Przed nami ostatni już mecz tej jesieni. W sobotę o godz. 13:30, Piast w Bełchatowie zmierzy się z tamtejszym GKS-em. Dla gospodarzy jest to pojedynek z gatunku o życie. Jeśli bełchatowianie nie wygrają, to ich szanse na pozostanie w Ekstraklasie będą już tylko matematyczne. Dla gości natomiast jest to okazja, by zdobyć kolejne trzy punkty i dzięki temu w spokoju przygotowywać się do rundy rewanżowej.
Zarówno pierwsze, jak i ostatnie mecze w poszczególnych rundach zawsze są wielką niewiadomą. Na początku sezonu nikt nie wie w jakiej formie są drużyny. Na końcu często już brakuje sił, koncentracji, a nie rzadko i motywacji. O to, że zawodnikom z Gliwic zabraknie pary, nie musimy się martwić. Tej jesieni drużyna jest dobrze przygotowana do rozgrywek pod względem motorycznym. Gorzej może być z koncentracją i motywacją, o czym przestrzega Łukasz Krzycki – Do meczu z taką drużyną trzeba podejść z podwójnym respektem, bo nigdy nie wiadomo, kiedy ona w końcu odpali, a może odpalić w dosłownie każdej chwili. Musimy o tym pamiętać. To zupełnie inna sytuacja niż ta, kiedy gra się z przeciwnikiem z czołówki tabeli i koncentracja pojawia się niemal automatycznie – mówi obrońca Piasta.
Bełchatowianie zdają sobie sprawę, że ich przyszłość w Ekstraklasie wisi na włsoku. Dlatego też w obozie Górników
nikt nie zakłada porażki czy nawet remisu – Z niecierpliwością czekamy na sobotę, na pojedynek z Piastem. Zrobimy wszystko, aby wygrać i mieć jeszcze realne szanse na utrzymanie – mówi Grzegorz Baran, kapitan Bełchatowa.
Jak to jednak zrobić, kiedy prawie wszystkie wskaźniki przemawiają na niekorzyść gospodarzy? Ledwie sześć zdobytych punktów, tylko jedno zwycięstwo w 14 meczach, najmniej strzelonych w lidze goli, bo ledwie 9. W zespole z Gliwic tylko para Kędziora-Ruben ma więcej trafień na koncie, bo 10, a łącznie niebiesko-czerwoni zdobyli dwa razy więcej bramek. Jedynie bilans strat jest podobny. Bramkarz Piasta 23 razy wyciągał piłkę z siatki, golkiper z Bełchatowa czynił to 24 razy
Gospodarze przystąpią do tego pojedynku osłabieni brakiem swojego najlepszego strzelca – Tomasza Wróbla, który odpoczywa za czerwony kartonik. Ponadto nie zagrają kontuzjowani: Mateusz Mak, Michał Mak, Dawid Nowak, Leszek Nowosielski oraz przesunięci do drużyny Młodej Ekstraklasy Kamil Kosowski, Mate Lacić
W zespole Piasta też nie wszyscy są do dyspozycji trenera. Od początku sezonu nie gra Rudolf Urban. Już w trakcie rundy z różnych przyczyn wypadli: Alvaro Jurado, Wojciech Lisowski i Jakub Świerczok. Z powodu nadmiaru żółtych kartek do autokaru nie wsiądzie Matej Izvolt. W ostatnim meczu tej rundy na pewno nie zagra też Fernando Cuerda. Największe osłabienie to brak Izvolta. Na tą pozycje Brosz ma jednak dwóch zastępców, są to: Pavol Cicman i Tomasz Bzdęga.
Bełchatowianie liczą na wygraną, argumentując to coraz lepszą postawą w ostatnich meczach – Gramy u siebie – to nasz atut. Dwóch ostatnich spotkań nie przegraliśmy. Nabieramy pewności siebie. Ten mecz chcemy już wygrać, bo wtedy realnie otworzymy sobie furtkę na to, by wiosną powalczyć o pozostanie w Ekstraklasie – mówi Michał Probierz, trener Górników.
Na stadion przy ul Sportowej zbyt wielu kibiców nie przychodzi. Na meczu z Lechią było ich 1800. przysłowiowego kotła tam więc nie będzie. Drużyna Piasta może liczyć na wsparcie swoich fanów. Do Bełchatowa wybiera się spora grupa kibiców. Na pewno będą słyszalni.
Więcej argumentów przed tym pojedynku ma Piast, i to gliwiczanie wyjdą na murawę w roli faworyta. Bełchatowianie pewnie rzucą na szalę ambicję i wolę walki, ale czy to wystarczy, by pokonać niebiesko-czerwoną jedenastkę?. Przekonamy się o tym w sobotę.
Opracowanie: Grzegorz Muzia
Cyt za: www.gksbelchatow.com/Sport.
Foto: archiwum piast.gliwice.pl






















