Dużo dobrego mówi się w kontekście sprowadzenia przez Radoslava Latala piłkarzy zza południowej granicy, ale nie powinno się zapominać, że również zawodnicy, którzy pozostali w kadrze z poprzedniego sezonu spisują się zdecydowanie lepiej. Przykładem na to jest gra Radka Murawskiego. Wychowanek Piasta od początku sezonu wychodzi w pierwszej jedenastce i spokojnie wytrzymuje całe mecze, choć zadania na boisku ma takie, że musi biegać chyba najwięcej ze wszystkich.
– Wystarczy spojrzeć w tabelę i przyjść na nasz mecz, żeby zobaczyć, że wszystko idzie do przodu. Jednak ciągle powtarzamy, że najważniejszy jest spokój i każde kolejne spotkanie. Mimo następnego zwycięstwa podchodzimy do wszystkiego z chłodnymi głowami – powiedział tuż po meczu z Łęczną Murawski.
Nowy kapitan Piasta długo czekał na gola. Poprzedniego i zarazem pierwszego w ekstraklasie zdobył 12 maja 2013 roku. Piast grał ze Śląskiem Wrocław. „Muraś” na murawie pojawił się w 90 min tego spotkania i zaraz potem wpisał się na listę strzelców. Jego bramka dała zwycięstwo 3:2, a mecz ten przeszedł do historii jako jeden z najlepszych i najbardziej dramatycznych na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Tym razem gol gliwiczanina otworzył wynik spotkania.
– Ja mam na boisku przede wszystkim zadania defensywne, stąd tych bramek nie strzelam, tym bardziej więc cieszy gol i to otwierający wynik – tłumaczy Muraawski.
Piast jest liderem, co skutkuje nie tylko większym zainteresowaniem ze strony mediów, rośnie też presja, choć wg Murawskeigo o tym w szatni się nie mówi. Zawodnicy za to częściej wyliczają swoje błędy.
– Tak naprawdę to nie czujemy presji. Podchodzimy do każdego meczu skoncentrowani, każde spotkanie chcemy wygrywać. Natomiast nie możemy pozwalać sobie na błędy. Z Łęczną przydarzył mi się błąd, który został wykorzystany, ale był spalony więc szczęście ponownie nam dopisało.
„Muraś” może mówić o „pechu”. Jego koledzy z drużyny w przerwie na reprezentacje będą mieli trzy dni wolnego. To jest nagroda za pięć z rzędu wygranych spotkań. Pomocnik Piasta natomiast nie będzie mieć czasu na odpoczynek. Został powołany bowiem na towarzyskie spotkanie kadry U-21 na mecz Polska Szwecja, który odbędzie się 8. września.
– Nie traktuje tego w kategorii kary, to wyróżnienie. Jestem dobrze przygotowany więc nie ma problemu – śmieje się Radosław Murawski.
Nas cieszy najbardziej to, że „Muraś” to wychowanek Piasta. Jest przykładem, że warto ćwiczyć, a w trudnych chwilach zacisnąć zęby i na boisku pokazać, że jest się godnym noszenia opaski kapitana.
opracowanie: piast.gliwice.pl






















Dla mnie Murawski to nasz najlepszy zawodnik w tej chwili i największy skarb tej drużyny. Dlatego już w zimie powinni mu zaoferować nowy, długi kontrakt za bardzo dobre pieniądze i trzymać go u nas jak najdłużej.
100% racji.
Murasiem to po prostu El Capitan Piasta Gliwice