Wydarzenia związane z otwarciem nowego stadionu zepchnęły na drugi plan aspekt sportowy, a przecież wynik sobotniego starcia Piasta Gliwice z Wisłą Płock dla trenerów i zawodników będzie sprawą najważniejszą. Gliwiczanie będą chcieli ten mecz rozstrzygnąć na swoją korzyść, co najmniej z kilku powodów. Otwarcie nowego stadionu, chęć rewanżu za porażkę z początku sezonu i pokazanie, że ostatni miesiąc w którym podopiecznym Marcina Brosza nie szło już tak dobrze, jak wcześniej, to tylko chwilowa zniżka formy. Goście, którzy walczą o opuszczenie strefy spadkowej i punkty im są też bardzo potrzebne.
Za Piastem przemawia argument własnego stadionu i jest to rzeczywiście ogromny handicap. Będzie to bowiem pierwszy mecz rozegrany w Gliwicach po 13 miesięcznej przerwie. Wyniki sportowe osiągnięte przez niebiesko-czerwonych nie są jednak w ostatnim okresie imponujące. Gliwiczanie z ostatnich 5 spotkań tylko jedno wygrali. W dwóch musieli uznać wyższość rywala, w kolejnych dwóch dzielili się z punktami. Optymizmem może napawać postawa podopiecznych Marcina Brosza z pierwszej połowy starcia z Zawiszą Bydgoszcz.
W Płocku przed sezonem były apetyty nawet na Ekstraklasę. Wygrana z Piastem rozbudziła te nadzieje jeszcze bardziej, ale na krótko. Seria porażek skłoniła działaczy do dokonania zmiany na stanowisku trenera. 8 września obowiązki szkoleniowca nr 1 objął Czech – Libor Pala, Dla niego jednak praca w Polsce to żadna nowość. Prowadził m.in. zespół Świtu Nowy Dwór Mazowiecki czy Lecha Poznań. W początkowej fazie jego rządy nie przyniosły spodziewanych efektów, ale w dwóch ostatnich spotkaniach, w których Wisła zremisowała z Pogonią Szczecin 0:0, a potem pokonała na wyjeździe Wartę Pozna 2:1, widać było już lepszą grę Nafciarzy – Zwycięstwo to jest dla nas bardzo ważne. Widać, że cały czas robimy postępy, że gramy lepiej. W poprzedniej kolejce zremisowaliśmy u siebie z Pogonią, mieliśmy cztery czyste okazje sam na sam z bramkarzem, tak jak dzisiaj – tuż po ostatnim meczu mówił szkoleniowiec Wisły.
Niewiele natomiast dochodzi informacji sportowych z obozu Piasta. Jak się można domyśleć trenerzy pewnie chcieliby wyciszenia huraganu medialnego, który przewija się ostatnio nad klubem w związku z otwarciem nowego stadionu. Wiemy, że na pewno w sobotnim meczu nie zagra pauzujący za czerwoną kartkę Łukasz Krzycki. W pełni sił wciąż nie jest Wojciech Lisowski. Do kadry wraca za to Tomasz Podgórski.
Brak Krzyckiego należy uznać za osłabienie, ale z drugiej strony Marcin Brosz będzie dysponował całym potencjałem strzeleckim. Dariusz Trela ( o ile zagra) najbardziej obawiać musi się Kamila Bilińskiego, autora czterech trafień, oraz dwóch Brazylijczyków – Ricardinho i João Paulo. Obaj mają po dwa gole na koncie. W ekipie z Gliwic najskuteczniejszy jest Wojciech Kędziora, zdobywca 7 bramek.
Piast pierwszą część sezonu zakończył na czwartym miejscu w tabeli, Wisła na 14. Gliwiczanie mają na koncie 28 punktów, zespół z Płocka 18. Gospodarze (jak to fajnie brzmi) będą więc faworytem sobotniego pojedynku. Szanse ocenimy na 70 – 30% dla Piasta.
Grzegorz Muzia
Codziennie nowe informacje





















