II runda REMES Pucharu Polski
Słubice – 23.09.2009 r. godz. 16;00

Polonia Słubice - Piast Gliwice - 1:2 (0:1)

Bramki: 0:1 - 34 min Przemysław Łudziński, 0:2 – 64 min Roman Maciejak, 2:1 - Michał Wawszczak

Udanie zainaugurowała rozgrywki w tegorocznej edycji Remes Pucharu Polski drużyna Piasta. W II rundzie, gliwiczanie po bramkach Przemysława Łudzińskiego i Romana Maciejaka pokonali Polonię Słubice 2:1. Wygrana skromna, ale w pełni zasłużona. W tym sezonie Piast przystępował do pucharowych rozgrywek już jako zespół ekstraklasy, dlatego też gliwiczanie swoją tegoroczną przygodę z pucharami zaczynali dopiero w II rundzie. Los sprawił, że niebiesko-czerwoni na tym etapie trafili na drugoligową Polonię Słubice. Dla gospodarzy był to największy sukces w historii klubu. Miejscowi kibice jednak nie docenili rangi tego wydarzenia i nie zapełnili w całości mogącego pomieścić 7 tys. widzów stadionu. Na trybunach obiektu, który był rezerwowym stadionem w trakcie Igrzysk Olimpijskich z 1936 roku zasiadło niespełna tysiąc kibiców.
Ci co przyszli na nudę narzekać nie mogli, choć końcowy wynik miał im się prawo nie podobać. Zaczęło się zgodnie z przewidywaniami. W pierwszych minutach przeważali goście, a miejscowi starali się przede wszystkim nie dopuścić do straty gola. Sztuka ta im się udawała, choć już w 4 min po rzucie rożnym na bramkę Polonii strzelał Łudziński, Anusiewicz pewnie jednak to wybronił. Łudziński zresztą od początku prezentował się bardzo dobrze. Być może było to konsekwencją niekonwencjonalnego jak na Piasta ustawienia. Gliwiczanie zaczęli bowiem ten mecz z dwójką wysuniętych napastników, ofensywnie nastawionym Wilczkiem i trójką pomocników. Gościom nie przeszkadzało nawet to, że w poszczególnych formacjach grali po raz pierwszy w takim ustawieniu. Miejscowi nastawili się na grę z kontry i nawet momentami całkiem nieźle im to wychodziło. W 24 min po rogu z 6 metrów z pół obrotu uderzył Da Costa, nie trafił jednak w światło bramki. Gliwiczanie konsekwentnie dążyli do strzelenie pierwszego gola i w 34 min dopięli swego. Pietroń zagrał do Krzyckiego, ten prostopadle podał do Ludzińskiego, który zachowując się jak przystało na napastnika technicznym strzałem pokonał Anusiewicza. Gospodarze jednak nie załamali się stratą gola, Ambitnie, choć mało skutecznie jeszcze przed przerwą próbowali zmienić wynik. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Wciąż strona dominującą byli gliwiczanie. Szczególnie mogła się podobać gra Łudzińskiego i Biskupa. Ten pierwszy nie zamierzał poprzestać na jednym golu, a drugi był chyba najbardziej aktywnym zawodnikiem na boisku. Drugi gol dla gości padł w 64 min i był efektem, łądnej, zespołowej akcji. W jej końcowej fazie Krzycki zagrał do Łudzińskiego, który z klepki podał do Maciejaka, a ten mimo asysty aż trzech obrońców zdołał celnie i precyzyjnie uderzyć. W tym momencie wydawało się, że już jest po meczu. Tymczasem miejscowy kibic postanowił zmobilizować zawodników Polonii i zaoferował 50 euro temu, który strzeli gola dla swojej drużyny. Czy to był powód dla którego jeszcze miejscowi postanowili powalczyć o honorowe trafienie, tego nie wiemy, ale w 85 min Sylla poszedł lewą stroną , zagrał do Wawszczaka, który z 5 metrów wewnętrzną częścią stopy strzelił kontaktowego gola. Bramka ta spowodowała, że do końca meczu spotkanie to trzymało w napięciu. Gliwiczanie śpieszyli się jednak do domu i nie dali sobie strzelić wyrównującej bramki w regulaminowym czasie gry rozstrzygając losy tego spotkania. Awans do kolejnej rundy z pewnością cieszy kibiców. Dariusz Fornalak zadowolony był również z innego faktu. Szkoleniowiec Piasta miał okazję dogłębnie przyjrzeć się zawodnikom, którzy do tej pory mniej grali i jak sam powiedział, jedni swoją szansę wykorzystali, drudzy go nie przekonali. Nazwisk jednak swoim zwyczajem nie wymienił. Teraz gliwiczan czeka trudniejsze zadanie w sobotę Piastunki jadą do Kielc, by powalczyć o punkty z nieprzewidywalną Koroną.

Piast: (12) Rafał Kwapisz - (8) Jarosław Kaszowski (k), (5) Paweł Gamla, (29) Szymon Matuszek, (22) Daniel Chylaszek (70` (17) Tomasz Podgórski) - (24) Jakub Biskup, (15) Łukasz Krzycki, (30) Marcin Pietroń (64` (19) Damian Seweryn) - (10) Kamil Wilczek - (18) Przemysław Łudziński (74` (7) Jakub Smektała), (13) Roman Maciejak Rezerwa: (1) Jakub Szmatuła, (25) Kamil Glik, (6) Artur Lenartowski (14) Lumir Sedlacek
Trener - Dariusz Fornalak
Żółte kartki: 66 min Szymon Matuszek
Polonia: (33) Emil Anusiewicz - (4) Szymon Sidorowicz, (14) Robert Gaca, (3) Michał Steinke, (18) Ireneusz Marcinkowski (k) - (16) Mascarenhas Andriws, Darlan Da Costa, (15) De Paula Felipe, (7) Andrzej Matwiejów 73` (21) Andrzej Pawłowski, (17) Amadeusz Kłodawski (78` (22) Michał Wawszczak), (10 )Ousmane Sylla - (9) Paweł Posmyk 69` (20) Miorando jefferson
Rezerwa : (23) Artur Tumaszyk, (5) Rafał Krzyżanowski, (8) Paweł Timoszyk, (19) Dawid Jankowski
Trener - Tomasz Wichniarek
Sędziowali: Tomasz Garbowski - Tomasz Wąsiak , Jacek Tokarski - Paweł Szlutarski (Kluczbork
Żółte kartki: 51 min Robert Gaca

III runda REMES Pucharu Polski
Szczecin – 27.10.2009 godz. 20:15

Pogoń Szczecin – Piast Gliwice – 2:0 (1:0)

Bramki: 39 min – 1:0 Piotr Petasz, 2:0 – 78 min Piotr Petasz
W mocno zmienionym składzie pojechali do Szczecina gliwiczanie, Dariusz Fornalak z różnych przyczyn, głównie urazów i przeziębień w domu zostawił kilku zawodników z pierwszej jedenastki. Piotr Mandrysz natomiast nie eksperymentował i wbrew wcześniejszym zapowiedziom wystawił prawie najsilniejszy skład, co już w pierwszej połowie zaowocowało strzeleniem gola. W drugiej części meczu niewątpliwie bohater tego meczu – Piotr Petasz podwyższył wynik na 2:0, przesądzając o tym, że to szczecinianie zagrają w ćwierćfinale Pucharu Polski.
Już w 1 min Maciej Nalepa, który po 8 latach wrócił na polskie boiska zdecydował się na wyjście poza własne pole karne, aby przejąć dalekie podanie zawodnika Pogoni. W 3 min gospodarze wywalczyli pierwszy rzut rożny. Moskalewicz wrzucał piłkę w pole karne, Nalepa udanie piąstkował, ale nie upłynęło kilkadziesiąt sekund, gdy bramkarz Piasta znów musiał interweniować, skutecznie wybierając piłkę spod nóg szarżującego w polu karnym Ropiejko. W 5 min Chylaszek przejął piłkę i próbował wyprowadzić szybką kontrę, ale niedokładne podanie jednego ze środkowych Piasta przejęli miejscowi, W 10 min z dystansu potężnie uderzył Petasz, Nalepa musnął piłkę , która prawie, że złamała poprzeczkę, jeszcze dobijał Moskalewicz, ale na szczęście dla gości skończyło się tylko na rzucie rożnym. Początek spotkania mógł się podobać, Szybkie, żywe tempo, zmienność sytuacji . W 14 min Gruszka świetnym, krosowym podaniem uwolnił Petasza, który dogrywał do Moskalewicza, wmieszał się w to Nalepa, zbierając piłkę z głowy napastnika Pogoni. W 17 min po stracie w środku boiska poszła kontra , po której świetnie zachował się Glik przerywając akcję Ropiejki. Gliwiczanie pierwszą próbę strzału na bramkę pilnowaną przez Pyskatego podjęli w 22 min. Z 17 metrów strzelał Łudziński, jednak nie trafił czysto w piłkę i ta przeszła daleko obok lewego słupka. W 24 min goście wypracowali sobie okazję na objęcie prowadzenia. Szybką kontrę wyprowadził Smektała, jednak jego dośrodkowanie na róg wybił Nowak. Zaraz potem Łudziński znalazł się w polu karnym, jednak jego wrzutka skończyła się na głowie obrońcy Pogoni. Nie upłynęło 30 sekund, a Maciejak uderzył celnie zza linii pola karnego, z trudem piłkę odbił Pyskaty. W 28 min Glik świetnie przejął piłkę w środkowej strefie boiska, zagrał do Smektały, ten był jednak na spalonym. W 30 min Chylaszek z Sedlackiem przedarli się na połowę gospodarzy i wywalczyli czwarty róg. Sedlacek chytrze , po ziemi chciał zaskoczyć defensorów Pogoni , skończyło się szczęśliwie dla Portowców. W 33 min Moskalewicz miał okazję, by uderzyć z 25 metrów, pewnie wyłapał to Nalepa. W 35 min Moskalewicz stanął przed szansą zdobycia gola, jednak nie dał rady oddać nawet strzału, bo został w porę zablokowany. W 37 min Wólkiewicz chytrze uderzył z ostrego kąta, ale już z obrębu u pola karnego, niecelnie. W 39 min blok obronny Piasta nie wytrzymał. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Pietruszkę chyba Glik tak interweniował, że trafił w poprzeczkę, piłka jednak wróciła na plac gry, co bezlitośnie wykorzystał Petasz, głową wyprowadzając Pogoń na prowadzenie. Tuż przed końcem pierwszej połowy Mysiak uderzył z 25 metrów z rzutu wolnego , obok muru, Nalepa odbił piłkę przed siebie, ta trafiła pod nogi Kaszowskiego, który bez namysłu wybił ją na róg. Jednak zanim sędzia w tej odsłonie zagwizdał po raz ostatni, jeszcze z pół obrotu celnie strzelał Mysiak, Nalepa nie dał się zaskoczyć.
Na początku drugiej połowy Łudziński wywalczył rzut rożny. Chylaszek dośrodkował na 10 metr, jednak Nowak pewnie wybił piłkę daleko od własnej bramki. W 48 min szczecinianie zdobyli drugiego gola. Po rogu Nowak głową podał do Ropiejki, ten też głową pokonał Nalepę, ale sędzia bramki nie uznał odgwizdując spalonego. Potem z boiska wiało przysłowiową nudą. Zawodnicy Pogoni zadowoleni z prowadzenia nie kwapili się do otwartej gry, a gliwiczanie chyba nie wiedzieli jak sforsować dość mądrze grającą obronę miejscowych. W 74 min troszkę mocniej zabiły serca miejscowych fanów, gdy Petasz dogrywał do Kowala, ten jednak już za linią końcową boiska interweniował . Nieśmiały strzał Smektały z 75 min pewnie wyłapał Pyskaty. W 78 min najpierw Koman wyłuskał piłkę przed polem karnym Piasta, podał do Moskalewicza, który wypatrzył Petasza, a ten bez litośnie wykorzystał fakt, że został pozostawiony bez opieki i pewnie umieścił piłkę w siatce. W 86 min zdecydowane wyjście Nalepy uratowało Piasta przed stratą trzeciego gola, kiedy to na jego bramkę szarżował Moskalewicz. Przed końcem spotkania gospodarze mogli dobić Piasta, Skończyło się jednak na strachu.
Przygoda z pucharem skończyła się szybciej niż planowano, Pogoń, zresztą nie po raz pierwszy okazała się za mocna dla Piasta. Gospodarze wykorzystali atut własnego boiska i fakt, że nie musieli jechać na mecz przez prawie całą Polskę. Gliwiczan czeka bardzo ważny mecz w lidze, bo z sąsiadującą w tabeli Lechią. Zwycięzca piątkowego pojedynku będzie bardzo bliski wykonania planu minimum na rundę jesienną. I choć żal, że gliwiczanie nie zagrają w ćwierćfinale to jednak decyzje trenerów, by pozostawić kluczowych zawodników w Gliwicach wydają się jak najbardziej rozsądne i zrozumiałe, a to że niektórzy zawodnicy nie wykorzystali szansy na pokazanie się z jak najlepszej strony, to już ich problem.

Piast Gliwice: 31. Maciej Nalepa - 8. Jarosław Kaszowski, 21. Kamil Glik, 16. Mateusz Kowalski, 22. Daniel Chylaszek (87` 20. Maciej Michniewicz) - 15. Łukasz Krzycki, 11. Damian Seweryn, 14. Lumir Sedlacek (46` 17. Tomasz Podgórski), 13. Roman Maciejak - 18. Przemysław Łudziński (67` 9. Marcin Pietroń) , 7. Jakub Smektała.
Rezerwowi: 12. Rafał Kwapisz, 10. Tomasz Podgórski, 5. Szymon Matuszek, 6. Artur Lenartowski, Żółte kartki; 80` Daniel Chylaszek
Pogoń Szczecin: 1. Krzysztof Pyskaty - 4. Marcin Nowak (k), 23. Krzysztof Hrymowicz, 14. Maciej Mysiak, 27. Marcin Woźniak - 18. Daniel Walkiewicz (67` 17. Maksymilian Rogalski,, 3. Piotr Koman, 6. Przemysław Pietruszka, 10. Piotr Petasz - 21. Maciej Ropiejko (59` 8. Marek Kowal), 78. Olgierd Moskalewicz (88` 30. Tomasz Rydzak).
Rezerwowi: 84. Radosław Janukiewicz, 2. Łukasz Wróbel, 11. Tomasz Parzy, 29. Krzysztof Przytuła
Żółte kartki: 47 min Piotr Koman
Sędziowali: Jarosław Chmiel - Michał Pierściński, Marcin Anisiewicz (Mazowiecki ZPN)