Piast – Zagłębie, trenerzy o meczu

Trener Zagłębia nie ukrywał, że do Gliwic jechał po komplet punktów. Szkoleniowiec drużyny gości miał rozpracowanego Piasta, ale w jego drużynie zawiodła skuteczność. Dariusz Dudek, który jeszcze w tym meczu  zastępował ukaranego za niewłaściwe zachowanie podczas meczu z Polonią Warszawa Marcina Brosza, podkreślił, że ich  podopieczni włożyli w ten mecz 100%, a niektórzy nawet 120% swoich możliwości. Ocenił też grę Tomasa Docekala. 

 

Pavel Hapal (Zagłębie): – Dużo ludzi na konferencji na pewno świadczy o sporym zainteresowaniu spotkaniem. Cóż tu powiedzieć. Myślę, że  o wyniku zadecydowała pierwsza połowa, po której mogliśmy prowadzić. Mieliśmy w tej połowie więcej sytuacji, ale ich nie wykorzystaliśmy. Brakowało takiego spokoju, który pozwoliłby skutecznie  wykończyć  akcję. Po zmianie stron szybko straciliśmy trochę przypadkową bramkę,. Po kontrze  Piast wykorzystał okazje, prowadził 1:0, a potem cofnął się do tyłu, bronił, wybijał nas z rytmu. Dopiero w końcówce udało się strzelić wyrównującą bramkę. Szkoda tej pierwszej połowy, bo mogliśmy rozstrzygnąć całe spotkanie na swoją korzyść.

Dariusz Dudek (Piast): – Dziękuje zawodnikom że włożyli   w ten mecz 100, a niektórzy nawet 120% swoich możliwości oraz kibicom za przybycie i doping do samego końca. Niestety, chwila nieuwagi kosztowała nas dużo, bo stratę dwóch punktów. Stały fragment meczu, końcówka spotkania, a Banaś wyrównał, co nas boli. Z drugiej strony runda rewanżowa dopiero się zaczęła, więc będzie sporo punktów do zdobycia. Przeanalizujemy spotkanie na spokojnie w szatni.  Docekal zszedł, bo, chcieliśmy wzmocnić środek pola i grać z kontry, tak jak graliśmy na jesieni,   ale zrobił swoje, bo z goli rozlicza się snajpera. Bramka ta  na pewno  doda mu wiary.

4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
kibi

…będzie wiele punktów do zdobycia – i tyle samo do stracenia – od Was zależy czy będziecie Zdobywcami czy straceńcami…

antopol16

Docekal zszedł, bo, chcieliśmy wzmocnić środek pola i grać z kontry, tak jak graliśmy na jesieni, ale zrobił swoje, bo z goli rozlicza się snajpera.
Dawno nie czytałem takich bzdur. Panie Dudek – a czy na jesień grała ta sama drużyna co dziś? Naiwniak tylko myśli, że to Dudek decydował o zmianach. Docekal trafił i było widać, że chłopak nabrał ochoty do gry. Efekt był taki, że natychmiast został posadzony na ławce. W 85 minucie następna „genialna” zmiana. Byłem przekonany, że wejdzie Urban. Potrafi przecież przetrzymać piłkę w środku pola i doskonale zagrać. Ale nie. Wchodzi Osyra. Nie mam nic do chłopaka, ale on nie wiedział dobrze gdzie się ustawić. Efekt tych zmian nastąpił w 90 minucie.

loth

eh zmiany to tragedia.. niew puszcza sie zawodnika nieogranego w koncowce niepewnego meczu gdzie wynik na wlosku wisi.. to si emusialo tak skonczyc a zdjeci Docekala glupie bylo grac z kontry panie Dudek powiedz mi pan kiedy zdejmukjąc napastnika piast nie tracil bramki ? bo ja nie pamietam takiego meczu…

z 2 strony to zza pol roku konczą sie kontrakty wiekszosci zawodnikow i trzeba ogrywac mlodych bo moze sie okazac ze w przyszlym sezonie niebedzie kim grać.. oby nie..

WiklinowyNocnik

Do momentu zdobycia gola Docekal był najlepszym zawodnikiem Piasta – biegał, skakał do tych nieszczęsnych świec, szukał piłki i pokazywał się do gry. Nie jest to wirtuoz ale harował i dostał nagrodę – bramkę w dobrym stylu, po przytomnym strzale. Był wtedy pierwszy raz gwiazdą chwili, trybuny go nie wyśmiewały ale oklaskiwały na stojąco… Za 3 minuty poszedł na ławę, chociaż wyglądał na naładowanego dodatkową energią, z nadzieją na to, że zostanie bohaterem meczu, jeżeli Piast wygra. Być może temu chłopakowi trzeba jakiegoś sukcesu, żeby „odpalić”. Jednak trener klasy knurowskiej Dudek Dariusz kontynuuje klaunadę i usuwa z drużyny gracza w pełni zaangażowanego w walkę, podbudowanego osobistym dokonaniem, pobudzonego przez trybuny i sprawnego fizycznie i to w dodatku bezpośrednio PRZED wykonaniem rzutu rożnego przez Piasta! Docekal „w gazie” mógł przecież skoczyć najwyżej i… nieszczęście gotowe – a Zagłębie Lubin „to klub z ambicją na puchary, dla nich każdy punkt jest cenny a my chcemy się utrzymać tylko…”. Po zejściu Docekala atak przestał istnieć. Zostały indywidualne rajdy Jurado i Cicmana, bez jakiegokolwiek wsparcia – należało bronić 1-0 a nie podwyższyć na 2-0. Jak zwykle nie udało się. Jeszcze słowo o wychowanku Murawskim. Ten osobnik prezentował skandaliczne lenistwo, unikanie gry, trucht w obrębie środkowego koła i decyzje trampkarza. Trener klasy knurowskiej doceniał ten styl i trzymał tę niedojdę do samego końca. Widzowie nie są ślepi – oceniają występy drużyny nogami. Na Lechię przyjdzie tych nóg jeszcze mniej.