Taktyka na tygrysa

radoslav-latalPo 6. kolejkach można już powiedzieć, że Piast wypracował sobie swój styl na który zespoły z polskiej ekstraklasy nie potrafią znaleźć skutecznej recepty. Radoslav Latal w kilka tygodni wdrożył w życie to, co jego poprzednikom nie udało się przez lata. Gliwiczanie do początku meczów grają bardzo wysokim pressingiem i określenie, że cała drużyna  broni i cała atakuje, nie jest w przypadku zespołu z Okrzei pustym określeniem.

– Pokazują to  dokładne statystyki z tych dwóch ostatnich spotkań. Na stadionie mistrza Polski piłkarze Latala mieli więcej odbiorów na połowie teoretycznie mocniejszego przeciwnika i ponad dwa razy mniej od Lecha strat na własnej części boiska. Po przerwie dominowali w pojedynkach powietrznych, nie przegrywając żadnego. Z Legią także byli skuteczniejsi w odzyskiwaniu piłki na połowie rywali. – Oni cały czas wywierali presję na środkowych obrońców „Kolejorza” i to nie jest przypadek, że zawodnicy Skorży posiłkowali się długimi podaniami. Nie zagraniami od obrońców, ale od bramkarza Macieja Gostomskiego, bo ten pressing był dla nich tak nieprzyjemny – mówi w rozmowie ze sport.pl Maciej Murawski.

Ekspert NC+ porównuje grę Piasta do najlepszych drużyn w Europie

– Były takie momenty, że piłkarze Piasta „łapali” indywidualne krycie na całym boisku. W polskiej lidze takie zespoły się nie zdarzają – dodaje ekspert. Zresztą o podobne nastawienie trudno nawet w Europie. Zdarzają się wyjątki, jak Bayer Leverkusen Rogera Schmidta czy kolejne zespoły Marcelo Bielsy. W półfinale poprzedniej edycji Ligi Mistrzów próbował tego Pep Guardiola z Bayernem Monachium przeciwko Barcelonie, ale po dwudziestu minutach zmienił system, bo ryzyko takiego krycia Messiego, Suareza i Neymara było zbyt duże.

Kluczem do sukcesu nie jest gra w obronie, ale umiejętnie rozbijanie ataków rywali już na ich połowie

–  Ważne jest, by ten pressing działał z przodu. Bo wtedy można sobie pozwolić na grę jeden na jednego w tyłach – tłumaczy Murawski. – Gdyby to nie funkcjonowało przeciwko Lechowi, gdyby Martin Nespor i Gerard Badia nie wykonywali swojej pracy, to Piast miałby problemy. Tymczasem Radosław Murawski i Kamil Vacek wychodzili bardzo agresywnie, Patrik Mraz oraz Marcin Pietrowski na bokach tak samo. Ta agresywność powodowała, że Lech, poprzestawiany i zmęczony po czwartkowym meczu w europejskich pucharach, nie mógł sobie z tym poradzić.

Cały felieton możecie przeczytać na sport.pl (TUTAJ)

5 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Jurek

Witam !
Trzeba się zgodzić z tą opinią. Obserwując dwa ostatnie mecze byłem pod wrażeniem wspomnianego presingu. Już nie pamiętam kiedy Piast tak grał. Takie, ale tylko momenty, były przy trenerze Broszu. Brawo Piast ! Oby tylko dyscyplina panowała i oczywiście kondycja, to powinno w następnych meczach procentować. Może juz w najbliższym meczu z Łęczną.
Pozdrawiam.

PIAST

Jeśli do pierwszej ósemki potrzeba 40 pkt jak w poprzednich sezonach, to obliczyłem że po 20 % kolejek ( 6 z 30 ) mamy plan punktowy zrealizowany w 37 % 🙂

Kaziutek 56

Trochę dołóż. 40 to mało. 43 potrzeba.

PIAST

rok temu 41 lata temu 40 ….za 90minut.pl

CŻPG

Gra jest porównywalna do drużyn z Budesligi ale czy ci zawodnicy będą tak grać przez cały sezon? Wątpię ławka musi być mocna bez ławki kiedyś to się posypie. Ale nie mniej mecz z Łęczną będzie przystawką. Każdy gada,że Łęczna się zepnie ale z tą grą Piasta Łęczna nie ma zbyt dużo argumentów by mówić , że w Sobotę będzie inny wynik niż wygrana Piasta.