Kamil Wilczek z Wrocławia wrócił ze złamanym nosem. Aby móc zagrać przeciwko Jagiellonii musiał zaopatrzyć się w specjalnie dopasowaną do jego twarzy maskę. Przed meczem zastanawiano się czy będzie miało to wpływ na jego postawę na murawie. Piłkarz zapewnia, że nie miało, ale żadnej z bramkowej sytuacji co miał, napastnik Piasta w sobotę nie wykorzystał.
Czy w masce czy bez, dziś nie zagrałem tak jakbym chciał. Żałuję, że nic nie wpadło, bo tych sytuacji parę miałem, ale to, że ich nie wykorzystałem to nie powód maski – zaznacza Wilczek.
Nie mniej jednak z perspektywy trybun było widać, że piłkarz Piasta kilkakrotnie poprawiał sobie ten ochraniacz twarzy, dlaczego? – Maska jest dobrze dopasowana, czasem tylko jak skóra jest śliska to zjeżdża – wyjaśniał Wilczek.
Początek w wykonaniu Piasta był bardzo obiecujący. Gliwiczanie mieli przytłaczającą przewagę w posiadaniu piłki, nie przekładało się to jednak na sytuacje bramkowe – Plan był taki, aby strzelić bramkę, potem drugą i wygrać. Tymczasem nie my, ale Jagiellonia to zrealizowała. Przegraliśmy w mojej ocenie niezasłużenie, bo nie byliśmy zespołem gorszym, ale taka bywa piłka. Pozostaje nam teraz tylko wygrać w Bielsku – tłumaczy Kamil Wilczek
Nie tylko pech czy niedokładność, ale też mnóstwo szczęścia miał Bartłomiej Dąbrowski. Ten ledwie 17-letni bramkarz Jagiellonii wybronił wszystkie strzały zawodników gospodarzy – To młody chłopak, który dziś miał też dużo szczęścia. pozostaje mi tylko pogratulować, oby rozwijał się dalej dla dobra polskiej piłki – mówi Wilczek.
opracowanie: piast.gliwice.pl






















Drągowski
Za to obrona grała jak by miała maski z zaślepkami na oczy
Panie trenerze takie rotowanie składem przypomina mi schyłkową erę Brosza.Wyników nie będzie za to chaos w drużynie owszem.Nie chce się tu na forum udawać wielkiego znawcę ale karanie Brożka za mecz we Wrocławiu to nieporozumienie.Do tego meczu był czołowym zawodnikiem.No chyba że celowo oszczędzał go pan na Bełchatów? I nie trzeba być fachowcem zeby zauważyc że wolny Hebert nie nadaje sie na lewą obronę.Jest to powtórka nieudanych eksperymentów z Matrasem.Reasumując jak najmniej roszad w składzie i bez paniki po jednym czy drugim przegranym meczu bo nie jesteśmy Barceloną i zawsze będziemy grali w kratkę.Jeśli nie to niestety czarno widze pańską przyszłość w Gliwicach.To tylko moje zdanie i się z nim zgadzam jak mawia Janek Tomaszewski.
dokładnie ORION, jakby grał Brozio, to dzamajmiliże by Go tak łatwo nie obiegał, jak Heberta…a przy drugiej bramce poza błędem Alberto ewidentna ręka tego …miliże… nawet Pan Sławek „zawszebyćpostroniesędziów” przyznał w Lidze+Extra, że należał się wolny dla Piasta w tym momencie…
Moim zdaniem przeszkadzał……..niestety w co najmniej dwóch sytuacjach partnerzy byli na lepszych pozycjach, niestety każdy ma swoje ego, niektórzy zamiast gry zespołowej podejmują indywidualne decyzje co w konsekwencji obraca się przeciw nim. Powodzenia Kamil, pamiętaj o zespole. CŻPG