Podbeskidzie do minionego piątku było zespołem, który Piast ogrywał jak chciał. Problem w tym, że niedawno zespół też przejął Robert Podoliński, który z Piastem grać potrafi. Za jego kadencji w Cracovii gliwiczanie raz zremisowali, raz przegrali. Zresztą po tej ostatniej porażce pracę stracił Angel Perez.
Zawód trenera jest na tyle specyficzny, że Podoliński, choć pokonał niebiesko-czerwonych posady w Cracovii się nie utrzymał. W tym sezonie, już w trakcie rozgrywek przejął drużynę Podbeskidzia. Na efekty jego pracy trzeba jeszcze trochę poczekać, ale trzeba przyznać, że znalazł skuteczny sposób na gliwiczan. Recepta okazał się prosta. Trzeba było skupić się na obronie i grać z kontry. Efekt widzieliśmy, niebiesko-czerwoni nie potrafili bez Nespora trafić z akcji do bramki, a Górale skutecznie kontrowali.
– Po tym meczu trudno być zadowolonym. Dwa razy goniliśmy wynik. Warunki do gry kombinacyjnej były jednak ciężkie, a w drugiej połowie murawa już była dość mocno rozbita. Tych sytuacji trochę stworzyliśmy, ale nie udało nam się wygrać. Podbeskidzie też starało się grać w piłkę, myślę, że dla kibiców był to fajny mecz – tak skomentował sobotnie starcie Marcin Pietrowski.
Były gracz Lechii Gdańsk i Patryk Mraz, ta dwójka należała do wyróżniających się zawodników w ekipie Piasta. Po faulach na nich podyktowano rzuty karne, które na gole zamienił Kamil Vacek – Dużo ćwiczymy rzuty karne i Kamil jest zdecydowanie najlepszy. Byłem pewien, że trafi dwukrotnie. Uderzał za każdym razem świetnie i bramkarz nie miał szans na obronę – chwalił kolegę z boiska Pietrowski.
Podbeskidzie przed tym meczem zajmowało trzecia pozycję od końca, a Piast był liderem, nic więc dziwnego, że z remisu bardziej zadowoleni byli gospodarze.
– Piłka fajnie siadła mi na nodze i udało się strzelić ładnego gola. W tych okolicznościach jakich graliśmy, dałem impuls chłopakom do dalszej walki. Nie udało się wygrać, ale Piast też miał sytuację, wynik ten należy więc przyjąć z pokorą i myślę, że z zadowoleniem – mówił po meczu Mateusz Możdżeń, strzelec drugiego dla Podbeskidzia gola. Pierwszą bramkę, otwierającą wynik tego spotkania zdobył zawodnik na którego gliwiczanie mieli zwrócić szczególną uwagę – Mateusz Szczepaniak.
– Fajnie, że w meczu z liderem, z drużyną, która ma serię bez porażki, mogliśmy dzisiaj kontrolować przez większość meczu jego przebieg. Potrzebujemy jeszcze czasu i myślę, że to opanowanie w kluczowych momentach, ta nienaganna mentalność, boiskowe cwaniactwo przyjdzie. Tak jak przyszło to wszystko Piastowi, który też w tym sezonie odpalił – tak widział grę swojej drużyny Szczepaniak
Opracowanie piast.gliwice.pl
Cyt. za: katowickisport.pl






















P.Stępniak i ja chyba byliśmy na dwóch różnych meczch-oni kontrolowali grę przez większość meczu, śmiech mnie ogarnia