Na mecz z Koroną drużyna Piasta wyjechał już w środę przed południem. Do Gliwic, zawodnicy wrócili w nocy z piątku na sobotę. Przez pełne trzy dni przebywali więc na zgrupowaniu, którego koszt należy szacować na kilkanaście tysięcy złotych. Efektu sportowego to jednak nie przyniosło, a wręcz przeciwnie. Cztery stracone gole, zero punktów i najsłabszy mecz w sezonie. Nie było to pierwsze, nieudane kilkudniowe zgrupowanie przez spotkaniem wyjazdowym.
Do Poznania drużyna też pojechała dwa dni wcześniej. Wynik był dokładnie taki sam, jak w miniony piątek, czyli 0:4, choć na Bułgarskiej przynajmniej oglądaliśmy ładny dla oka futbol w wykonaniu Piasta. Wyjazd do Warszawy na mecz z Legią też okazał się niewypałem i to zupełnym. Bowiem w drugim dniu pobytu w stolicy nawet nie można było przeprowadzić treningu, gdyż uniemożliwił to pierwsze tej jesieni opady śniegu. Wynik tamtego pojedynku to 3:2 dla Legii. Do Wrocławia natomiast drużyna pojechała dzień przed meczem i przywiozła komplet punktów. To wyraźny dowód na to, ze takie wyjazdy to tylko kosztowna fanaberia trenerów. Łatwo jednak wydawać publiczne pieniądze. Ciekawe, czy nowy udziałowiec też będzie wyrażał zgodę na to, aby takie sumy przelewać na konta właścicieli hoteli w których zamieszkuje na wyjazdach drużyna.
Skąd tak duże koszty zgrupowania? Składa się na to kilka czynników. Na mecze nie jeżdżą tylko zawodnicy, para szkoleniowców, kierownik drużyny i masażysta, jak ma to miejsce w innych klubach. Marcin Brosz zabiera ze sobą wszystkich zatrudnionych w sztabie szkoleniowym ludzi, a jest ich już ich ośmiu! Jeśli doliczymy do tego kierowcę, to trzeba zapłacić za dwie doby hotelowe plus pełne wyżywienie na trzy dni dla prawie 30 osób. Wynajem autokaru to też spory koszt. Zawodnikom, choć głosu w tej kwestii nie chcą zabierać, też się taki długi pobyt poza domem nie podoba. Sensu w tym wielkiego nie widzą, gdyż oprócz jednostki treningowej nie wiele mają do roboty.
Trenerzy mogą się bronić tym, że przywieźli punkty z dwudniowych wyjazdów z Gdańska i Białegostoku. Te miasta są jednak dość daleko położone od Gliwic i dwudniowe grupowanie ma jakiś sens, choć z drugiej strony, Legia pojechała do Szczecina dzień przed meczem i wygrał 3:0.
Grzegorz Muzia





















