Kiedyś musiał przyjść ten dzień, gdy Piast zremisuje w Ekstraklasie. Stało się to w pojedynku z teoretycznie silniejszym zespołem. Polonia Warszawa, bo z tą drużyną w miniony poniedziałek zmierzyli się gliwiczanie, zajmowała z dorobkiem 24 oczek – trzecie miejsce w tabeli. Zarówno Piast jak i Polonia chciały to spotkanie wygrać, bo remis obu ekipom nie wiele dawał, jeśli chodzi o pozycję w lidze. Skończyło się jednak „niechcianym” podziałem punktów.
Jak zawsze, chcieliśmy zagrać o pełną pulę. Ten mecz jednak do końca nam nie wyszedł, ale cieszymy się z tego, że w końcówce udało nam się wydrzeć ten punkt. Przegrywaliśmy z zespołem, który walczy o mistrzostwo Polski. Strzeliliśmy bramkę, która dała nam remis – mówi Tomasz Podgórski.
W pierwszej połowie zgromadzeni na stadionie kibice nie tylko wymarzli, ale też i mocno się nudzili. Mało spięć podbramkowych, sytuacji na zmianę wyniku, a na dodatek sporo błędów po obu stronach. – Może to nie było wielkie widowisko, ale nie każdy mecz tak musi wyglądać. W czterech spotkaniach graliśmy ładnie dla oka, ale nie zdobyliśmy ani jednego punktu. Dzisiaj może graliśmy mniej efektownie, ale umówmy się, Polonia też wielkiego meczu nie rozegrała – zauważa kapitan Piastunek.
Ostatni raz Piast w lidze zremisował 13-go kwietnia tego roku, gdy grał z Termaliką. Wtedy jednak była odwrotna sytuacja. Gliwiczanie już w 1 minucie objęli prowadzenie. Zespół z Niecieczy dogonił wynik w 51 min. Tym razem pierwsi prowadzenie objęli goście. – Wiem, że kibice do remisów nie przywykli, ale jeszcze raz powtórzę, szanujmy każdy punkt, bo w końcowym rozrachunku może nam on wiele dać. Punkty są przecież najważniejsze, bo na zakończenie sezonu z tego będą nas rozliczać – zaznacza Podgórski.
Zdaniem wychowanka Piasta, jeszcze ważniejsze i trudniejsze będzie starcie z przedostatnim zespołem w tabeli, czyli GKS Bełchatów – Mamy przed sobą jeszcze jedno spotkanie, bardzo ważne, bo z Bełchatowem. Tego meczu też nie możemy przynajmniej przegrać – zauważa kapitan Piastunek.
Rzeczywiście, w przypadku zwycięstwa nad Górnikami w Bełchatowie będą musieli zacząć się godzić z degradacją, a w Gliwicach zbędzie można pomyśleć o czymś więcej niż walce o utrzymanie, bo trudno przypuszczać, że jakakolwiek drużyna, mając na koncie 6 punktów, zdoła wiosną zgromadzić tyle oczek, by pozostać w gronie najlepszych zespołów w kraju.





















