Piast Gliwice wciąż pozostaje bez zwycięstwa w sezonie 2014/15. Niebiesko-czerwoni bezbramkowo zremisowali z Bełchatowem na ich terenie. Nie był to zły mecz w wykonaniu podopiecznych Angela Pereza, szczególnie w grze obronnej. Małe to jednak pocieszenie dla drużyny z Okrzei, bo z trzema punktami pozostają na przedostatnim miejscu w tabeli.
Angel Perez tym razem zaskoczył i dokonał niespodziewanej zmiany w składzie. Na ławce usiadł dotychczasowy pewniak do gry – Ruben Jurado, a jego miejsce zajął Wojciech Kędziora. Miejsce w 11. stracił też Tunezyjczyk – Amine, a od początku zagrał Radosław Murawski. I było to bardzo dobre posunięcie, m bo „Muraś” rozegrał jednak z najlepszych w ekstraklasie spotkań w swojej karierze.
W zespole gospodarzy od początku zagrali Michał Mak i Bartosz Ślusarski. Obaj to bardzo groźni zawodnicy. Niespodziewanie dla kibiców gospodarzy na początku meczu bardziej aktywny był Piast. Gliwiczanie przez ponad pięć minut nie pozwolili miejscowym na skonstruowanie choćby jednej akcji po której Alberto musiałby się wysilać. Sami natomiast próbowali atakować, ale nie przekładało się to długo na choćby jedną okazję bramkową. Pierwszy raz mocniej zadrżały serca kibicom obu drużyn w 13 min. Wtedy to Podgórski zagrał w pole karne do Wilczka, który miał sporo miejsca, by uderzyć, ale pogubił się napastnik Piasta i w porę zabrali mu piłkę obrońcy z Bełchatowa. Po kwadransie gry wciąż na tablicy widniał wyniki 0:0, ale gra Piasta mogła się podobać. Przede wszystkim goście częściej byli w posiadaniu piłki i dochodzili do sytuacji, choć nie stuprocentowych. W 21 min w polu karnym starli się Horvath ze Ślusarskim. Arbiter mógł za to ukarać obrońcę Piasta czerwoną kartką i wskazać na 11. metr, ale oszczędził gliwiczan. Po pół godzinie gry początkowy rezultat się nie zmienił. Co więcej oba zespoły nie oddały ani jednego strzału nawet niecelnego na bramkę. Wszystkie próby były zablokowane przez obrońców. Wreszcie w 33 min Kędziora miał miejsce i czas, by uderzyć, ale ostatecznie posłała piłkę metr obok słupka. Zaraz potem Michał Mak urwał się Horvathowi i zdołał nawet strzelić, także jednak niecelnie. W 37 min Mak celnie już przymierzył zza linii pola karnego, ale Alberto pewnie to wyłapał. W końcówce tej pierwszej połowy sporą przewagę wypracowali sobie gospodarze, ale bez przełożenia na sytuację, po której mógłby paść gol.
Na początku drugiej odsłony gospodarze zamknęli Piasta w przysłowiowym zamku hokejowym. Po trzech minutach nieustającego ataku niecelnym strzałem zakończył to oblężenie Komołov. W 51 min Szymański znalazł lukę w defensywie Piasta i celnie uderzył, ale Alberto był tam gdzie powinien. Za chwilę Ślusarski poprawił, ale też hiszpański golkiper pokazał, że potrafi bronić. Potem gra się wyrównała, ale jeśli chodzi o klarowne sytuacje bramkowe, to ich po prostu nie było. Po godzinie gry można było śmiało już stwierdzić, że drużyna, która pierwsza strzeli bramkę, to wygra. W 69 min okazję ku temu mieli bełchatowianie. Wtedy to Woźnak uderzał bezpośrednio z rzut wolnego z 22 metrów, piłka jednak przeszła metr obok słupka. Zaraz po tej sytuacji, okazje na zdobycie gola mieli goście, Murawski otworzył Badii drogę do bramki, ten strzelił technicznie, obok Arkadiusza Malarza, ale ze swojej gorszej, bo prawej nogi i ostatecznie piłka nie wpadła do bramki. Akcja ta zatrzymała nieco zapędy gospodarzy, którzy nie atakowali już z taką zaciętością, jak zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy. W 80 min Prokić w zamieszaniu uderzał, piłka odbiła się od obrońcy Piasta i wyszła na róg, po nim strzelał Ślusarski, ale i on został zablokowany. W 89 min Prokić zagrał wzdłuż bramki do Ślusarskiego, ten na szczęście dla Piasta nie dał rady wepchnąć piłki do siatki z najbliższej odległości. Już w doliczonym czasie gry Horvath w ostatnim momencie zdjął piłkę z nogi Ślusarskiemu i na tym skończyły się emocje w tym spotkaniu
25 sierpnia 2014, 18:00 – Bełchatów (ul. Sportowa 1)
GKS Bełchatów – Piast Gliwice 0:0
Bełchatów: 1. Arkadiusz Malarz – 17. Adrian Basta, 5. Paweł Baranowski, 66. Błażej Telichowski, 15. Adam Mójta – 10. Pawieł Komołow (62, 8. Andreja Prokić), 4. Damian Szymański (75, 7. Daniils Turkovs), 3. Grzegorz Baran, 19. Kamil Poźniak, 9. Michał Mak – 18. Bartosz Ślusarski.
Piast: 91. Alberto Cifuentes – 14. Adrian Klepczyński, 3. Csaba Horváth, 28. Kornel Osyra, 19. Piotr Brożek – 17. Tomasz Podgórski (87, 18. Matej Ižvolt), 9. Radosław Murawski, 4. Carles Martínez, 10. Kamil Wilczek, 21. Gerard Badía (75, 26. Bartosz Szeliga) – 24. Wojciech Kędziora (58, 20. Łukasz Hanzel).
żółte kartki: Telichowski, Poźniak – Martínez
sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
widzów: 3200.






















Realizm !
Jeśli Kędi ( szacun za wszystko ) tak ma grać że potyka się o własne nogi to bardzo mnie to boli, i wychodzi mi że bez Jańczyka nie będzie wygranej i goli.
Mecz temu kibice tu chcieli duetu Wilczek-Kędziora teraz Janczyk żałosne!Piast niema piłkarzy,Hiszpanie to porażka!Poziom meczu dramat a zmiany w drugiej połowie to obrona remisu!Więc jeśli ktoś sie wybiera na Okrzei dla meczu to raczej niema się czego dobrego spodziewać.
jonder ty nie masz honoru.Pol roku pisales że Piast spadnie a potem schowales sie jak szczur do nory.Nikt ci juz nie wierzy bo masz kompleks Piasta
Poziom naszej drużyny naprawde słaby cięzko bylo to oglądac grali bez pomysłu niekiedy wykopując piłkę na oślep …..aby być tylko bez winy, z tego co widzę i obserwuje lecimy na lep na szyję do pierwszej ligi………nasza drużyna wygląda najgorzej z wszystkich no może oprócz korony jeszcze……..Podgór słabiutki Badia starał sie ale też nic nie wychodziło a Wilczek to juz wogóle dno……..gdyby nie sędzia gdzie karny był ewidentny i czerwona kartka znowu byśmy przegrali sromotnie. Szkoda no chociąz bilety na I Lige będa tańsze………..
,,mordercy futbolu”tak określił piłkarzy Piasta komentator nc+ P.Dębiński.Tego nie da się oglądać.
Mecz wyrównany. Dla nas też powinien być karny pod koniec meczu. Remis jest sprawiedliwy. Styl gry taki sam jak za Brosza. Pod koniec meczu Perez już rozpaczliwie szukał środków żeby dowiezc remis do końca i nie stracić posady.
Trzy kolejki temu mieli wywalić tego treneiro , na co czekamy ? on nic już nie zrobi , mamy 3 punkty to mówi samo za siebie , nie wygrywamy meczy u siebie , jesteśmy dnem . Ale to dobrze lepiej będzie się odbić , byle nie za póżno.
Niestety, nadzieja kibiców Kędziora jest zupełnie bez formy, i chyba popadł w psychikę, bo jak można naraz zapomnieć jak się kopie piłkę w bramkę która ma ponad 7 metrów, czas jego chyba już w Piaście się skończył, chyba że jeszcze chce się odbudować w rezerwach na miejsce Jańczyka, a tego powołać do pierwszego składu, i najwyżej będzie zmiennikiem Wilczka, dlaczego nie grał Ruben? na razie cisza, może ktoś rąbnie jakąś sensację. Podgórski kondycji na 60 minut, co się dzieje z tym chłopakiem od roku, nie może uchwycić swojej dobrej gry, mankamentem jest gra z pierwszej piłki, to przecież gra uwielbiana przez Hiszpanów, a co na to nasz trener? Czyżby wpojenie tego na treningach jest takie trudne, najlepsi dzisiaj poza obrońcami i bramkarzem Murawski i zdecydowanie Martinez, ofensywa leży, potykanie się o własne nogi w polu karnym przeciwnika nie przystoi na Ekstraklasę, należy jednak wierzyć że w piątek zobaczymy trochę gry i zwycięstwa Piasta.
totalna zenada a gra szkoda gadac 1 celny strzal nie moge kupa smiechu co oni zrobili z tego klubu szok /trener odrazu won z PIASTA
Nie da się zbudować mocnej drużyny tak od razu do tego potrzeba czasu. Uważam ze Perez to dobry trener. Brakuje nam skuteczności, ale mocno wierze ze to się zmieni. A co do zmiany trenera to stuknij się w głowę, Perezowi trzeba dac szanse do końca sezonu. A kto miałby niby zastąpić Pereza może Hajto?- Ha Ha Ha. Piast Pereza w końcu odpadli i ruszy w gore tabeli.