Wczorajszy występ Śląska w IV rundzie eliminacji do Ligi Europy zapisze się w historii polskiego, klubowego futbolu jako jeden z największych blamaży. Wrocławianie przegrali z Sewillą aż 0:5. Była to najwyższa w historii porażka na własnym stadionie polskiej drużyny w tych rozgrywkach. Świadkami tego wydarzenia na żywo było aż 42. tysiące kibiców, a kolejne kilkaset tysięcy zasiadło przed telewizorami. Jeśli dołożymy do tego przegraną w 1:4 w Sewilli, to daje to łączny wynik 9:1 dla Hiszpanów!
Rywal Śląska to nie jest europejska czołówka, co najwyżej na ten moment średniak. Legia Warszawa też przegrała rozgrywki grupowe Ligi Mistrzów z jeszcze słabszą ekipę, bo Steauą Bukareszt. To w pełni pokazuje jaka przepaść dzieli polską piłkę od europejskiej.
Śląsk nie tylko przegrał. Sewilla obnażyła wszystkie słabości niedzielnego przeciwnika Piasta. Bramkarz Rafał Gikiewicz, który nie potrafi złapać piłki po uderzeniu z 35 metrów i podaje do rywala po czym pada gol. Krzysztof Ostrowski, boczny obrońca, którego można kiwać jak się chce. Oded Gavish, stoper rodem z Izraela, który daje sobie odebrać piłkę jak dziecko po czym pada bramka. To były słabe punkty gospodarzy. Największą kompromitacją był jednak chyba występ Waldemara Soboty. Tak chwalony po wcześniejszych meczach reprezentant Polski, wczoraj wyszedł na murawę chyba tylko po to, by sobie pospacerować. Sobota pewnie już wie, że nie zostanie w Śląsku, nie chciał się więc narażać na kontuzję czy męczyć. Mógł jednak trenerowi powiedzieć, że tak podejdzie do tego meczu, to dostałby szansę kto inny.
Co złe dla kibiców Śląska i fanów polskiego futbolu, może okazać się dobre dla Piasta. Trzecia drużyna poprzedniego sezonu, po tym co pokazała z pewnością jest w zasięgu ekipy Marcina Brosza. Wystarczy tylko trochę więcej pobiegać, a zmęczeni i rozbici wrocławianie powinni polec w Gliwicach, chyba że różnicę zrobią, piłkarze, którzy nie zagrali przeciw Sewilli: Dudu, Paixão i Stefanović
Grzegorz Muzia






















Nie ma zmęczeni przybici itd nie ma taryfy ulgowej to my musimy pokazać,że mieliśmy chwilowy kryzys bo jeżeli w meczach ze Śląskiem jak i Wisła przegramy i to w stylach podobnych do Kielc to będzie można powiedzieć śmiało,że tamten sezon był przypadkiem oraz,że nie ma drużyny.Grajki muszą się nauczyć by grać przy komplecie publiczności trzeba coś dać od siebie.