Sezona 2014/15
Puchar Polski

1 Finału Pucharu Polski (rewanż)
19 marca 2015, 16:00 – Bielsko-Biała, ul Rychlińskiego
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Piast Gliwice 1:0 (1:0)
Bramki:
1:0 – 45` Dariusz Kołodziej

Nie udał się trenerski debiut Krzysztofowi Szumskiemu i Bogdanowi Wilkowi. Awaryjnie prowadzony przez ten duet Piast, przegrał w rewanżowym spotkaniu 1 finału Pucharu Polski z Podbeskidziem 0:1. Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył w 45 min strzałem z rzutu wolnego Dariusz Kołodziej. W przygotowaniu relacja.

W zasadzie wszystko w tym meczu przebiegło tak jak się tego spodziewano. Obaj trenerzy dokonali zmian w składach w porównaniu do spotkań ligowych, choć trudno mówić, że zagrali rezerwowi. W przypadku Piasta na początku zabrakło Wilczka, Heberta, Badii i kontuzjowanego Brożka. Od pierwszej minuty zagrał za to Jakub Szumski.

Cały mecz toczył się pod dyktando Piasta. Gliwiczanie mieli ogromną przewagę w posiadaniu piłki bo 64-36 procent. Taki scenariusz przewidzieli jednak gospodarze. Bielszczanie nastawili się na to, by nie stracić gola i grać z kontry. Górali urządzał nawet porażka 0:1, bo to też dawało im awans do następnej rundy. Nie trzeba chyba dodawać, że miało to wpływ na atrakcyjność tego widowiska.

Pierwszą okazję na otwarcie wyniku stworzyli sobie miejscowi. W 7. min Śpiączka będąc w polu karnym oddał mocny strzał, Szumski sparował piłkę, dopadł do niej jeszcze Kwame, ale nie skierował futbolówki w światło bramki. W 12 min, po kontrze także Śpiączka nie trafił w dogodnej sytuacji. Potem inicjatywę przejął Piast. W 26 min Vassiljev uderzył mocno w swoim stylu, Zajac odbił piłkę, dopadł do niej jeszcze Żivec, ale jego strzał zablokował Górkiewicz. Za chwilę znów Estończyk próbował uderzenia z dystansu, ale bez powodzenia. Gliwiczanie potem próbowali atakować, ale nic z tego nie wynikało. Za to w 39. min, po stracie piłki przez Marca, przejął ją Śpiączka – oszukał Osyrę i był już w sytuacji sam na sam, jednak pogubił się i obrońcy Piasta zabrali mu w porę piłkę. Wydawało się, że ta pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, ale już w doliczonym czasie gry Ruben faulował gracza gospodarzy tuz przed linią pola karnego. Perfekcyjnie rzut wolny wykonał Kołodziej, pokonując Szumskiego. Taki wynik jeszcze nie przekreślił szans Piasta na awans, ale zdecydowanie poprzeczka została podwyższona.

Po zmianie stron w szatni został Carles Marc, a do gry wszedł Wilczek. Miało to na celu zwiększenie siły rażenia gliwiczan. Tyle, że niebiesko-czerwoni grali tak, jakby nie wierzyli, że jeszcze o coś mogą powalczyć. Za to w 53. min Górale mogli zakończyć męki Piasta. Kołodziej stanął oko w oko z Szumskim, ale w sukurs koledze przyszedł Osyra i wspólnie zawodnicy Piasta zablokowali zawodnika Podbeskidzia. W 62 min po dośrodkowaniu Vassiljeva, Osyra główkował, lot piłki jeszcze zmienił Kolcak i tak trafiła w poprzeczkę Nie wiadomo jednak, czy gracz Górali uratował drużynę przed stratą gola, czy też może przyśpieszył puls swojemu bramkarzowi i sobie też. Po tej sytuacji wydawało się, że obie strony będą już tylko czekać na końcowy gwizdek, ale w 72 min Kwame zobaczył drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Pojawiła się więc iskierka nadziei, że może uda się wykorzystać to osłabienie i doprowadzić do dogrywki. Pięć minut później bezsprzecznie najlepszy w zespole Piasta zawodnik, wypuścił prawą stroną Podgórskiego, ten zacentrował, tyle, że za nim nie nadążyli napastnicy. W 78. min Szumski i Wilk poszli na całość, ściągając z boiska Osyrę, a desygnując do gry Kędziorę. Przez jakiś czas trwało oblężenie bramki gospodarzy, ale ten okres gry najlepiej podsumował Zivec. Słoweniec po wybronionym przez Zajaca strzale walnął pięścią w murawę. Gliwiczanie grali do końca, a w zasadzie Vassiljev, który w końcówce jeszcze mocno uderzył, ale piłka tym razem przeszła nad poprzeczką.

Piast przegrał, odpadł z Pucharu Polski, ale ostatni raz gliwiczanie tak wysoko zaszli w 1983 roku. Bez wątpienia wkład w to miał już nieobecny na ławce Angel Perez. Pozytyw tego jest taki, że nowy szkoleniowiec niebiesko-czerwonych, który formalnie od piątku ma przejąć zespół – Radoslav Latal mógł na żywo zobaczyć w jakiej formie są jego nowi podopieczni.

Podbeskidzie: 1. Richard Zajac – 21. Tomasz Górkiewicz, 4. Gracjan Horoszkiewicz, 90. Kristián Kolčák, 37. Róbert Mazáň – 9. Dariusz Kołodziej, 22. Artur Lenartowski, 27. Adam Deja (74, 16. Pavol Staňo), 5. Frank Adu Kwame – 18. Bartosz Śpiączka (69, 23. Róbert Demjan), 15. Krzysztof Chrapek (63, 14. Damian Chmiel).

Piast: 29. Jakub Szumski – 22. Tomasz Mokwa, 3. Csaba Horváth, 28. Kornel Osyra (78, 24. Wojciech Kędziora), 11. Paweł Moskwik – 17. Tomasz Podgórski, 4. Carles Martínez (46, 10. Kamil Wilczek), 20. Łukasz Hanzel, 84. Konstantin Vassiljev, 12. Saša Živec – 77. Rubén Jurado (63, 26. Bartosz Szeliga).

żółte kartki: Deja, Kołodziej, Adu Kwame – Martínez, Živec, Horváth.
czerwona kartka: Frank Adu Kwame (71. minuta, Podbeskidzie, za drugą żółtą).

sędziował: Marcin Borski (Warszawa).
widzów: 2710.

..................................................................................................................................................................................

1 Finału Pucharu Polski
Piast Gliwice – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:2 (0:0)
Bramki:
0:1 – 64` (k) Dariusz Kołodziej,
0:2 – 67` Piotr Malinowski
1:2 – 85` Daniel Ciechański 85

W pierwszym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski Piast uległ przed własną publicznością Podbeskidziu Bielsko Biała 1:2. Bramki dla gości zdobywali Dariusz Kołodziej i Piotr Malinowski. Dla gospodarzy trafił Daniel Ciechański. Porażka ta nie przekreśla szans gliwiczan na awans do półfinału, ale znacznie podnosi poprzeczkę. W rewanżu bowiem niebiesko-czerwoni muszą zdobyć co najmniej dwie bramki nie tracąc żadnej, a to drugie spotkanie zostanie rozegrane w Bielsku Białej.

Tak jak przypuszczano Angel Perez posłał w tym meczu do boju zawodników, którzy rzadziej wiosną biegali po murawie. Wyjątkami byli Kamil Wilczek i Kornel Osyra. W barwach Piasta w oficjalnym meczu zadebiutował słowacki bramkarz – Dobrivoj Rusov.

Na tym etapie w Pucharze Polski rozgrywa się już dwa spotkania, jednak bramki zdobyte na wyjeździe liczą się podwójnie. To w znacznym stopniu wymusza taktykę. Drużynie przyjezdnej opłaca się bronić i grać z kontry. Gospodarze natomiast musieli wypracować sobie jakąś zaliczkę przez rewanżem. Dlatego też trenerzy Piasta od początku wystawili dwóch napastników: Wilczka i Janczyka. W grze ofensywnej mieli ich wspomagać Żivec i Szeliga. W efekcie już w 7 min gliwiczanie mieli dwie okazje do objęcia prowadzenia. Najpierw Janczyk będąć w sytuacji sam na sam nie trafił w światło bramki, a zaraz potem Szeliga dostał doskonałą piłkę za linię obrony, ale źle ją przyjął i Zajac bez problemu opanował sytuację. Potem do głosu doszli bielszczanie. Korzym oddał niecelny strzał, ale uderzenie Kołodzieja zmierzało już w światło bramki, pewnie jednak interweniował Rusov. W tym pierwszym kwadransie mecz jeszcze mógł się podobać, niezłe tempo, sytuacje, strzały. W 19. min Podbeskidzie powinno prowadzić 1:0. Po rogu – Demjan wyskoczył najwyżej w polu karnym, ale piłka po jego strzale głową zatrzymała się nad poprzeczką. W 23 min Korzym mając sporo wolnego miejsca uderzył z narożnika pola karnego, po przekątnej, jednak nie trafił w światło bramki. Potem zaatakował Piast, ale mimo sporej przewagi gliwiczanom nie udało się nawet oddać strzału. Czym było bliżej końca pierwszej połowy, tym więcej chaosu panowało na murawie. Niecelne zagrania, straty, złe dośrodkowania, widać było, że na boisku są zawodnicy, którzy mniej grają. Widząc nieporadność kolegów Sasa Zivec zdecydował się na strzał zza linii pola karnego, piłka jeszcze odbiła się od murawy i Zajac z najwyższym trudem sparował ją na róg. Tuż przed końcem tej odsłony po zagraniu Lenartowskiego Kołodziej uderzył bardzo mocno i Rusov wreszcie mial okazję pokazać, że wart jest 150 tys. Euro, które za niego zapłacił Piast. W pierwszej połowie gole jednak nie padły.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Piast był częściej przy piłce, a Podbeskidzie próbowało wyprowadzać kontry. Efekt był jednak taki, że żadnej ze stron nie udało się przez długi czas oddać celnego strzału. Przed 60 minutą plac gry opuścił Wilczek, a za niego wszedł Ciechański. Podobnej zmiany dokonał też trener gości, ściągając Demjana, a wpuszczając do gry Cisse. W 61 min zdecydowanie najlepszy na boisku Żivec, mając na plecach obrońcę Podbeskidzia zdołał wykonać obrót i z bliska uderzyć, ale dokładnie tam, gdzie był bardzo dobrze ustawiony Zajac. Zaraz potem, prosty, techniczny błąd popełnił Moskwik. Obrońca Piasta tak kopnął piłkę, że ta trafiła w jego rękę. Arbiter uznał jednak, że należy podyktować za to rzut karny, który pewnie na bramkę zamienił Kołodziej. Nie upłynęły dwie minuty, a Górale prowadzili już 2:0. Malinowski uderzył zza linii pola karnego mocno i celnie. Nie bez winy był w tej sytuacji Mokwa, który pozwolił najpierw holować piłkę zawodnikowi gości, a potem bezkarnie strzelić. Gliwiczanie odpowiedzieli akcją Żivca, zakończoną celnym strzałem Ciechańskiego, ale obronionym przez Zajaca. Angel Perez jeszcze próbował odmienić losy tego meczu, puszczając do boju Vassiljeva. Był to sygnał do bardziej ofensywnej gry. W 82 min Żivec takim już desperackim strzałem z ostrego kąta trafił w spojenie słupka z poprzeczką. Nieustanna ataki przyniosły wreszcie kontaktowego gola. W 84 min Mokwa zagrał do Ciechańskiego, a ten przyjął sobie piłkę i uderzył tak kąśliwie, ze piłka zmyliła Zajaca i wpadła do bramki. Trzy minuty później Kędziora dostał idealne podanie na piąty metr, ale strzelił bardzo niecelnie. W końcówce emocji już nie brakowało. Sędzia najpierw mógł podyktować rzut karny dla Podbeskidzia, a zaraz potem powinien wskazać na 11 metr, ale już na korzyść Piasta. Aż pięć minut doliczył do do tego meczu sędzia, ale to nie wystarczyło gospodarzom, aby doprowadzić do remisu.

Piast: 31. Dobrivoj Rusov – 22. Tomasz Mokwa, 3. Csaba Horváth, 28. Kornel Osyra, 11. Paweł Moskwik – 26. Bartosz Szeliga, 9. Radosław Murawski (74, 84. Konstantin Vassiljev), 20. Łukasz Hanzel, 10. Kamil Wilczek (58, 95. Daniel Ciechański), 12. Saša Živec – 15. Dawid Janczyk (68, 24. Wojciech Kędziora).

Podbeskidzie: 1. Richard Zajac – 21. Tomasz Górkiewicz, 4. Gracjan Horoszkiewicz, 90. Kristián Kolčák, 37. Róbert Mazáň – 32. Adam Pazio, 9. Dariusz Kołodziej, 22. Artur Lenartowski, 20. Wojciech Trochim (46, 8. Piotr Malinowski) – 23. Róbert Demjan (60, 99. Idrissa Cissé), 77. Maciej Korzym (75, 27. Adam Deja).

żółte kartki: Horváth – Mazáň, Pazio.
sędziował: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn).
widzów: 2103.

................................................................................................................................................................................

1/16 Pucharu Polski – Puławy 23.09.2014
Wisła Puławy – Piast Gliwice 1:1 (1:0) pd. k. 3-4"
Bramki:
1:0 – 6` Konrad Nowak
1:1 – 87` Wojciech Kędziora (karny)
karne: 0-1 Gerard Badía, 1-1 Rafał Lisiecki, 1-2 Tomasz Podgórski, (1-2 Arkadiusz Maksymiuk – obroniony), 1-3 Wojciech Kędziora, 2-3 Piotr Charzewski, 2-4 Carles Martínez, 3-4 Maciej Machalski, (3-4 Matej Ižvolt – obroniony), (3-4 Wołodymyr Fedoriw – obroniony)

Piast Gliwice po niespodziewanie zaciętym meczu awansował do 1/8 rozgrywek Pucharu Polski, pokonując dopiero po rzutach karnych autsajdera II ligi – Wisłę Puławy. W regulaminowym czasie wynik był 1:1. Dogrywka nie przyniosła goli. O awansie decydowały jedenastki, a tu lepszy okazał się Piast, a w zasadzie Jakub Szmatuła, który dwukrotnie zatrzymał strzały graczy Wisły.

Angel Perez do Puław zabrał tylko 14 zawodników w tym dwóch bramkarzy. Trener Piasta nie mógł bowiem skorzystać z piłkarzy, którzy wystąpili w drugiej drużynie w Pucharze Polski oraz w pełnym wymiarze czasowym w niedzielnym meczu w rezerwach. W Gliwicach zostało tez kilku graczy z pierwszego składu. Szkoleniowiec Piasta podjął taką decyzję, bo z Puław jego podopieczni wrócą w środę nad ranem, a w czwartek wyruszą do Kielc. Czasu na regenerację sił praktycznie więc by nie mieli.

Nie można jednak powiedzieć, że przeciwko Wiśle zagrały rezerwy. Murawski, Szeliga czy Osyra ostatnio wychodzą w pierwszej jedenastce.

Mecz fatalnie rozpoczął się dla gości. Już w 6. minucie z dystansu uderzył Filipow, Szmatuła zdołał odbić piłkę, ale dopadł do niej Nowak i wpakował ją do bramki. To nie był oczekiwany przez Angela Pereza i jego podopiecznych obrót sprawy. Gliwiczanie praktycznie od razu rzucili się do odrabiania strat, ale mimo ogromnej przewagi, długo nie potrafili doprowadzić do wyrównania. Gospodarze tymczasem nie przebierali w środkach, by zatrzymać wykazujących wyższe umiejętności graczy z Gliwic. Ambicja możną jednak dużo zdziałać. Były faule, ale żółte kartki zaczęli kolekcjonować zawodnicy Piasta, sfrustrowani tym, że im nie idzie. W 61.min Perez zdjął z boiska Nievesa, a wpuścił do gry Badię. To wzmocniło siłę ofensywną gliwiczan. Kolejne ataki gości przypominały jednak walenie głową w mur. Frustracja rosła, a to zazwyczaj nie pomaga. Wreszcie w 87. min goście wywalczyli rzut karny, który na gola zamienił Wojciech Kędziora. Doliczony czas gry nie przyniósł zmiany wyniku i arbiter zarządził dogrywkę. W kontekście dalekiego powrotu do Gliwic i wyjazdu już w czwartek do Kielc to nie była korzystna sytuacja, ale wciąż niebiesko-czerwoni byli w grze o Puchar Polski i to w tym momencie było najważniejsze.

Pierwsza połowa dogrywki nie przyniosła zmiany wyniku. Część kibiców, nie przygotowana na niską temperaturę, która zagościła w Puławach, opuściła stadion po regulaminowym czasie gry. Ci co jednak zostali, żywiołowo dopingowali Wisłę. Tymczasem zanosiło się na rzuty karne, a to zawsze jest loteria. W tym ostatnim kwadransie gry Piast przeważał, ale gospodarze, choć w lidze tracą hurtem gole, to dzielnie się bronili, a też sprzyjało im szczęście. Kilkakrotnie bowiem gliwiczanie dali się załapać na spalonym. W ostatnim fragmencie tego meczu goście nie opuszczali już pola karnego gospodarzy, jednak nerwy nie sprzyjały dokładności. W 118 min Podgórski wykonywał rzut wolny. Odległość od bramki wynosiła około 25 metrów. Kapitan Piasta strzelił ponad murem ale też minimalnie obok bramki. Zaraz potem arbiter zakończył ten mecz. O awansie do 1/8 finału PP miały więc decydować rzuty karne.

Ten element gry to zawsze loteria, ale tym razem okazało się, że umiejętności też mają znaczenie. Gliwiczanie lepiej wykonywali jedenastki, więcej zimnej krwi wykazał też Jakub Szmatuła, który wybronił dwa strzały zawodników gospodarzy, dzięki czemu Piast awansował do 1/8 finału PP.

Piast: Jakub Szmatuła – Tomasz Mokwa, Armando Nieves (61` Gerard Badia), Kornel Osyra, Bartosz Szeliga, Carles Marc, Radosław Murawski, Tomasz Podgórski, Matej Izvolt, Amine, Wojciech Kędziora.
W rezerwie: Jakub Szumski, Krzysztof Hałgas, Gerard Badia

Wisła Puławy: Wisła: 33. Michał Leszczyński – 2. Chris Edwards, 22. Norbert Jędrzejczyk, 13. Michał Budzyński, 29. WołodymyrFedoriw – 20. Arkadiusz Maksymiuk, 8. Dawid Pożak (82, 17. Piotr Charzewski), 23. Maciej Machalski, 10. Cwetan Filipow (73, 6. Jarosław Niezgoda), 25. Konrad Szczotka – 11. Konrad Nowak (64, 24. Rafał Lisiecki).

.................................................................................................................................................................................

Puchar Polski 1/16
Gliwice, ul Okrzei – 29.10.2014. godz 20:45
Piast Gliwice – GKS Bełchatów 5:0 (3:0)
Bramki:
1:0 – 8` Gerard Badia (asysta Bartosz Szeliga)
2:0 – 36` Gerard Badia (asysta Dawid Janczyk)
3:0 – 45` Dawid Janczyk (asysta Gerard Badia)
4:0 – 62` Dawid Janczyk (k) (asysta Sasa Zivec)
5:0 – 76` Konstantin Wassiliew

Angel Perez jednak potrafi czynić cuda. Późnym wieczorem w środę 29 października 2014 roku, po 32 latach prowadzony przez hiszpańskiego szkoleniowca – Piast ponownie awansował do ćwierćfinału Pucharu Polski, pokonując w 1/8 GKS Bełchatów aż 5:0. Ostatni raz gliwiczanie doszli tak wysoko w 1982 roku, wygrywając wtedy z Bałtykiem Gdynia 2:1. Jedną z bramek zdobył wówczas obecny w środę na stadionie przy ul Okrzei Marek Majka.

- Trochę czasu już upłynęło, ale pamiętam, że pewnie wygraliśmy ten mecz. Prowadziliśmy 2:0. Gdynianie dopiero w drugiej połowie zdobyli gola, ale to my go kontrolowaliśmy i dowieźliśmy korzystny wynik do końca – wspomina były piłkarz, a teraz szef skautingu Piasta.

Wróćmy jednak do środowego meczu. Angel Perez zaskoczył chyba wszystkich jedenastką, którą wystawił przeciwko drużynie z Bełchatowa. W wyjściowym składzie wbrew zapowiedziom nie znaleźli się bowiem głównie ci, co grali w tym sezonie w mniejszym wymiarze czasowym. Na ławce usiedli m.in. Wassiliew i Żiviec, a od początku po boisku biegali: Carles, Horvath i Brożek. Zgodnie z oczekiwaniami natomiast od pierwszej minuty zagrał Dawid Janczyk i to on wspólnie z Gerardem Badią poprowadzili Piasta do efektownego zwycięstwa.

Gliwiczanie od początku zagrali pressingiem i opłaciło się. W 8. min, po faulu na Szelidze, Gerard Badia precyzyjnie przymierzył z rzutu wolnego, tuż nad murem i piłka obok zupełnie zaskoczonego Zubasa wpadła do jego bramki. Gospodarze chcieli pójść za ciosem, bo zaraz potem z dystansu uderzał Hanzel, a tuż za nim poprawiał Szeliga. Kibice w liczbie ledwie 1200, którzy zdecydowali się przyjść na stadion przy ul Okrzei na pewno nie żałowali. Ten pierwszy kwadrans zdecydowanie należał do gospodarzy. Gliwiczanie zabierali piłkę rywalom w każdej strefie boiska, futbolówka zresztą rzadko przechodziła na połowę Piasta. Bardzo aktywny był też w przodzie Dawid Janczyk. Widać było, że napastnik Piasta szukał gry i sytuacji. Koledzy z linii pomocy na początku za bardzo nie rozumieli jednak jego intencji, ale tosie zmieniło. W 29. min, po rogu Basta pod presją o mało co nie zaskoczyłby swojego bramkarza. Szmatuła dopiero po pół godzinie gry musiał się nieco wysilić po akcji gości. W 36 min Szeliga popędził prawą stroną, zagrał w tempo do Janczyka, ten uderzył z pierwszej piłki, Zubas zdołał odbić ten strzał wprost pod nogi Badii, który kapitalnym uderzeniem pod poprzeczkę podwyższył wynik na 2:0. Goście odpowiedzieli strzałem Woźniaka, pewnie obronionym przez Szmatułę. W 45 min Badia wkręcił obrońcę z Bełchatowa, zagrał do nie pilnowanego Janczyka, który będą sam na sam z Zubasem zdobył trzeciego w tym meczu, a pierwszego w pierwszym zespole Piasta gola.

Drugą połowę gliwiczanie rozpoczęli bardzo dynamicznie. Pierwszy przed szansą zdobycia gola stanął Dawid Janczyk, ale Zubas tym razem nie dał się zaskoczyć. Za chwilę z podania Janczyka, poprawiał Żivec, Słoweniec jednak trafił prosto w bramkarza z Bełchatowa. Co sie odwlecze… W 62 min Wssiliew zagrał do Zivca, ten został przewrócony w polu karny, sędzia wątpliwości nie miał, że był faul, a jedenastkę pewnie na gola zamienił Dawid Janczyk. W 76 min Wassiliew strzelił fantastycznego gola. Estończyk zauważył, ze bramkarz z Bełchatowa wyszedł zbyt daleko przed bramkę, zdecydował się uderzyć z ponad 40 metrów, piłka wysoko przeleciała nad Zubasem i wpadła do bramki. W między czasie Szmatuła z powodu kontuzji musiał opuścić plac gry. Czy było bliżej końca meczu, tym więcej swobody gliwiczanie zostawiali gościom, ale to nie miało już żadnego znaczenia. Prowadzac 5:0 można było sobie pozwolić na luz. Zadowolony z tego jednak chyba był Alberto, który miał przynajmniej kilka razy okazje się wykazać. Bełchatowianie nie strzelili nawet honorowej bramki, a Piast odniósł najwyższe w historii pucharowych bojów na szczeblu centralnym zwycięstwo.

Piast: 1. Jakub Szmatuła (68, 91. Alberto Cifuentes) – 22. Tomasz Mokwa, 3. Csaba Horváth, 33. Hebert, 19. Piotr Brożek – 26. Bartosz Szeliga, 4. Carles Martínez, 18. Matej Ižvolt (34, 12. Saša Živec), 20. Łukasz Hanzel, 21. Gerard Badía (60, 84. Konstantin Vassiljev) – 15. Dawid Janczyk.
W rezerwie: Radosław Murawski, Kornel Osyra, Tomasz Podgórski
Kamil Wilczek
Trener: Angel Perez

GKS: 22. Emilijus Zubas – 17. Adrian Basta, 5. Paweł Baranowski, 66. Błażej Telichowski, 15. Adam Mójta – 21. Alexis Norambuena (46, 8. Andreja Prokić), 3. Grzegorz Baran, 20. Patryk Rachwał (46, 6. Szymon Sawala), 19. Kamil Poźniak (73, 30. Kamil Wacławczyk), 9. Michał Mak – 18. Bartosz Ślusarski.
W rezerwie: Arkadiusz Malarz, Mateusz Szymorek, Paweł Zięba, Bartłomiej Bartosiak
Trener: Kamil Kiereś

żółta kartka: Szeliga.
sędziował: Adam Lyczmański (Bydgoszcz).
widzów: 1231.
W 1/4 finału, która zostanie rozegrana 4 i 18 marca, Piast zagra z Podbeskidziem Bielsko-Biała.