Paweł Oleksy ma to szczęście, ze w przeciwieństwie do Damiana Zbozienia omijają go kontuzje, dzięki czemu na lewej stronie obrony nie ma tyle zamieszania, co na prawej flance. Marne to jednak pocieszenie dla defensora, koro jego drużyna w dwóch meczach traci aż sześć goli. Patrząc z perspektywy trybun trudno jednak jest winić za to obrońców. Przyczyn bardziej trzeba szukać w stylu gry całego zespołu.
Ofensywna gra w wykonaniu Piasta przynosi pożądane skutki, pod warunkiem, że wykorzystuje się stwarzane sytuacje, jak to miało miejsce w zwycięskich spotkaniach z Lechia czy Jagiellonią. Oleksy przyczyn sobotniej porażki dopatruje się właśnie w tym elemencie gry – Wszyscy widzieli, że lepiej operowaliśmy piłką. Przez większość czasu utrzymywaliśmy się na połowie przeciwnika. Stworzyliśmy sobie multum sytuacji, których jednak nie wykorzystaliśmy, dlatego m.in. zeszliśmy z boiska pokonani. Bez wątpienia szwankowała u nas skuteczność. Wojtek Kędziora zrobi swoje, strzelił bramkę. Gdybyśmy nie stracili tych dwóch goli, to byśmy wygrali mecz- podsumowuje Oleksy
Były zawodnik Bełchatowa nie mógł się pogodzić z przegraną, nawet gdy już opadły emocje i po rozbieganiu schodził do szatni – Wyszliśmy zmobilizowani na ten mecz. Chcieliśmy udowodnić, że jesteśmy drużyną lepszą od Widzewa. Wynik w moim odczuciu niesprawiedliwy, bo przynajmniej punkt nam się należał.
Przed Piastem arcytrudny mecz, bo konfrontacja z Legią – Nie spuszczamy głów, pojedziemy do Warszawy powalczyć o komplet punktów – zapewnia obrońca Piasta.
Cyt za: Radio Plus/Piotr Grela





















