z nas sama wyszła z inicjatywą, aby zagrać w tym meczu. Pobiegaliśmy 90 minut, zrobilismy to co do nas należy, wygraliśmy, wszyscy są zdrowi –  podkreśla Zbozień.

Zbozień nie traktuje gry w drugiej drużynie jako degradacji, ale  zauważa, że ma to pewne konsekwentnie – Jak będzie okazja, to trener będzie nam dawał okazję grać w drugiej drużynie. Trzeba jednak pamiętać, że zabieramy miejsce chłopakom z  rezerw. Oni też chcą grać i przez to się  rozwijać.

Kibice, którzy zdołali dotrzeć na stadion, gdzie grają rezerwy Piasta, po raz pierwszy mieli okazję zobaczyć w dłuższym wymiarze czasowym w akcji Collinsa Johna i Rabiolę. Pierwszy zdobył gola z rzutu karnego, drugi  zaliczył asystę przy bramce  Docekala. Widać było jednak, że obaj nie są w takiej dyspozycji, by grać przez 90 minut.  – Zgadza się. Muszą jak najwięcej grać, bo jakieś tam zaległości mają, a najlepiej je nadrabiać właśnie w takich meczach – analizuje postawę swoich nowych kolegów Damian Zbozień.

Z powodu nadmiaru kartek i kontuzji w najbliższych meczach nie będzie mógł zagrać Krzysztof Król. Otwiera więc się szansa dla Zbozienia powrotu do składu.  – Jeśli dostanę szansę, to na pewno zrobię wszystko, aby wypaść  jak najlepiej. Gramy Widzewem, który jest tuż za nami w tabeli.  To nie będzie łatwy mecz. Taki pojedynek z gatunku o sześć punktów – analizuje Zbozień.

Śląsk i Wisła okazały się za mocne, by zdobyć komplet punktów. Widzew z pewnością jest w zasięgu podopiecznych Marcina Brosza i w tym upatruje szansy na wygraną obrońca Piasta – Gramy u siebie. Jeszcze w Gliwicach nie przegraliśmy w tym sezonie. Powinno być dobrze.

Do najbliższego piątku Rabiola, a tym bardziej Collins nie dojdą do takiej dyspozycji, by zagrać przez cały mecz. Skutecznością natomiast popisał się Tomas Docekal, który w rezerwach zaliczył hat tricka, Może trenerzy jemu dadzą szansę gry od pierwszej minuty w ataku? – Tomas fajnie się pokazał. Grał na nietypowej dla siebie pozycji, bo prawego pomocnika. Starałem mu sie tam podpowiadać, co ma robić. Bardzo dobrze, że strzelił te trzy bramki. To powinno mu pomóc uwierzyć w siebie – komentuje postawę Czecha Damian Zbozień.

źródło; piast.gliwice.pl

4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Piast GKS

Prawa pomoc. Hmm może to jest miejsce dla Docekala ?

Monter

Miejsce dla Docekala to dowolna pozycja. W innym klubie.

scorpio
scorpio

Wracając do Glika i jego przywiązania do Piasta, które podkreśla na każdym kroku, to przewraca mi się w żołądku jak słyszę nazwisko robak (celowo małą literą).