Mimo świąt, na sali konferencyjnej nie było radosnego nastroju. Żaden z trenerów nie cieszył się bowiem z remisu. Tomasz Hajto był wręcz zły i przyznał, że jego zespół nie wygrał tego spotkania na własne życzenie. Marcin Brosz natomiast tłumaczył dlaczego w tym starciu było tak dużo chaosu, niecelnych podań i strat z obu stron. Wyjaśnił też dlaczego jedenastki nie wykonywał Tomasz Podgórski, a na koniec pożyczył wszystkim Wesołych Świąt.
Tomasz Hajto (trener Jagiellonii): – Był to dla nas mecz kluczowy i bardzo chcieliśmy go wygrać. Jeżeli myślimy o dogonieniu pierwszej szóstki to po zwycięstwie z Polonią Warszawa powinniśmy dzisiaj też w Gliwicach zapunktować. Tak się jednak nie stało. Od początku graliśmy tak jak chcieliśmy. Dobrze byliśmy ustawieni na długie podania do Docekala, który w pierwszej połowie nie stworzył sobie sytuacji bramkowej. Gol, który padł dla gospodarzy, był raczej przypadkowy. Szybko wyrównaliśmy. Cieszy kolejne trafienie Tomka Frankowskiego, ale myślę, że on byłby bardziej zadwolony, gdyby nawet bramki nie zdobył, a Jagiellonia by wygrała ten mecz. Grając 11 na 10 w nasze szeregi wkradła się zbyt duża nerwowość. Pomimo, że często trenujemy takie warianty nie potrafiliśmy spokojnie rozegrać piłki, niepotrzebnie pchaliśmy się środkiem. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Piast ustawi się w dziesięciu ewidentnie na kontrę i to się sprawdziło. Najczęściej było to długie podanie do Robaka, który z kolei zgrywał do Pogórskiego i tak nawzajem się szukali.
Zabrakło nam dzisiaj koncentracji. Nie jesteśmy zadowoleni z tego wyniku. Szanujemy rywali, ale jeżeli chcemy się rozwijać to w takim meczu jak dzisiaj, przy stanie 1:1 w meczu wyjazdowym i grając 11 na 10 musimy wypracować sobie przewagę na tyle większą aby stworzyć dwie-trzy dogodne sytuacje. Dzisiaj zabrakło nam spokoju oraz jakości w rozegraniu, dlatego też mecz w końcówce był rwany i szarpany, co z pewnością nie mogło się podobać kibicom. Nie uważam, że nie wygraliśmy tego meczu przez arbitra. Karnego nie powinno być, choć ostatecznie do tej sytuacji odniosę się, gdy zobaczę powtórkę. Los okazał się jednak sprawiedliwy, bo Robak nie wykorzystał jedenastki. Świetnie bronił, nie tylko w tej sytuacji, ale w całym meczu Jakub Słowik. Już na ostatnich treningach pokazywał, że jest w wybornej formie.
Marcin Brosz (trener Piasta): Chcieliśmy ten mecz wygrać dla kilku ludzi, którzy w ostatnim czasie od nas odeszli, w ten sposób złożyć im hołd. Tempo meczu od początku do końca było bardzo wysokie, było dużo sytuacji i mógł on się podobać kibicom. Spora liczba błędów w tym spotkaniu wynikała głównie z tego, że oba zespoły nie kalkulowały, szły do przodu, nie cofały się i chciały jak najszybciej odebrać piłkę i rozegrać sytuację. Patrząc po ustawieniach obu zespołów można było wnioskować, że ostatnim wynikiem jakim ten pojedynek powinien się zakończyć jest remis i przewrotnie tak właśnie się skończyło. Dążyliśmy do zwycięstwa od pierwszej do ostatniej minuty. Mieliśmy swoje sytuacje, ale Jagiellonia również je miała. Szanujemy ten punkt, wywalczony z tak dobrym przeciwnikiem. przygotowujemy sie już mentalnie do bardzo ważnego dla nas spotkania w Krakowie. Zarówno mój zespół, jak i Jagiellonia szybko chciała odebrać piłkę rywalowi i stworzyć sobie sytuację. Stąd też duża ilość niecelnych podań czy nieudanych zagrań. Sędzia podjął decyzje, aby Treli pokazać czerwoną kartkę i trzeba ją uszanować. Czy zasłużył, zobaczymy na powtórce. Nominalnie rzuty karne wykonuje nasz kapitan, ale to on był faulowany. Marcin wszedł na boisko w drugiej połwoie. Był wypoczęty, pewny siebie. Decyzja była słuszna, ale wykonanie karnego już słabe. Brawa też dla bramkarza Jagiellonii. Piłka jest nieprzewidywalna. Są sytuacje, które powinny zakończyć sie golami, a nie kończą i odwrotnie.





















