To jeden z najbardziej oczekiwanych meczów w Bielsku-Białej w bieżącym sezonie T-Mobile Ekstraklasy. I nie ma w tym zbytniej przesady. Bo trudno nie rozpatrywać Piasta Gliwice jako rywala szczególnego dla Górali – czytamy na sportowebeskidy.pl. – Prestiż, punkty, utrzymanie – takie tytuł głosi ten ciekawy artykuł.
Chyba nikt nie ma wątpliwości (w Bielsku rzecz jasna), że sobotnie starcie rozpoczynające się o godzinie 15:45 będzie meczem wyjątkowym. Ma to związek rzecz jasna z jego stawką. I o tym za chwilę, bo warto jednak zacząć od wątków personalnych. Marcin Brosz, Bogdan Wilk, Marek Matuszek – co łączy te trzy postaci? W nie tak wcale odległej przeszłości wszyscy wymienieni pracowali pod Szyndzielnią i współtworzyli Podbeskidzie, któremu dziś kibicujemy w drugim sezonie występów w piłkarskiej elicie. Ich wkład w awans bielszczan na ekstraklasowy szczebel jest niepodważalny. Bardzo blisko bowiem osiągnięcia tego celu był sam Marcin Brosz, trener Podbeskidzia, jeszcze wtedy bezskutecznie szturmującego bramy ekstraklasy. Ale kto wie, jak wyglądałoby obecne położenie zespołu Górali, gdyby nie praca wykonana w Bielsku-Białej przez tego szkoleniowca. A o jego warsztacie przekonujemy się przykładem gliwickiego beniaminka T-Mobile Ekstraklasy…
W sezonie bieżącym gliwiczanie spisują się rewelacyjnie. W ligowej „szpicy” przed piłkarzami Piasta znajdują się… warszawska Legia i poznański Lech! To doprawdy imponujący wyczyn beniaminka, którego udane występy długo traktowano z lekkim przymrużeniem oka. Już jesień, która przyniosła m.in. wygraną 1:0 nad Podbeskidziem w Gliwicach, była znakomita. Wiosną miało być trudniej, a i dorobek punktowy skromniejszy. Tymczasem Piast regularnie gromadzi „oczka”, prezentując ogromną determinację, waleczność i skuteczność. Na dziś drużyna z „bielskim” sztabem trenerskim to poważny kandydat do miejsca pucharowego! A do Bielska-Białej zawita wprost po cennych zwycięstwach nad ubiegłorocznym wicemistrzem i mistrzem Polski! Nie trzeba zatem wobec powyższych faktów specjalnie przekonywać o prestiżu i randze sobotniej konfrontacji 27. kolejki.
Gliwiczanie walczą o puchary, a Górale o… ekstraklasowy byt. Porażka w Warszawie nieco oddaliła bielszczan od celu, który jednak wciąż jest widoczny, chciałoby się powiedzieć na „wyciągnięcie ręki”. W następnej serii gier bielski zespół czeka arcytrudny mecz z Lechem w Poznaniu. I tam o punkty będzie zapewne jeszcze trudniej. Dlatego nie jakikolwiek łup, a trzypunktowy może znacząco poprawić sytuację Podbeskidzia. Podopieczni Czesława Michniewicza muszą zagrać lepiej, aniżeli w poprzednich meczach na własnym boisku. Tylko jedna dobra połowa, jak w przypadku spotkań z GKS-em Bełchatów i Zagłębiem Lubin może nie wystarczyć. Ten jeden, główny atut gospodarzy to niezawodny Robert Demjan. Uważać trzeba natomiast na kreatora gry Piasta Tomasza Podgórskiego i skutecznego Rubena Jurado. Przed nami poniekąd mecz sezonu!
Więcej o Podbeskidziu na sportowebeskidy.pl





















