\Puchar Polski - Sezon 2012/13

1/8 Finału Pucharu Polski
Gliwice, ul. Okrzei – 26.09.2012 r. Godz. 18:30
Piast Gliwice – Legia Warszawa 1:2 (0:1)

Bramki:
0:1 – 42 min – Michał Kucharczyk (asysta Michał Żyro)
0:2 – 60 min – Jorge Salinas (asysta Michał Żyro)
1:2 – 72 min – Fernando Cuerda (Łukasz Krzycki)

Legioniści przyjechali do Gliwic z zamiarem wywalczenia awansu do ćwierćfinału pucharowych rozgrywek jak najmniejszym nakładem sił i sztuka ta im się udała. Tuż przed końcem pierwszej połowy Michał Kucharczyk otworzył wynik tego pojedynku. Kwadrans po wznowieniu gry w drugiej części meczu na 2:0 podwyższył Jorge Salinas. Zawodnicy Piasta, grali ambitnie i udało im się za sprawą Fernando Cuerdy zdobyć nawet kontaktowego gola, ale na więcej trafień nie pozwolili im obrońcy Pucharu Polski.

Trenerzy obu zespołów w tym meczu, zgodnie zresztą z zapowiedziami dali szansę zaprezentowania się tym zawodnikom, którzy do tej pory występowali rzadziej. Wyjątkami w drużynie Piasta byli Tomasz Podgórski i Ruben Jurado. Ta dwójka znalazła się w wyjściowym składzie. Szansę gry od początku dostali El Mehdi Sidqy i Artis Lazdins dla których był to debiut w oficjalnym meczu. Wbrew przypuszczeniom natomiast w gliwickiej bramce zabrakło Jakuba Szumskiego. Marcin Brosz postawił na doświadczonego Jakuba Szmatułę. Jan Urban, szkoleniowiec Legii też dał odpocząć swoim kluczowym graczom. W tej sytuacji trudno było, przynajmniej przed pierwszym gwizdkiem sędziego, wskazać faworyta tego pojedynku.

Gliwiczanie zaczęli bardzo ambitnie i już w 1 minucie przedarli się pod bramkę Skaby, ale podanie Podgórskiego do Sikory w porę przeciął Choto. Legioniści odpowiedzieli w 3 min, akcją przeprowadzoną lewą stroną boiska i niecelnym strzałem Radovicia z 17 metrów. W 5 min Kucharczyk wywalczył pierwszy dla gości rzut rożny. Furman wbił piłkę na 5 metr, ale tam najwyżej pofrunął Szmatuła oddalając niebezpieczeństwo. W 9 min Marko Suler z boku pola karnego ściął Sikorę za co dostał żółtą kartkę, a Piast rzut wolny, który wykonywał Podgórski, bez przełożenia jednak na efekt bramkowy. Za chwilę Ruben próbował strzelać, ale został w porę zablokowany. Pierwszy kwadrans udany i dobry w wykonaniu gospodarzy, którzy mieli więcej sytuacji podbramkowych. Legia w tym okresie grała jakby na pół gwizdka. W 24 min po rogu, o mało co, Choto nie zaliczyłby swojaka. Dwie minuty później z wolnego celnie, ale zbyt lekko uderzał Podgórski. W 28 min Lazdins będąc w pełnym biegu strzelił mocno pod poprzeczkę, Skaba z trudem zbił piłkę na róg. Po pół godzinie gry o gościach można było tylko tyle powiedzieć, że to nie była ta Legia, którą znamy z telewizji. Warszawianie grali bez pomysłu, nie potrafili nawet wymienić kilku celnych podań, a o wyprowadzeniu składnej akcji nie było mowy. W 36 min Sikora rozciągnął obronę Legii, co pozwoliło Rubenowi zagrać do Lazdinsa, który po raz kolejny mocno uderzył, tym razem jednak niecelnie. Ledwie dwie minuty później Ruben z dwóch metrów trafił w Skabę. To była okazja z gatunku co najmniej stuprocentowych. Zaraz potem Szmatuła przeciął podanie Salinasa. I gdy wydawało się, że nic złego gliwiczanom w tej połowie stać się nie może, dostali gola do szatni. Kucharczyk dostał prostopadłe podanie od Żyro i będąc w sytuacji sam na sam pokonał Szmatułę. Pierwsza połowa niesprawiedliwie zakończyła się prowadzeniem gości.

Drugą połowę oba zespoły rozpoczęły w tych samych składach. Natomiast pierwszą okazję na zmianę wyniku stworzyli sobie gliwiczanie. W 50 min dynamicznie z prawej strony w pole karne wszedł Bzdęga, próbował zagrywać do Sikory, ale wmieszał się w to wszystko stoper Legii. W 52 min Brosz rzucił do boju Zganiacza. W 57 min tuż przed narożnikiem pola karnego faulowany był Ruben. Była okazja, by precyzyjnie dorzucić piłkę do kolegów, ale piłka po dograniu Podgórskiego przeszła ponad głowami wszystkich zawodników. Gdy wydawało się, że Piast dopnie swego, czyli wyrówna, został skarcony za odważną grę. Po kontrze, Żyro wzdłuż linii bramkowej, przy dość biernej postawie defensorów zagrał do Salinasa, a ten z strzałem z bliska podwyższył wynik na 2:0. Wydawało się, że to przesądza o awansie Legii do dalszej fazy tych rozgrywek, ale w 72 min po dograniu Krzyckiego, Cuerda wbił pikę do bramki, przywracając nadzieję na końcowy sukces. Od tego momentu mecz nabrał rumieńców i jeszcze większego tempa. Jan Urban wpuścił na boisko szybkiego Jakuba Koseckiego. Marcin Brosz tymczasem nie decydował się na kolejne zmiany, jakby przeczuwając, że może być dogrywka. W 85 min trener Piasta już nie czekał, tylko ściągnął z boiska obrońcę i zarazem strzelca gola dla Piasta, Fernando Cuerdę, a rzucił do boju Kędziorę. „Kędi” zaraz po wejściu przy pierwszej szarży padł w polu karnym, ale arbiter nie odgwizdał jedenastki. W 88 min Łukasz Krzycki dostał czerwoną kartkę za faul na wychodzącym na czystą pozycję Januszu Golu. Rzut wolny nie zakończył się golem, ale też i wynik już do końca się nie zmienił.

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 7. Tomasz Bzdęga, 3. Fernando Cuerda (87, 24. Wojciech Kędziora), 15. Łukasz Krzycki, 2. El Mehdi Sidqy – 16. Pavol Cicman, 21. Artis Lazdiņš, 19. Álvaro Jurado (53, 6. Mariusz Zganiacz), 22. Rubén Jurado, 17. Tomasz Podgórski (70, 18. Matej Ižvolt) – 11. Adrian Sikora.
W rezerwie: Jakub Szumski, Jan Buryan, Adrian Klepczyński, Paweł Oleksy
Trener: Marcin Brosz

Legia: 84. Wojciech Skaba – 2. Artur Jędrzejczyk, 8. Marko Šuler, 4. Dickson Choto, 25. Jakub Rzeźniczak – 7. Jorge Salinas (77, 20. Jakub Kosecki), 5. Janusz Gol, 37. Dominik Furman, 32. Miroslav Radović, 33. Michał Żyro (90, 22. Michał Kopczyński) – 18. Michał Kucharczyk.
W rezerwie: Dusan Kuciak, Marek Saganowski, Tomasz Kiełbowicz, Inaki Astiz, Daniel Łukasik
Trener: Jan Urban

żółte kartki: Cuerda – Šuler.
czerwona kartka: Łukasz Krzycki (89. minuta, Piast, za faul).
sędziował: Paweł Pskit (Łódź).
widzów: 4552

II runda - Gliwice, ul Okrzei – 11.08.2012. Godz. 18:30
Piast Gliwice – Widzew Łódź 1:0 (0:0)
Bramka:
1:0 – 50 min Ruben Jurado (asysta Pavol Cicman)

Piast Gliwice przeszedł kolejną pucharową przeszkodę, pokonując w drugiej rundzie tych rozgrywek ekstraklasowy Widzew Łódź 1:0. Gola dla gliwiczan dającego awans w 50 min zdobył niezawodny Ruben Jurado. W pierwszej połowie niepodzielnie na boisku rządzili gliwiczanie, ale nie potrafili wstrzelić się do bramki Widzewa. Po zmianie stron Piast szybko objął prowadzenie. Po stracie gola goście próbowali choćby doprowadzić do dogrywki, ale bezskutecznie.

Tak jak przewidywano Marcin Brosz przeciwko Widzewowi wystawił prawie tą samą jedenastkę, która 10 dni temu pokonała w I rundzie Pucharu Polski Limanovię. Jedyna zmiana miała miejsce w bramce. Pomiędzy słupkami stanął Dariusz Trela. W osiemnastce zabrakło natomiast Jakuba Szmatuły, co było pewną niespodzianką. Na ławkę załapał się za to wypożyczony latem z Legii Warszawa – Jakub Szumski.

Na trybunach tak jak zresztą było wiadomo zasiadło tylko 600 widzów. Drugie tyle oglądało ten pojedynek na dużym ekranie w specjalnie utworzonej na ten mecz strefie kibica, która znajdowała się na parkingu tuż za stadionem. Oprócz sympatyków Piasta w strefie znalazło się też około 300 fanów Widzewa i wspierających ich sympatyków Ruchu Chorzów.

Puste trybuny i brak atmosfery nie przeszkodziły drużynie Piasta od początku narzucić rywalowi swojego rytmu gry. Już w 2 min Podgórski oddał niebezpieczny, choć niecelny strzał. Potem dwie akcje prawą stroną przeprowadził Cicman, zabrakło jednak skutecznego wykończenia. Widzewiacy odparli ten napór i w 5 min Kaczmarek zdołał nawet celnie uderzyć, jednak zbyt lekko, by zmusić Trelę do kapitulacji. Potem niewiele się działo na murawie, jeśli chodzi o sytuacje bramkowe. Wreszcie w 17 min Kędziora znalazł sobie w polu karnym trochę miejsca, by strzelić, ale skiksował. Trzy minuty później po dośrodkowaniu Podgórskiego, „Kędi” będąc na 7 metrze nie opanował piłki, a szkoda, bo byłby w sytuacji sam na sam. W 23 min Podgórski był faulowany w okolicach 30 metra. On też egzekwował rzut wolny, ale choć uderzył celnie, to nie na tyle precyzyjnie, by zaskoczyć Mielcarza. Kolejną okazję do objęcia prowadzania gliwiczanie mieli w 31 min. Kędziora zagrał do Zganiacza, ten uderzył bez zastanowienia, ale piłka przeszła metr nad poprzeczką. W 40 min łodzianie wykonywali pierwszy w tym meczu rzut rożny, bez przełożenia jednak na większe zagrożenie. Zaraz potem Okachi celnie uderzył i była to najlepsza okazja dla gości na objęcie prowadzenia, Gol jednak nie padł, bo Trela poradził sobie z tym strzałem.

W tej pierwszej połowie Piast pokazał futbol do którego przyzwyczaił nas w meczach rundy wiosennej. Była walka i pomysł na grę, ale trzeba też pochwalić Widzew. Łodzianie, choć po raz pierwszy grali ze sobą w takim składzie w meczu o stawkę nie pozwolili sobie w tej odsłonie strzelić gola.

Drugą połowę Piast mógł zacząć od bardzo mocnego uderzania. Już w pierwszej akcji Cicman zobaczył, że Mielcarz wyszedł kilka metrów przed linię, spróbował go lobować. Bramkarz Widzewa końcami palców zbił piłkę pod nogi Kędziory, ten chciał efektownym strzałem zakończyć tę akcję, ale z trzech metrów trafił w poprzeczkę. Zaraz potem, po rogu, Ruben minimalnie przestrzelił. Napór ten został nagrodzony w 50 minucie. Po szkoleniowo wyprowadzonej kontrze, Cicman uderzył zza linii pola karnego, Mielcarz zdołał to wybronić. ale piłka trafiła wprost pod nogi Rubena, który z hiszpańską fantazją posłał ją do pustej bramki. Widzewiacy nie zamierzali jednak jeszcze w tym momencie poddać się. W 58 min Kaczmarek już z obrębu pola karnego bardzo niebezpiecznie uderzył, po przekątnej. ale Trela sparował piłkę za końcową linię boiska. Gospodarze odpowiedzieli akcją po której fantastycznie wzdłuż zagrywał Ruben, piłka jednak nie doszła do adresata, którym był Kędziora. W 67 min znów Ruben idealnie podał, tym razem do Podgórskiego, kapitan Piastunek mając przed sobą tylko bramkarza, posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. W 72 min Rybicki urwał się obrońcom Piasta i zdołał strzelić, ale i tym razem Trela zachował się bez zarzutu. Była to jednak okazja z gatunku bramkowych. W tym momencie trener Widzewa wykorzystał już limit zmian, a Marcin Brosz jeszcze czekał, jakby obawiając się, że może dojść do dogrywki. Kolejne 10 minut w zasadzie bez historii, czas jednak pracował na korzyść gliwiczan. W końcówce tego pojedynku Widzewiacy rzucili już wszystko na jedną kartę, rzadko rozstając się z piłką. Realnego zagrożenia jednak nie stworzyli i w efekcie Piast zasłużenie wygrał i będzie kontynuował pucharową przygodę.

Piast: 12. Dariusz Trela – 4. Mateusz Matras, 14. Adrian Klepczyński, 25. Damian Zbozień, 23. Paweł Oleksy – 16. Pavol Cicman (89` 18. Matej Izvolt), 6. Mariusz Zganiacz, 19. Alvaro, 17. Tomasz Podgórski (k) – 22. Ruben (75` 11. Adrian Sikora), 24. Wojciech Kędziora (87` 20. Jan Buryan)
Rezerwa: 29. Jakub Szumski, 9. Radosław Murawski, 15. Łukasz Krzycki, , 21. Wojciech Lisowski
Trener: Marcin Brosz

Widzew: 13. Maciej Mielcarz (k) – 28. Łukasz Broź, 5. Thomas Phibel, 30. Hachem Abbes, 2. Jakub Bartkowski – 19. Adrian Pietrowski (59` 29. Bruno Alex), 14. Radosław Bartoszewicz, 3. Sebastian Dudek, 9. Marcin Kaczmarek – 8. Princewill Okachi (71` 15. Mariusz Stępiński), 7. Mehdi Ben Dhifallah (46` 17. Mariusz Rybicki)
Rezerwa: 33. Milos Dragojevic, 18. Krystian Nowak, 23. Adam Banasiak
Trener: Radosław Mroczkowski
Żółte kartki: 25` Alvaro 90` Paweł Oleksy – 18` Thomas Phibel, 24` Princewill Okachi, 65` Sebastian Dudek, 84` Mariusz Rybicki

Sędziowali: Tomasz Kwiatkowski – Bolesław Rosa, Filip Sierant – Tomasz Czajkowski (Warszawa)Delegat: Wojciech Juga, Obserwator: Janusz Rajczyk
Widzów: 600

................................................................................................................................

I runda - 1 sierpnia 2012, 17:00 – Limanowa
Limanovia Limanowa - Piast Gliwice 0:1 (0:0)

Bramka:
0:1 – 78 min Adrian Sikora (asysta Mariusz Zganiacz)

Przygoda pucharowa trwa dalej. Piast Gliwice po dobrym i ciekawym meczu pokonał Limanovię Limanową 1:0. Bramkę, która dała gliwiczanom awans do II rundy Pucharu Polski w 78 min zdobył Adrian Sikora. Zwycięstwo choć skromne, to w pełni zasłużone. Niebiesko-czerwoni byli zespołem o dwie klasy lepszym. Gospodarze zagrali ambitnie, ale to było za mało, by powtórzyć swój sukces z poprzedniego sezonu, kiedy to wyrzucili z pucharów Lechię Gdańsk.

Gliwiczanie przyjechali do Limanowej, aby awansować do II rundy Pucharu Polski. Taką tezę można śmiało postawić było po pierwszych 45 minutach, kiedy to Piast niepodzielnie rządził na boisku. Podopieczni Marcina Brosza mieli pomysł na grę, chciało się im biegać, a oskrzydlające akcje Cicmana i Podgórskiego siały sporo zamętu w szeregach defensywy gospodarzy. Dobrze też do akcji zaczepnych włączał się Oleksy, który debiutował w oficjalnym meczu Piasta. Drugim zawodnikiem, który pierwszy raz wystąpił w niebiesko-czerwonych barwach był Damian Zbozień. Pierwszą sytuację na zdobycie gola gliwiczanie mieli w 20 min. Wtedy to po rzucie wolnym wykonywanym przez Podgórskiego, głową strzelał Kędziora, ale piłka przeszła nad poprzeczką. Mimo stałego przebywania na połowie rywala, beniaminkowi Ekstraklasy nie udawało się przedrzeć blisko bramkarza Limanowej. W tej sytuacji strzałami z dystansu próbowali go pokonać najpierw Podgórski, a potem Alvaro, ale tylko rozgrzali golkipera trzecioligowca, bo w 38 min Sotnicki, po strzale Podgórskiego wyciągnął piłkę z okienka. Kapitan Piastunek jeszcze raz w tej odsłonie celnie i dobrze przymierzył, ale ponownie świetnie interweniował Sotnicki.

Początek drugiej połowy nie zmienił zbytnio obrazu gry, przynajmniej w pierwszej fazie tej odsłony. Już w 48 min nawet Kędziora umieścił piłkę w siatce, ale sędzia dopatrzył się spalonego. Potem gospodarze zaczęli sobie nieco śmielej poczynać na murawie, ale bez przełożenia na sytuacje bramkowe. W 60 min Marcin Brosz zdjął z boiska mało widocznego Rubena Jurado i okazało się to trafnym posunięciem, bo w 78 min Sikora z podania Podgórskiego otworzył wynik tego meczu. Bramka ta podcięła skrzydła miejscowym, choć w samej końcówce udało się jeszcze gospodarzom wedrzeć w szesnastkę Piasta, ale tam rządził niepodzielnie Jakub Szmatuła.

W drugiej rundzie Pucharu Polski Piast zmierzy się z Widzewem Łódź. Ten mecz zostanie rozegrany 11 sierpnia, a gospodarzem będzie Piast Gliwice.

Limanovia: 1. Waldemar Sotnicki – 16. Paweł Czajka, 20. Arkadiusz Garzeł, 3. Radosław Kulewicz, 6. Wojciech Dziadzio – 14. Dawid Basta, 5. Łukasz Pietras, 8. Artur Skiba (46, 17. Mariusz Kostek), 9. Konrad Cebula (76, 18. Marcin Cygnarowicz), 19. Bartosz Kozieł (79, 10. Rafał Gadzina) – 15. Mariusz Mężyk
W rezerwie: 12. Wojciech Mastelarz, 7. Paweł Kępa, 4. Michał Ruchawłowski, 2. Bartłomiej Hudecki

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 4. Mateusz Matras (83, 20. Jan Buryán), 14. Adrian Klepczyński, 25. Damian Zbozień, 23. Paweł Oleksy – 16. Pavol Cicman, 19. Álvaro Jurado, 6. Mariusz Zganiacz, 22. Rubén Jurado (60, 11. Adrian Sikora), 17. Tomasz Podgórski – 24. Wojciech Kędziora.
W rezerwie: 12. Dariusz Trela, 5. Mateusz Bodzioch, 1 5. Łukasz Krzycki, 9. Radosław Murawski, 7. Tomasz Bzdęga,

żółte kartki: Skiba, Kostek.

Sędziował: Michał Mularczyk (Skierniewice)