Csaba Horváth jest jednym z sześciu zawodników, który w przerwie letniej dołączyli do pierwszego zespołu Piasta Gliwice. Słowak, bo takiej narodowości jest ten graz ma ciekawą, piłkarską przeszłość. Podliczając wszystkie jego występy na boiskach ekstraklasy słowackiej, czeskiej, holenderskiej i polskiej – liczba ta zbliża się do 200. Nie wiadomo jednak, czy Horváth zostałby pilkarzem , gdyby nie ojciec.
– Mój tata też profesjonalnie uprawiał tą dyscyplinę sportu. Grał na Słowacji nawet w I lidze. To on zaraził mnie pasją do piłki. Zaprowadził mnie na pierwszy treningi, spodobało mi się i tak się to wszystko zaczęło – wspomina swoje początki nowy nabytek Piasta. – Pierwszym moim klubem był Šamorín. Potem przeszedłem do Bratysławy, gdzie wypatrzył mnie jakiś skaut. W końcu trafiłem do Czech, gdzie zaczęła się na poważnie moja kariera – opowiada Horváth.
Warto zwrócić w tym momencie uwagę na nazwisko tego piłkarza. Šamorín, to miasteczko położone blisko granicy z Węgrami, w którym zresztą większość mieszkańców stanowi ludność mająca węgierskie korzenie, a wiemy, ze Polak i Węgier to dwa bratanki – Może właśnie dlatego w końcu trafiłem do Polski – śmieje się piłkarz.
Zanim jednak do tego doszło Csaba z powodzeniem grywał w czeskich klubach Synot Staré Město i FK AS Trenčín, by w końcu trafić do holenderskiego HFC ADO Den Haag. W między czasie zaliczył występ w reprezentacji Słowacji. Skuszony wizją gry o wysokie cele, przeniósł się do Zagłębia Lubin, a stało się to w 2010 roku. Przez dwa lata był ważnym ogniwem zespołu, ale pechowo, bo już w pierwszym meczu minionego sezonu złamał sobie rękę i to tak nieszczęśliwie, że stracił 10 miesięcy. Mimo to nie chcieli go wyrzucać z Lubina. Bohater naszego artykułu zdecydował się jednak na przeprowadzkę do Gliwic, dlaczego?

W Zagłębiu niby jest wszystko, co powinno być w klubie piłkarskim. Jest to świetnie poukładany klub, są pieniądze, ale nie było wyniku na miarę oczekiwań. Nie potrafię odpowiedzieć dlaczego tak się działo. Ja mam natomiast ambicje jeszcze coś osiągnąć w piłce. Miałem kilka propozycji, również z zagranicy, ale oferta Piasta była najbardziej konkretna. Jest to dla mnie też wyzwanie i sportowy awans. W Gliwicach też jest wszystko poukładane i na wysokim poziomie, a na dodatek jest wynik sportowy, są europejskie puchary. Zebrano tu grupę ciekawych chłopaków, którzy mogą walczyć o najwyższe cele – wylicza powody wybrania oferty z Gliwic – słowacki obrońca
Był jeszcze jeden argument – W Polsce gram od trzech lat. Odpowiada mi ten klimat. To, że jest blisko do domu też ma znaczenie – a my dodajemy, że Horváth mówi świetnie po Polsku.
Niewątpliwie atutem tego zawodnika jest wzrost i umiejętność wykorzystania go na murawie. Sam piłkarz nie chce jednak zdradzać jakie są jego słabe i mocne strony – Każdy ma jakieś mocne i słabe punkty. Ja też takie mam, ale nie będę zdradzał ich rywalom. Niech sami się męczą rozpracowując mnie – uśmiecha się zawodnik.
Trenerzy Piasta w przerwie letniej szukali zawodników głównie do formacji obronnej. Słowak właśnie rola stopera odpowiada najlepiej – Środek obrony to moja pozycja. Tam się czuje najlepiej i tu też chyba najlepiej się prezentuję – zdradza piłkarz.
Pierwsze mecze w wykonaniu Csaby Horvátha zdają się to potwierdzać. – Czuje się już bardzo dobrze. Myślę, że w optymalnym momencie znalazłem się w Piaście. Solidnie przepracowałem okres przygotowawczy. Byłem na obu obozach. Teraz pozostaje tylko dobrze rozpocząć sezon – analizuje były gracz Zagłębia.
Horváth nie jest jedynym obcokrajowcem, który broni barw gliwickiego klubu. Jest ich mniej niż w minionym sezonie, bo ośmiu. Dla 31-latka z Šamorín jest to jednak rzecz normalna – Tutaj Piast nie różni się specjalnie od innych drużyn. W każdym polskim zespole jest teraz sporo obcokrajowców. To nie ma jednak znaczenia. Na boisku wychodzimy jako jedna drużyna, która chce się jak najlepiej zaprezentować. Myślę, że tak będzie również w Gliwicach.
Wygląda na to, że Csaba Horsth głównie będzie rywalizował o miejsce w składzie z Adrianem Klepczyński, czyli równie doświadczonym i ogranym piłkarzem. Rywalizacji jednak się nie obawia – Konkurencja to rzecz normalna. Jest tak w każdym klubie. To jest tylko dla nas na dobre. Musimy rywalizować, aby podnosić sobie poprzeczkę, starać się być lepszym.
Zawód piłkarza nie trwa długo. Profesjonalnie można go uprawiać około 15 lat. Csaba nie myśli jednak jeszcze o zakończeniu kariery – Mam 31 lat. Myślę, że jak na obrońcę to stary nie jestem. Jeszcze jak najdłużej chcę grać w piłkę, na jak najwyższym poziomie – deklaruje Słowak.
Okazuje się jednak, że nawet, gdyby piłkarska przygoda zakończyła się szybciej niż przewiduje zawodnik, to ma już plan „B”. – Jestem z wykształcenia inżynierem. Będąc jeszcze w Bratysławie ukończyłem Uniwersytet Ekonomiczny. Mam więc konkretny zawód – mówi Horváth.
Nowy nabytek Piasta kontynuując karierę nie zapomniał też o założeniu rodziny – Moja żona ma na imię Angela, córka Zita. We wrześniu skończy 3 lata. Cały czas są ze mną. Teraz, akurat szukam mieszkania w Gliwicach lub pobliżu, a potem spróbujemy zawojować Europę – uśmiecha się Horváth
Na razie wszystko wskazuje na to, że były piłkarz Zagłębia dobrze i szybko wkomponował się w zespół. Trenerzy postawili na niego w pierwszych dwóch meczach o stawkę. Dostał więc szansę szybkiego pokazania się gliwickiej publiczności i miejmy nadzieję, że dzięki temu transferowi Piast wreszcie przestanie tracić tak dużo bramek.
Rozmawiał Grzegorz Muzia
Foto: Michał Duśko





















