Opadają już powoli emocje po meczach Piasta w eliminacjach Ligi Europy. Gliwiczanie, niestety jako pierwszy, polski zespół odpadł z tych rozgrywek i to nie z tuzem, ale zespołem jednak z przeciętnej, azerskiej ligi. Za wyjątkiem Karabachu już wszystkie ekipy z tego kraju pożegnały się z tymi rozgrywkami. Khazar przegrał 0:8 z Maccabi Hajfa (w dwumeczu 0:10!), Inter Baku musiał uznać wyższość norweskiego Tromsoe, a mistrz Azerbejdżanu pożegnał się z eliminacjami Ligi Mistrzów już po dwumeczu z albańskim Skenderbeu Korce.
Nie trzeba znać się na piłce, aby podać przyczynę braku sukcesu do następnej rundy. Gliwiczanie tracą za dużo bramek. W tym dwumeczu aż cztery razy Jakub Szumski wyciągał piłkę z siatki. Marcin Brosz cały czas podkreśla, że jego zespół ma grać widowisko i ofensywnie. Fajnie się to kibicom ogląda, ale w poważnych rozgrywkach w ten sposób nie da się osiągnąć sukcesu. Może i by się dało, gdyby w kadrze był drugi Robak. Kluczowym, albo jak kto woli zwrotnym momentem czwartkowego meczu było wprowadzenie na boisko Tomasa Docekala. Wszyscy lubimy tego zawodnika. Jest sympatyczny, grzeczny, uśmiechnięty, ale jego wejście już po raz kolejny osłabiło zespół. Gliwicki Ibrahimowic nie dysponuje umiejętnościami, które mogą dać drużynie dodatkową jakość. Nie tylko, że nie wygrywał swoich pojedynków, to jeszcze po jego nieudanym zagraniu goście wyszli z błyskawiczną kontrą, po której zdobyli gola dającego im awans do następnej rundy.
Nie ma co jednak obwiniać tylko Czecha. Karabach pokazał jak dużo jeszcze brakuje drużynie Piasta, który był rewelacją polskiej piłki w poprzednim sezonie, by zaistnieć w Europie.
Grzegorz Muzia






















nie podoba mi się ten komentarz bo deprecjonuje osiągnięcia Piasta; mam na myśli piłkarzy i zespół szkoleniowy. Jeśli ma pan jakieś osobiste animozje lub żale związane z tym, że zaprzestał Piast z panem współpracować, to niech pan powie o tym otwarcie. Taki tekst jak pan napisał może tylko podciąć skrzydła. Gdy ja chodziłem na mecze Piasta i kibicowałem mu to pan wtedy srał jeszcze w nocnik
Darek Poniński
i niech się pan nauczy pisać po polsku Nie trzeba znać się na piłce, aby podać przyczynę braku sukcesu do następnej rundy.