Piwo należy się całej drużynie

Katowiczanie przed starciem z Piastem, za jednym wyjątkiem, kiedy to rozgromili u siebie Górnika Polkowice 5:0 mieli problemy ze zdobywaniem goli na własnym stadionie. Brak bramek przekłada się na brak punktów. Po niedzielnym meczu miejscowi kibice pewnie wybaczą swoim zawodnikom tą strzelecką indolencję, bo trzy zdobyte bramki  w meczu z gliwicką drużyną pozwoliły nie tylko cieszyć się z trzech punktów, ale i opuszczenia strefy spadkowej. Pierwszy gol, który padł w tym meczu to efekt  nieudanego strzału Damiana Chmiela – To prawda,  nie trafiłem czysto piłkę, ale najważniejsze, że piłka jest w sieci – lakonicznie, ale trafnie ripostuje autor pierwszego trafienia.

 

Jego radość została nieco przyćmiona w 45 min, kiedy to Rudolf Urban wyrównał stan meczu – Niestety, ostatnia minuta pierwszej połowy pechowa dla nas. Dostaliśmy bramkę na 1:1. Takich błędów nie możemy popełniać, że zostawiamy w polu karnym nie pilnowanego zawodnika – grzmi Chmiel.

Zanim to się stało, większe gromy spadły na  Przemysława Pitrego. Napastnik Gieksy nie wykorzystał bowiem rzutu karnego  – Nie wiem czemu ten karny nie wszedł. Teoretycznie wszystko było jak należy. Mocny strzał,  po ziemi, tuż przy słupeczku. Bramkarz obronił, zdarza się.  Muszę to jeszcze raz zobaczyć i nad tym popracować – kaja się były zawodnik Górnika Zabrze i Lecha Poznań. Gospodarze mają w swoich szeregach mistrza i króla strzelców ligi łotewskiej. Deniss Rakels, bo o nim mowa zdobył dwa gole, które dały miejscowym zwycięstwo. Koledzy pewnie mu postawili beczkę piwa – Piwo to należy się całej drużynie. Zagraliśmy naprawdę świetne spotkanie. Walczyliśmy od pierwszej do ostatniej minuty. Może odpuściliśmy tylko te 30 sekund w końcówce pierwszej połowy, kiedy Piast strzelił nam bramkę – ocenia Pitry.

Tekst – Grzegorz Muzia
Foto – Michał Chwieduk

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze