Już tylko jakiś wyjątkowy pech może sprawić, że Piast nie zagra w meczach kwalifikacyjnych do Ligi Europy. Gliwiczanie pokonują kolejne przeszkody, a jedyny zespół, który mógłby podopiecznych Marcina Brosza zepchnąć z miejsca pucharowego – Górnik Zabrze, prezentuje się słabo. Liga Europejska to nie tylko prestiż, promocja klubu i miasta, ale przede wszystkim pieniądze. Z każdym rokiem UEFA podwyższa stawki za występy w tych rozgrywkach. Aby jednak wyjść do na plus, trzeba awansować do fazy grupowej. W innym przypadku dobrze będzie jak klub nie zanotuje straty.
W sezonie 2012/13 premia za udział w rundach kwalifikacyjnych wynosiła 100 tys. euro za każdą, ale tylko te zespoły ją otrzymały, które awansowały do fazy grupowej. Na premię (100 tys. euro) mogą liczyć też kluby, które odpadną w ostatnim etapie eliminacji.
Dodatkowe pieniądze można zarobić z tzw. praw marketingowych. Tu też jednak jest teżn problem, że trzeba trafić na atrakcyjnego rywala. Zdarzało się bowiem w przeszłości, że żadna telewizja nie była zainteresowana zakupem praw i transmisją meczu na żywo. Bardziej wymagający przeciwnik, to też mniejsza szans na awans.
Trzeci czynnik, też ważny to przychód z biletów i wpłaty od reklamodawców. Europejskie drużyny powinny przyciągnąć widzów na stadion. Dla firmy natomiast to dobry sposób, by pokazać się poza granicami naszego kraju. W przypadku rund kwalifikacyjnych trzeba liczyć się jednak ze sporymi kosztami. Jak już wyliczyliśmy, przelot np. do Kazachstanu czy Armenii i związane z tym wszystkie koszty, mogą wynieść nawet 100 tys. Euro za jeden wyjazd.
Na dużo większe pieniądze można liczyć po awansie do fazy grupowej. W kończącym się sezonie, 1,3 mln euro, otrzymał każdy z 48 klubów, który wystąpił w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Za każdą wygraną natomiast w fazie grupowej UEFA wypłaciła klubom po 200 tys. euro, a za remis połowę tej kwoty. Natomiast za awans do 1/16 finału – zwycięzcy grup mogą liczyć na 400 tys. euro, a ekipy z drugich miejsc na 200 tys.
Za udział w 1/16 finału do kasy klubów trafi 200 tys. euro, występ w 1/8 finału to wpływ kolejnych 350 tys., ćwierćfinaliści mogą liczyć na 450 tys., a półfinaliści zarobią milion euro.
Triumfator rozgrywek w sezonie 2012/13 otrzymał premię w wysokości pięciu milionów euro, a pokonany w finale dwukrotnie mniej.
Łącznie, najlepsza drużyna zarobiła, tylko w postaci premii od UEFA 9,9 mln euro. Do tego dochodzą jeszcze wpływy z podziału zysków ze sprzedaży praw marketingowych, w tym telewizyjnych.
Opracowanie własne/UEFA






















Najpierw jeżeli klub chce coś na Lige Europy zarobić niech wzmocni skład. Zwłaszcza w obronie z 36 straconymi bramkami w Pucharach szału nie zrobimy. Z Atakiem tez trzeba coś zrobić bo sam Robak z Ruben to za mało. Już nie wspominając o Docekalu który w tych rozgrywkach na pewno by sobie nie poradził Sikora tez widać nie ma formy skoro nawet z ławki nie wchodzi.
Jeśli się nie wzmocnimy to nic nie zarobimy bo to co dostaniemy ledwo starczy na opłacenie wyjazdów na drugi koniec świata by rozegrać mecze. A tak BTW to ciekawy felieton o min naszym stylu gry http://krotkapilka.pl/artykul,dlaczego_nie_4231,564