W poniedziałek ostatecznie ma zamknąć się temat zatrudnienia przy Okrzei Pawła Lisowskiego. Ten 22-letni pomocnik zagrał już w pierwszym sparingu Piasta tej zimy, przeciwko Śląskowi. Już po tej grze kontrolnej trenerzy wyrazili chęć jego zatrudnienia. Zawodnik wyjechał z resztą zespołu na zgrupowanie do Hiszpanii. Zaraz po powrocie miał podpisać z gliwickim klubem kilkuletnią umowę. Sprawę jednak skomplikował fakt, że gracz ten wciąż ma ważny kontrakt z Ruchem i choć został przesunięty do drużyny Młodej Ekstraklasy, to klub z Cichej nie chciał go puścić za darmo.
Działacze „Niebieskich” domagali się zwrotu kosztów za wyszkolenie piłkarza, początkowo nawet 100 tys. zł. Takiej kwoty żaden klub by jednak nie wyłożył za zawodnika, którego za kilka miesięcy można mieć za darmo. Lisowski miał jednak argument w ręku. Ruch ma zaległości wobec niego, można więc było się potargować. W piątek, jak informuje Dziennik SPORT doszło do ostatecznego porozumienia z chorzowskim klubem i samym piłkarzem. W poniedziałek Paweł Lisowski ma złożyć podpis pod trzyletnią umową. Nie jest wykluczone, że znajdzie się nawet w kadrze na mecz z Górnikiem. Zamieszanie wokół jego transferu nie miało na szczęście wpływu na jego formę. Lisowski cały czas trenował z drużyną Piasta, brał udział w sparingach. Jest więc gotowy do gry.
Komplikuje się natomiast sytuacja z Frankiem Adu Kwame. Ten czarnoskóry piłkarz
z Ghany został już zaprezentowany przez klub z Okrzei jako zawodnik Piasta. Ogłoszono nawet komunikat o jego rocznym wypożyczeniu, potwierdził to również manager gracza. Boczny obrońca wziął udział także w sesji zdjęciowej. Od kilku dni jednak przy Okrzei coraz głośniej się mówi, że Adu może nie trafić do Piasta z powodu problemów z certyfikatem na grę w Ekstraklasie. W poprzednim klubie w LZS Piotrówka zawodnik występował na zasadzie amatora. W najwyższej klasie rozgrywkowej zmieniłby ten status na zawodowy, a na to są potrzebne inne papiery. Jeśli Ghańczyk ostatecznie nie trafi do Piasta, to będzie mógł mieć do siebie i swojego managera spore pretensje. Jeszcze w styczniu miał pewne miejsce w kadrze GKS Katowice. Teraz przy Bukowej nie chcą nawet słyszeć o jego ewentualnym zatrudnieniu.
Opracowanie własne/Sport





















