Czasem się zastanawiam czy to nie sen – Pavol Cicman

Pavol-Cicman-BelchatowPavol Cicman w ostatniej fazie sezonu nie tylko złapał właściwy rytm gry, ale i zdobył swoje pierwsze bramki w Ekstraklasie. Premierowe trafienie miało miejsce w meczu z Koroną Kielce. Tamten gol dał gliwiczanom punkt. W niedzielę „Cicu” ponownie wpisał się na listę strzelców, a bramka była niezwykłej urody. Słowak dostał  podanie od Urbana i uderzył bez zastanowienia. Po końcowym gwizdku sędziego  na twarzy Cicmana nie było jednak widać zadowolenia. – Z bramki można się cieszyć, ale jest duży niedosyt. Zabrakło nam jednego gola, aby zdobyć jeden punkt, który dałby nam miejsce na trzecim stopniu podium – wyjaśnia pomocnik Piasta.

 

Cicman do Gliwic trafił po nieudanym dla niebiesko-czerwonych sezonie, kiedy to mimo silnej kadry, nie udało się powrócić szybko do Ekstraklasy. Gdy po raz pierwszy mieliśmy okazje zobaczyć go w grze kontrolnej z Cracovią, jego nazwisko w protokole było  przekręcone i nawet kierownictwo drużyny dokładnie nie wiedziało jak poprawnie brzmi. „Cicu” wypadł jednak na tyle dobrze, że został do końca okresu przygotowawczego. W ostatnim sparingu  rozegranym  19 lipca 2011 r., gdzie Piast mierzył się z  Fotbal Trinec, Pavol w 44 min zdobył jedynego dla Piasta gola. To ostatecznie przekonało trenerów, aby dać mu angaż. Od tego momentu wychowanek słowackiego klubu – Tatran Prešov przeżywa same miłe chwile – Czasem się zastanawiam czy to nie sen. Z Piastem  w pierwszym sezonie był awans, w drugim czwarte miejsce w ekstraklasie. Teraz zagramy w europejskich pucharach – nie może uwierzyć w to co się stało Pavol Ciman.

Piast dokonał w tym sezonie prawie że cudu, choć nie jest pierwszym w historii beniaminkiem w Polsce, który zaszedł tak wysoko. Czwarte miejsce w tabeli dało prawo gry w eliminacjach do Ligi Europy. Droga do fazy grupowej jest długa Cicman-Kibici trudna. Gliwiczanie jako drużyna bez europejskiego dorobku nie będą rozstawieni i na pewno trafią na zespół ograny w tych rozgrywkach. Na jaką ekipę chciałby trafić „Cicu” – Byleby nie na słowacką –  uśmiecha się zawodnik – Chciałbym abyśmy trafili na ciekawego i znanego rywala. U was się to chyba mówi medialnego.  No może nie  w pierwszej rundzie, ale  w kolejnej już tak.

Już po meczu Pavol znalazł czas i ochotę, by spotkać się z kibicami Piasta na rynku. Gliwiccy fani bez problemu go rozpoznawali, prosili o autografy i wspólne zdjęcie.  – Wcześniej nie miałem okazji grać w drużynie, która osiągała tak dobre wyniki.  Nie było więc na koniec sezonu fety i spotkań z fanami. Fajnie tak z kibicami spędzić trochę czasu, poznać się nawzajem, pogadać. W trakcie rozgrywek nie ma takiej możliwości. Teraz nadarzyła się okazja, jest super – dzieli się wrażeniami Cicman

Pavol nie musi się martwić o nowy kontrakt, gdyż jego umowa obowiązuje jeszcze przez rok. Jego myśli zaprzątnięte są więc czym innym niż trudnymi rozmowami z władzami klubu –  Chciałbym, aby Piast   zaprezentował się jak najlepiej w pucharach, a potem poprawił wynik w lidze – uśmiecha się Słowak.

Foto i opracowanie: własne

2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
jaca

A ja się pytam, dlaczego żaden piłkarz nie przyszedł na piknik jak to obiecywał spiker, na chwilkę w drodze do auta podszedł tylko Darek Trela?? Wstyd!!

slawekov

Teraz trzeba zrobić wszystko by poprawić wyniki żeby się łożący na piłkę nie wykruszyli bo inaczej może to się źle skończyć… http://krotkapilka.pl/artykul,nie_utrudniac_trudnego,642