Ponad rok Tomasz Podgórski czekał na swojego 30 gola w rozgrywkach ligowych, a 9. w ekstraklasie. W meczu z Lechem wychowanek Piasta w 86. min przejął doskonałe podanie Wassiljewa, zgrał sobie piłkę, podciągnął z nią kilkanaście metrów i uderzył nie do obrony. Gol, godny stadionów świata wywołał szał radości, zarówno na murawie jak i na trybunach. Jednym z pierwszych, który podbiegł pogratulować Podgórskiemu był Angel Perez.
– Bramka Tomka bardzo mnie ucieszył. To dobry piłkarz, ostatnio nie miał jednak dobrego okresu. Przegrywa na razie rywalizację z Bartkiem Szeligą, ale pokazał, że wciąż można na niego liczyć – powiedział na pomeczowej konferencji Angel Perez.
Gol Podgórskiego dał Piastowi historyczne zwycięstwo nad Lechem w ekstraklasie. Wcześniej ta sztuka niebiesko-czerwonym jeszcze się nie udała. – Długo czekałem na tę bramkę, ale nie statystyki czy liczby są najważniejsze. Liczy się drużyna i końcowy wynik – przekonuje Podgórski
Dobro zespołu bez wątpienia jest sprawą najważniejsza, ale bramka ta to nie tylko trzy punkty. Po tym golu wreszcie po trybunach skandowano nazwisko Podgórskiego, co już dawno się nie zdarzyło. Kapitana Piasta w meczu z Łęczną witano nawet gwizdami, a to nie są łatwe i miłe chwile dla piłkarza, który wychodzi na murawę stadionu w mieście w którym urodził się i wychował. W starciu z Lechem, jak się okazuje, Podgórski miał wzmocnić grę w defensywie, bo przy stanie 2:2 Perez nakazał przede wszystkim bronić remisu – Wszedłem na boisko, kiedy Lech stwarzał sobie dużo sytuacji. Trener powiedział mi, abym pomógł Klepczyńskiemu w defensywie, ale jakby się nadarzyła okazja do kontry, to miałem j spróbować ją wykorzystać i udało się – tłumaczy gliwiczanin.
Zwycięskie bramki zdobywane w końcówkach spotkań zawsze cieszą kibiców podwójnie. Dla takich chwil przychodzi się na stadiony. Podobnego gola, choć już w doliczonym czasie gry zdobył półtora roku temu Radosław Murawski w meczu ze Śląskiem Wrocław. Jak widać gliwiczanie, a przede wszystkim wychowankowie Piasta też potrafią grać na najwyższym poziomie i sprawiać radość swoim fanom.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















to 9 bramka Podgórskiego w ekstraklasie a nie 8 !!!!!!!
ta bramka go nie ratuje, dostal takie podanie,ze musiał wykorzystac. Przegrywa rywalizacje z Szeliga i to widocznie.
No i widać to gołym okiem. Szeliga pracuje na boisku tak jak Podgór 2-3 lata temu
9 gol w ekstraklasie, 7 w 2012/13 i jeden w zeszłym
Wielokrotnie krytykowałem tutaj Podgórskiego.Nie zmienię zdania po jednej ,pięknej bramce.Jeśli okaże swoją przydatność w kilku kolejnych meczach,to z największą przyjemnością zmienię zdanie i przeproszę.
Racja! Do czasu strzelenia bramki miał wejście niezbyt ciekawe(trzy straty)Na powrót do pierwszego składu za wcześnie, bo Szeliga ustawił mu wysoko poprzeczkę, a i Zivec też może grać na tej pozycji. Tak więc musi dalej walczyć.
Cały urok sportu… Podgórski bez cienia formy wchodzi, żeby pomagać zawodnikowi grającemu najlepszy futbol w karierze. Oczywiście zawodzi na całej linii, szybko traci piłki jak trampkarz, wraca się w tempie Pistoriusa bez protez, słowem gra tak, że publika rwie sobie włosy z głów. Ewidentna zmiana, która przyniosła osłabienie składu a Lech ciśnie niemiłosiernie.
I wtedy jedno podanie, jeden sprint, jeden strzał i gol, po którym Lech praktycznie się poddał. No i mamy bohatera z popiołów, czyli happy end w horrorze. Byłoby super, gdyby ta akcja podziałała na Podgórskiego jak dotknięcie czarodziejskiej różdżki, ale na wiarę w czary jestem już za stary.
W tym całym „uroku sportu” ważne było (a może bardzo ważne) podanie od Kostii Vassilieva. To jego rozeznanie pola, to jego często niekonwencjonalne podania i strzały przyczyniły się do wygranej. Nie wolno klubowi stracić tego zawodnika. A Tomek niech ciężko trenuje. Konsekwencją tego będzie musi być zwyżka formy, czego mu życzę.
Ta bramka dała nam historyczne zwycięstwo,ważne 3 punkty.tak ważne że złapaliśmy pierwszą ösemkę na 1 pkt,bramka była piękna, ale na tym koniec,Tomek jest pod formą,nawet chyba mentalnie ma doła,odnoszę wrażenie że myśli że pierwszy skład należy mu się za historię,jego rzuty rożne są fatalne,wolny też,wybory podania piłki,technika 1 na 1 beznadziejna.a najbardziej irytujące kibiców to wolne powroty do strefy obrony lub nawet chodzony styl po piłkę jak wykonuje korner,jeśli teraz wchodzi na końcówki,to powinien pokazać werwę ,świerzość i chęci gry,a on zachowuje się jakby grał 120 minut,zupełnie inaczej zachowuje się Kędi jak wchpdzi z ławki.
Teraz kapitanem jest KLEPCZYŃSKI,który pokazuje jak kapitan powinien grać i ciągnąć drużynę.Nie skreślam Tomka całkowicie,ale jeśli zmieni postawę na boisku to będzie znów Tomkiem z dawnych lat:-)
Początek po wejściu Tomek miał co najwyżej taki sobie, podanie Wasiliewa bardzo dobre, ale oddajmy co mu się należy – jego strzał był po prostu kapitalny! Brawo, oby ta bramka była dla niego przełomowa.
Podgórski strzelił ale klina nadal ma. Ja wiem gwizdy na wychowanku może nie są przyjemne ale od wychowanka i byłego kapitana wymaga się więcej. Jeżeli Podgórski chce ponownie wejść w miejsce młodszego Bartka to musi się bardziej postarać.