Arkadiusz Onyszko – Piast zachował się nieelegancko

Przez ostatnie dni kibice żyli informacją, że trzecim bramkarzem Piasta ma zostać Mariusz Pawełek, doświadczony golkiper, mający za sobą występy w Wiśle Kraków i zagranicznych klubach.  Wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze, aby Pawełek stał się kolejnym wzmocnieniem klubu. Zamiast jednak tego, na razie mamy kolejną awanturę. O co chodzi? Jak zwykle o pieniądze.

Mariusz Pawełek jest wolnym zawodnikiem i doszedł ponoć do porozumienia z klubem z Gliwic. Problem jest innej natury. „Klub nie zamierza płacić prowizji jakiej oczekuje Arkadiusz Onyszko, menedżer zawodnika” – powiedział  kilka dni temu na łamach Dziennika Sport – Dariusz Dudek, drugi trener Piasta.

Słowa te były skierowane do Arkadiusza Onoszki, który miał to powiedzieć. Były golkiper Odry natychmiast jednak ripostuje – To nieprawda. Nie mam stosownych uprawnień, więc nie mogę być agentem Mariusza Pawełka! – zaznacza  Onyszko w rozmowie ze SportSlaski.pl.

W jaki sposób zatem jego nazwisko pojawiło się w tej sprawie? – Osoba reprezentująca interesy Mariusza skontaktowała się ze mną, bym pomógł w nawiązaniu kontaktów z klubami duńskimi. Ja zadzwoniłem ponadto do Marcina Brosza, którego dobrze znam ze współpracy w Wodzisławiu Śląskim – tłumaczy były bramkarz.

I w taki sposób Pawełek przyjechał na rozmowy do Gliwic wraz ze swoim agentem, a także Arkadiuszem Onyszko. – Menedżer chce dostać większe pieniądze niż sam zawodnik. To jakiś żart? – mówi Jarosław Kołodziejczyk, wiceprezes Piasta, na łamach dziennika „Sport”. – Gdyby on jeszcze tego piłkarza nam wyszukał, ale nie – sami go znaleźliśmy, a tu pojawia się menedżer i stawia żądania. Dziwię się piłkarzom, że godzą się na takie układy. To kpina. Menedżerowie to choroba, która trawi polską piłkę – oskarża Kołodziejczyk.

– Mam dosyć tych bredni! I haseł, ile to żąda Mariusz i jego agent! Byłem przy tych rozmowach, więc na własną odpowiedzialność zdradzę, że Pawełek zgodził się na 15 tysięcy złotych pensji. W dodatku zrzekł się pieniędzy za złożenie podpisu. Jak na piłkarza tej klasy to… niecodzienna sytuacja. Prowizja menedżerska miała wynosić 30 tysięcy złotych, takie ustalenia zapadły na spotkaniu z prezesem Józefem Drabickim. Strony podały sobie ręce i wyszliśmy z klubu – opowiada Onyszko.

– Krótko potem dowiedzieliśmy się, że przedstawiciel Piasta dzwonił do Mariusza i nakłaniał go, by kontrakt podpisał bez agenta. I ma 30 minut na podjęcie decyzji. Agent z kolei odebrał telefon z nową propozycją – że Piast jako prowizję jest w stanie zaoferować 10 tysięcy złotych w tym momencie i 10 tysięcy złotych, jeśli Mariusz rozegra 10 meczów w Piaście. To bardzo nieeleganckie zachowanie, bo przecież chwilę wcześniej warunki zostały już ustalone, a strony podały sobie ręce… – przekonuje.

– Przyznam, że zastanawiałem się, czy nie zostać agentem piłkarskim, by uczciwie pracować na życie. Ale jak widzę to bagno, to jak kluby traktują zawodników – mocno się nad tym zastanawiam – dodaje Onyszko.

Źródło Sport/SportSlaski.pl

 

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze