Remis ze wskazaniem. Piast – Wisła, relacja

piast-wisla2014Po raz drugi w tym sezonie Piast zremisował z Wisłą Kraków. Tym razem jednak w meczu tych drużyń nie padła ani jedna bramka. Spotkanie  stało na bardzo przyzwoitym poziomie, a co najważniejsze, po raz kolejny niebiesko-czerwoni potwierdzili, że potrafią grać jak równy z równym z najmocniejszymi zespołami polskiej ekstraklasy. Gliwiczanie byli nawet zespołem lepszym, co  po końcowym gwizdku sędziego zgodnie  podkreślali postronni obserwatorzy tego pojedynku.

Po wygranej nad Lechem Poznań, fani Piasta liczyli, że w piątkowy wieczór będą świadkami kolejnego zwycięstwa. Wisła jednak w tym sezonie gra znacznie lepiej niż „Kolejorz” o czym choćby świadczy miejsce w tabeli. Krakowianie przystępowali do pojedynku z niebiesko-czerwonymi będąc wiceliderem ekstraklasy. Poprzeczka została więc być wyżej zawieszona dla zespołu Angela Pereza.

Mecz ten miał też swój smaczek. Przeciwko sobie zagrali bracia bliźniacy: Paweł i Piotr Brożek. Pierwszy jest napastnikiem, drugi obrońcą, prawie pewne więc było, że dojdzie do boiskowych starć między tymi piłkarzami.

Gliwiczanie zaczęli bez respektu dla trzynastokrotnego mistrza Polski i w 3. min byli bliscy objęcia prowadzenia. Gospodarze wykonywali rzut wolny sprzed narożnika pola karnego. Bardzo sprytnie uderzył Wassiljev, Buchalik z najwyższym trudem zbił piłkę na rzut rożny. Krakowianie dopiero w 8. min po raz pierwszy przedarli się pod bramkę Piasta i wywalczyli rzut rożny. Na tym jednak zagrożenie się skończyło. Po kwadransie gry z pełną odpowiedzialnością można było stwierdzić, że to Piast grał lepszą i ładniejszą dla oka piłkę. Szczególnie imponował Badia, który kiwał krakowian, zagrywał, zaliczał też udane odbiory. Goście jednak podobno mają najlepszą obronę w ekstraklasie i w tym okresie gry zdawało się to potwierdzać, bo gliwiczanie nie potrafili wypracować sobie pozycji do strzału. Za to po rogu w 18 min Uryga będąc 10 metrów przed bramką Piasta nie trafił w jej światło. Za chwilę odpowiedział Wilczek, uderzeniem zza linii 16. metrów, ale też niecelnym. Po pół godzinie gry wciąż na tablicy widniał wynik 0:0, ale tempo tego meczu cały czas było imponujące. Być może to ujemna temperatura sprawiła, że zawodnicy tak chętnie biegali po murawie. W 33 min gliwiczanie wyprowadzili szybki kontratak, zakończony dośrodkowaniem Szeligi, ale też i obrońcy Wisły pokazali, że potrafią z takiej sytuacji wyjść bez szwanku. Powoli jednak goście zaczęli wypracowywać sobie optyczną przewagę i w 38 min Stilić miał okazję, aby uderzyć z ostrego kąta, na szczęście dla Alberto, przeniósł piłkę nad poprzeczką. Gospodarze wyciągnęli z tej akcji wnioski, bo zaraz potem przenieśli ciężar gry na połowę Wisły. W 43 min po rajdzie lewą stroną Żiviec zagrał na 14 metr, precyzyjnie uderzył Badia, ale zbyt lekko, bo Buchalik zdołał sparować piłkę do boku. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, ale ta odsłona mogła się podobać.

Druga odsłona  rozpoczęła się od ataków Piasta, jednak to Wisła pierwsza miała okazje, aby otworzyć wynik tego meczu. Po kontrze – Paweł Brożek wyłożył piłkę do Boguskiego, ten strzelił celnie, ale zbyt anemicznie i Alberto bez trudu to wybronił. Za chwilę krakowianie wykonywali rzut wolny z boku pola karnego. Mimo ostrego kąta – Dudka uderzył na krótki słupek, ale ponownie udanie, choć już z problemami interweniował bramkarz Piasta. W 58 min Hebert ryzykowanie, bo tuż przed linią pola karnego faulował Pawła Brożka, a to było miejsce i odległość skąd bardzo lubi uderzać Stilić. Tym razem jednak Bośniak trafił w głowę zawodnika Piasta ustawionego w murze. 120 sekund po tej sytuacji Badia wyszedł sam na sam i chciał lewą nogą posłać piłkę obok bramkarza w długi róg, ten nie dał się jednak Hiszpanowi oszukać. Po godzinie gry z dużym prawdopodobieństwem można było powiedzieć, że kto pierwszy w tym meczu strzeli gola, ten wygra. W 70 min 10 metrów przed polem karnym powalony został Szeliga. Nie było już jednak na murawie Wassiljeva, próbował więc szczęścia Badia, ale bez powodzenia. Na kwadrans przed końcem meczu ponownie Badia miał kolejną szansę na zmianę wyniku, tym razem posłał piłkę ponad bramką. W 81 min Guzmics faulował przed polem karnym Hanzela. Na murawie był już Podgórski i to on dośrodkowywał, bo na strzał odległość była zbyt duża, ale takie piłki bez problemu wybijali w tym dniu krakowscy obrońcy. To był dobry okres gry w wykonaniu Piasta. Gliwiczanie cały czas atakowali, szukając szansy na zdobycie zwycięskiego gola. Pod koniec gospodarze zamknęli gości w hokejowym zamku. Krakowianie praktycznie ograniczali się do wybijania piłki na uwolnienie. W tej przewadze Podgórski po raz drugi z rzędu mógł zostać bohaterem. W 88 min uwolnił się on spod opieki obrońców, ale przytomnie z bramki wyszedł Buchalik, po raz kolejny ratując swój zespół. W doliczonym czasie gry to jednak Wisła miała okazje na zdobycie tej jedynej bramki, ale pogubili się napastnicy Białej Gwiazdy. Skończyło się bezbramkowym remisem, który jest wynikiem jak najbardziej sprawiedliwym.

Gliwice, ul Okrzei – 29.11.2014 r. godz. 20:30
Piast Gliwice – Wisła Kraków 0:0

Piast: 91. Alberto Cifuentes, 14. Adrian Klepczyński (K), 28. Kornel Osyra, 33. Hebert, 19. Piotr Brożek, 4. Carles Marc, 12. Sasa Zivec, 21. Gerard Badia (80` 17. Tomasz Podgórski), 26. Bartosz Szeliga (84` Ruben Jurado), 84. Konstantin Vassiljev (68` 20. Łukasz Hanzel) – 10. Kamil Wilczek
Rezerwa: 1. Jakub Szmatuła,    9. Radosław Murawski, 3. Csaba Horvath, 15. Dawid Janczyk

Wisła: 22. Michał Buchalik, 4. Maciej Sadlok, 26. Richard Guzmics (84` 14. Mariusz Stepiński), 6. Arkadiusz Głowacki, 34. Alan Uryga, 5. Dariusz Dudka, 77. Wilde Guerrier, 18. Semir Stilic, 9. Rafał Boguski, 21. Łukasz Burliga (80` 11. Emanuel Sarki), 23. Paweł Brożek
Rezerwa: 30. Gerard Bieszczad, 10. Łukasz Garguła, 14. Mariusz Stępiński, 29. Tomasz Zając, 32. Przemysław Lech, 43. Piotr Żemło

żółte kartki: Hebert, Klepczyński, Szeliga – Boguski, Stilić, Uryga, Guzmics, Sadlok

Sędziował Paweł Gil
Widzów 5400

3 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
bolek

Czy ktoś mi wytłumaczy , dlaczego przed chwilą w wiadomościach sportowych Polskiego Radia , wczorajszy mecz komentował Podgórski? A do powiedzenia miał tyle co w meczu , czyli nic .

Ciepły Brąz

Akurat w tym meczu Podgórski zaliczył dobrą zmianę. Nie tracił, dynamicznie orał na skrzydle i nawet znów mógł zdecydować o wygranej Piasta, ale Buchalik łapał wczoraj sprawnie i szczęśliwie.
Ogólnie Piast od meczu pucharowego z Bełchatowem gra najlepszy futbol w swojej historii – biorąc pod uwagę występy na najwyższym poziomie rozgrywek w kraju – i fizyczny dołek z Łęczną był tylko wyjątkiem potwierdzającym trend.
Jest gra zespołowa z kombinacjami , dobre rajdy lotnymi skrzydłami, twarda obrona bez kiksów, dynamiczne kontry dające realne szanse na bramki, widać też siły na walkę do ostatniego gwizdka. Wczoraj graczem meczu był Żivec. Ten chłopak szuka swojej pierwszej bramki i oby trafił tę nagrodę jeszcze przed przerwą zimową.

darekp

Dobra gra Piasta i to cieszy. Szkoda niewykorzystanych sytuacji, ale tak bywa. Piast był lepszy od Wisły. Oby taką formę utrzymać do przerwy zimowej. Martwi mnie jednak brak Klepczyńskiego w meczu z Lechią.