Udany powrót Robaka

27 listopada 2010 roku Marcin Robak żegnając się z polską ekstraklasą strzelił Górnikowi Zabrze  dwie bramki. Kolejne dwa lata były napastnik Widzewa Łódź spędził w Turcji. Tu też nie rzadko wpisywał się na listę strzelców, choć nie tak często jak w Polsce.  Jesień minionego roku nie była jednak dla niego udana. Nie grał, a więc i  nie zdobywał  goli. Powrót na polskie boiska okazał się jednak bardzo udany. Robakowi wystarczyło ledwie 9 minut , by odnaleźć strzelecką formę i już w debiucie pokonać bramkarza Lechii, czym bardzo ucieszył siebie i gliwickich fanów.

 

– Każdy zawodnik byłby zadowolony z tego, że w debiucie strzela bramkę. Cieszę się z tego, bo to powinno mi ułatwić jeszcze grę w kolejnych meczach.

Z przyjściem Robaka do Piasta, dodajmy, że  niespodziewanym, od początku wiązano duże nadzieje. Były wicekról strzelców Ekstraklasy ma być alternatywą dla Wojciecha Kędziory. Czy tak się stanie? – Ja dopiero jestem tutaj tydzień czasu. Chciałbym jak najszybciej wrócić do swojej najlepszej dyspozycji, złapać formę. Dopiero wtedy będzie można ocenić czy jestem przydatny drużynie – odpowiada Robak.

Z perspektywy trybun poniedziałkowy mecz wyglądał tak, że to Lechia atakowała i stwarzała sytuacje, a Piast liczył na formę Treli i  szczęście, które ostatnio mu dopisuje. Z ławki rezerwowej nieco inaczej wyglądał ten pojedynek  –  Mecz był wyrównany. Fakt, że w pierwszej połowie Lechia miała swoje sytuacje bramkowe, gdzie mogła wyjść na prowadzenie, ale ich nie wykorzystała. Fajnie jednak, że my po przerwie  byliśmy skuteczni i zdobyliśmy dwa gole, nie tracąc przy tym żadnego.

Czym było bliżej końca tego pojedynku tym bardziej otwarta robiła się gra. Golem pachniało od dłuższego czasu, ale wynik na tablicy zmienił się  dopiero w 74 min.  Ledwie pięć minut później na murawie pojawił się Marcin Robak. Jak się miało okazać w najbardziej odpowiednim momencie – Nie wiedziałem, kiedy wejdę. Wszystko zależało od tego jak się mecz ułoży. W tej drugiej połowie spotkanie było wyrównane. Na boisko wszedłem przy stanie 1:0, aby spróbować podwyższyć wynik i się to udało – zdradza kulisy swojego wejścia Robak.

Drugi gol dla Piasta, którego autorem jest nowy nabytek gliwickiego klubu padł dość w kuriozalnych okolicznościach. Gospodarze wywalczyli rzut rożny. Jednak tylko  dwóch zawodników Piasta ustawiło się w polu karnym gości. Byli to Matras i Robak.  Ta dwójka poradziła sobie jednak z czwórką obrońców Lechii – Było dogranie w pole karne, czułem, że piłka może pójść w tą stronę. wyskoczyłem do przodu, przyjąłem na lewą nogą, uderzyłem w stronę bramki. Buchalik tak interweniował, że pomógł piłce wpaść do siatki – opisuje tą sytuację Marcin Robak.

Bramkarz Lechii bronił się po meczu, że piłka był śliska i mokra, co utrudniło mu obronę.  – Nie padało tak mocno, aby to specjalnie przeszkadzało jednej czy drugiej drużynie. Warunki były takie same dla obu stron. Mecz też był dobry, a najlepszy wynik podsumowuje całe spotkanie debiutant Robak.

 

Opracowanie własne
Foto: Michał Duśko

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Znajoma

No i pięknie:) Gratulujemy, radość nasza na trybunach była wielka :))