Przerwa na reprezentację dla niektórych trenerów jest zbawieniem, a dla innych utrapieniem. Wszystko przez powołania do kadry narodowej, czy to pierwszego zespołu czy też drużyn młodzieżowych. Marcin Brosz narzekać nie może. Powołania dostali zawodnicy, którzy nie grają pierwszych skrzypiec w jego orkiestrze w przeciwieństwie do Franciszka Smudy. Aż ośmiu jego podopiecznych wróci do Krakowa dopiero w środę, kiedy już nie będzie czasu na poważne treningi przed meczem z Piastem.
Jeszcze większym zmartwieniem dla szkoleniowca Białej Gwiazdy jest to, że reprezentanci po prostu nie grają.
W ostatnich spotkaniach w ogóle nie wystąpili Ostoja Stjepanović, Osman Chavez i Paweł Brożek, 17 minut zaliczył Michał Chrapek, Guerrier – 89, a całe spotkania rozegrali jedynie młodzieżowcy, czyli: Paweł Stolarski, Michał Nalepa i Patryk Fryc.
W tej sytuacji, łącznie z kadry pierwszego zespołu trenuje tylko 12 piłkarzy z pola i trzech bramkarzy. – Mało? Ale pod względem liczbowym tragicznej kadry nie mamy, tylko wielu graczy rozjechało się na zgrupowania. Jak wrócą, kadra nie będzie wyglądała źle – zauważa Franciszek Smuda
Niespodziewanie też do kadry został powołany ten, który ma sprawić, że Wisła nie będzie kończyć spotkań wynikami 0:0, czyli Paweł Brożek. 30-letni napastnik tygodniami trenował tylko indywidualnie, a umowę z Wisłą podpisał niespełna półtora miesiąca temu. Smuda podkreślał, że brakuje mu sił i zgrania, ale z każdym treningiem miało być lepiej. Tymczasem niespodziewanie zostaje wyrwany przez Waldemara Fornalika. Dodajmy, że w meczu z Czarnogórą Brożek nie zagrał. Przeciwko San Marino, pewnie już wybiegnie. Smuda twierdzi jednak, że problemu nie ma – Paweł to doświadczony zawodnik, nie trzeba go zgrywać i uczyć, co ma robić. Wszystko, czego wymagam, ładuję mu do głowy na co dzień. Bo wcześniej grał z przodu takie „stojanowy” i każdy, kto go oglądał, mówił, że to leń itd. Teraz widać, że zdecydowanie więcej pracuje – tłumaczy trener Wiślaków.
Tradycyjnie już boisko zweryfikuje czy reprezentacyjne powołania odbiją się dla drużyny z Krakowa czkawką i czy Marcin Brosz ze swoimi podopiecznymi optymalnie wykorzystał dwutygodniową przerwę.
źródło: piast.gliwice.pl/krakow.sport.pl





















