Bez wygranej w nowym sezonie pozostaje Piast. Gliwiczanie w pierwszym meczu w tym sezonie na własnym stadionie, ulegli i to wyraźnie gdańskiej Lechii 1:3. W pierwszej połowie podopieczni Angela Pereza prowadzili wyrównany pojedynek z faworyzowaną Lechią. Po przerwie jednak goście wypracowali sobie przewagę, którą udokumentowali dwoma golami. Bramki dla gdańszczan strzelali: Piotr Wiśniewski – 2 i Stojan Vranjes – 1. Honorową bramkę dla Piasta zdobył Ruben Jurado
Angel Perez Garcia konsekwentnie stawia na tą samą jedenastkę. Przeciwko Lechii od pierwszej minuty wybiegli ci sami zawodnicy, którzy w miniony poniedziałek zagrali przeciwko Wiśle. W kadrze meczowej zabrakło jeszcze Armando Nievesa, który czeka na dokumenty pozwalające mu na grę w Polsce. Ustawienie sugerowało, że gliwiczanie, mimo że grali u siebie, przede wszystkim skupią się na tym, aby nie stracić gola.
Zanim sędzia zagwizdał po raz pierwsi, wszyscy zgromadzeni na stadionie minutą ciszy oddali hołd bohaterom powstania warszawskiego, 1-go sierpnia obchodziliśmy 70. rocznicę tego wydarzenia.
Więcej szans na wygraną dawano Lechii. W zespole tym w przerwie letniej dokonano aż 14 transferów i zatrudniono nowego trenera.
Oba zespoły dynamicznie rozpoczęły to spotkanie. Akcje szybko przenosiły się z jednej bramki pod drugą, ale nie były kończone strzałami. Pierwsze celne uderzenie w tym meczu oddał w 14 min Wiśniewski. Po tym pierwszym kwadransie Lechiści wypracowali jednak sobie sporą przewagę i w 20 minucie zdobyli bramkę. Chwalony za ostatnie mecze Wiśniewski zabrał się z piłką, wyprzedził obrońcę i strzałem w krótki róg otworzył wynik tego starcia. Goście jednak długo nie cieszyli się z prowadzenia. Nie minęły bowiem dwie minuty, a po dośrodkowaniu z prawej strony Klepczyńskiego, Ruben głową skierował piłkę do bramki. Nie trudno się domyśleć, że taki obrót sprawy mocno ożywił kibiców obu drużyn. Dwa szybko zadane ciosy dały też nadzieje na kolejne gole, ale żadna z ekip nie potrafiła sobie potem stworzyć sytuacji po której byłaby okazja do oddania strzału. W 41 min Marc uderzał z dystansu, piłka jednak po rykoszecie trafiła do Rubena, który stanął oko w oko z Trelą, jednak boczny arbiter podniósł chorągiewkę, sygnalizując spalonego. Zaraz potem gdańszczanie wykonywali rzut wolny. Odległość od bramki Piasta wynosiła tylko 18 metrów. Piłka po strzale Borysiuka nie przeszła jedna nawet przez mur ustawiony przez zawodników Piasta. Tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego Badia przeprowadził rajd lewą stroną, wpadł w pole karne, uderzył celnie, ale pewnie to wyłapał Trela.
Drugą połowę lepiej zaczął Piast. w 48 min Polak wypuścił Rubena w bój, ten zdołał nawet wyprzedzić obrońcę, ale do sytuacji sam na sam nie doszedł. Zaraz potem Badia wywalczył rzut rożny po którym Klepczyński bliski był zdobycia bramki. Zabrakło mu kilka centymetrów, aby wykończyć dośrodkowanie Badii celnym strzałem. W 53 min gdańszczanie ponownie objęli prowadzenie. Wiśniewski wykonywał rzut wolny, odległość była spora, gliwiczanie spodziewali się dogrania w pole karne, a tymczasem Wiśniewski posłał piłkę w kierunku bramki, nikt do niej nie skoczył, Alberto spóźnił się z interwencją i futbolówka tuż przy słupku wpadła do bramki Piasta. Angel Perez zareagował natychmiast wpuszczając do gry Kamila Wilczka, plac gry opuścił Łukasz Hanzel. Nie wiele to jednak pomogło. Lechia już opanowała boisko i w 65 min podwyższyła wynik. Piotr Brożek faulował w polu karnym Sadajewa, a jedenastkę na gola zamienił Stojan Vranjes. Trener Piast jeszcze próbował ratować sytuację puszczając do boju trzeciego napastnika – Wojciecha Kędziorę. Nadzieja na zmniejszenia straty na chwilę odżyła w 83 min. Wtedy to Wilczek, po faulu na Kędziorze, egzekwował rzut wolny, jednak piłka nie weszła do bramki. Zaraz potem po rogu Horvath strzelał głową, ale nie trafił w światło bramki. Gliwiczanie grali ambitnie, do końca. W 87 min Kędziora znalazł się nawet w sytuacji sam na sam z Trelą, ale były bramkarz Piasta okazał się lepszy w tym pojedynku. Końcowy fragment tego pojedynku nie przyniósł już zmiany rezultatu., choć Ruben jeszcze trafił w poprzeczkę.
Gliwice, ul Okrzei – 01.07.2014. godz 20:30
Piast Gliwice – Lechia Gdańsk 1:3 (1:1)
Bramki:
0:1 – 20 min Piotr Wiśniewski
1:1 – 22 min Ruben Jurado (asysta Adrian Klepczyński)
1:2 – 53 min Piotr Wiśniewski
1:3 – 65 min Stojan Vranjes
Piast: 91. Alberto Cifuentes – 19.Piotr Brożek, 5.Jan Polak, 3. Csaba Horvath, 14.Adrian Klepczyński – 21. Gerard Badia (68`24. Wojciech Kędziora), 4. Carles Marc, 20. Łukasz Hanzel (54` 10. Kamil Wilczek), 9. Radosław Murawski, 17. Tomasz Podgórski (74` 18. Matej Izvolt) – 77.Ruben Jurado Fernandez
Rezerwa: 29. Jakub Szumski, 16.Amine Hadj Said, , 24. Wojciech Kędziora, 23.Tomas Docekal
Lechia: 12. Dariusz Trela – 17.Marcin Pietrowski, 2. Rafał Janicki, 6. Tiago Valente, 33. Nikola Lekovic, 11. Maciej Makuszewski, 14. Piotr Wiśniewski (85` 32.Mateusz Możdżeń), 16.Ariel Borysiuk, 21. Stojan Vranjes, 19.Bartłomiej Pawłowski (46` 9. Piotr Grzelczak), 95. Zaur Sadajew
Rezerwa: 24. Mateusz Bąk, 13. Mauroudis Bougaidis, 15. Adam Dźwigała, 8.Daniel Łukasik, 18.Adam Buksa
żółte kartki: Piotr Brożek, Csaba Horvath – Rafał Janicki, Nikola Lekovic, Maciej Makuszewski (2)
czerwona kartka: Maciej Makuszewski
Sędziowali: Daniel Stefański (Sędzia Główny)
Tomasz Listkiewicz, Marcin Boniek (Sędziowie Boczni)
Zbigniew Dobrynin (Sędzia Techniczny)
Waldemar Podsiadło (Delegat PZPN)
Widzów: 4458 (700 gości)






















SYFłentez – praca po znajomości. To co zrobił Perez z tym bramkarzem to kpina. Trzyma go na siłe bo jest hiszpanem. Piast gra piach.
Ehh,chcialby czlowiek napisac cos pozytywnego, niestety przykro to powiedziec ale „nie many druzyny” -bez woli walki i checi wygrania meczu sie nie wygra.
Ze nie wspomne o pomysle na gre,biegali jak dzieci we mgle, Cifuentes totalna pomylka, mysle ze kazdy czeka na mecz z nami bo na chwile obecna jestesmy dostarczycielami punktow i glownym kandydatem do spadku.
Jeszcze taka refleksja, jak sie nie ma umiejetnosci i odpowiednich wykonawcow to trzeba walczyc do upadlego i zwyciestwo wyszarpac jak np Belchatow, coz obawiam sie ze za niedlugo bedziemy mieli wiecej takich gorzkich pigulek do przelkniecia….
Dopuki trener nie zrozumie że ani Hiszpański Bramkarz ani
Jakub Szumski nie nadają się do Ekstraklasy, jest jeszcze
tylko Jakub Szmatuła,Obrona to największe DNO,pomoc to
Tylko Badia i Podgórski a w ataku Ruben,niech mi ktoś powie
kto ma grać w Piaście, trener faworyzuje Hiszpanów a oni
grają wariata za wyjątkiem Ruben,źle się dzieje miało być
do 8 miejsca a będzie chyba 16 miejsce.
Oj trenerze znowu się mądrzysz, chociaż ostatnio juz były pozytywne przebłyski. Jedyny bramkarz który stać w bramce Piasta to Szumi.
Zgadzam sie . Walczaków to w tej drużynie brak,będziemy niestety dostarczycielami punktów. Ps. wypierdolic tego emeryta z bramki !!!!!!
Tego bramkarza to na zbity ryj wywalić , a jeszcze dwa takie mecze to i tego trenera .
Jesli z wyjazdu nie przywiozą trzech punktów, to sam ich powibijam. Nie wolno panowie hańbić imienia Piasta
co to miala byc gra to bylo gowno nie gra /a ten szrot w bramce w e ty spierdalaj z Gliwic /WOZNY ty za to odpowiadasz do roboty /padlina i szrot wypad z PIASTA
najlepszy komentarz ekspertow nc+,z jednym Jurado na poziomie EX nie mamy co liczyćna wiecej niż 16 miejsce
Jestem łaskawy w opinani bo to Moja drużyna. Ale tu jak na dłoni widać że 3 Hiszpanów szarpie a wszystko niweczy ten 4 w bramce. Dodatkowo Perez Anioł niech zrozumie że opłaca się grać 2 napastnikami. I koniecznie jeśli jest możliwość nawet z 3 ligi ściągnąć bocznych obrońców znających swój fach a nie z przeszczepa zrobimy obrońcę.
Od samego poczatku byłem przeciwny zatrudnianiu tego drewna w bamce. Utrzymanie zawsze zawdzieczlismy dzieki swietnej postawie Treli awczesniej Kaspirzika. Skoro ja to wiem to za co biorą profesjonalisci zatrudnieni w Piascie.
Nie wyszedł start w lidze,nie wyszedł mecz przed własną
publicznością,więc do czego jest zdolny Piast?
Wydaje mi się,że ta piasta armada,pod Hiszpańskim kapitanem,
zmierza w kierunku,przeciwnym do założenia.
Mogą tylko mówić,co to oni potrafią zrobić,ale jak widać,
mogą tylko dostarczać punktów przeciwnikom.
Ktoś tu zwalił sprawę na całego z tym trenerem.
BRAMKARZ A klasa.
bramkarz a klasa.
powiedzino,ale nie opublikowano.
Tak szczerze to ja nie wiem o co tu chodzi, przecież prawie każdy rozumiejący futbol kibic Piasta w zeszłym sezonie widział i rozumiał potrzebę zastąpienia kilku drewien nowymi zawodnikami.
Już prawie rok minął od tamtego czasu a tutaj zmian nie ma, wręcz jest coraz gorzej.
Jeśli nasz środek obrony oparty jest na tych dwóch drewnach zza południowej granicy plus na boku biega już Adrian którego szanuje ale niestety w jego wypadku wejście na zmiany byłoby jedyną opcją.
Dodatkowo znowu gra na osamotnionego Rubena „wspieranego” przez Hanzela który mimo poprawy gry w najlepszym wypadku mógłby być tylko zmiennikiem.
Nie grał Wilczek, fakt jest walczakiem ale znowu jego umiejętności poza kilkoma przebłyskami to przeciętność, do tego dochodzi Martinez i niestety przykro to powiedzieć Radek którego rozwój stanął w miejscu .
Wszyscy Ci panowie są dobrzy co najwyżej na zmiany, już w zeszłym sezonie było widać że Ex to dla nich za wysokie progi i jeśli my na nich stawiamy to kierunek może być tylko jeden.
Do tego dochodzi bramkarz, no ludzie w 1-2 lidze znajdzie się więcej ciekawych młodych i ambitnych Polaków niż ten ręcznik, nawet Szumski ze swoją niepewnością i Babolami jest z raz, dwa lepszy.
Na koniec taktyka taka sama jak za Brosza z zeszłego roku, świeca do przodu i obrona Częstochowy z nadziejami i jakiś przechwyt i szczęście Rubena.
Niby próbują sobie pokopać od nogi do nogi w końcu „hiszpańska myśl szkoleniowa” jest im obecnie w wpajana, tylko kompletnie nie mają pojęcia po co i dlaczego to robią.
Jest fajnie, wesoło, atmosfera w szatni, sjesta pełną gębą tylko brakuje świadomości że w piłkę się gra żeby strzelać bramki, wygrywać mecze , dzięki temu się punkty zdobywa, poczłapać spacerkiem bez celu to sobie można w parku Chopina lub rozrywki.
Kilku zawodników wyżej wymienionych już dawno powinno wylecieć z Piasta, ale niestety nasz klub to przytułek dla nieudaczników więc nie dziwi fakt ich obecności.
Nasz treneiro Perez fakt miał mało czasu ale widać gołym okiem że zbagatelizował poziom EX(fakt jest masakryczny ale może nie aż tak).
No i teraz to się dopiero zacznie mu w du..ie palić jak każdy następny meczyk z takim stylem i postawą to będzie pewna wtopa, bo z tym co obecnie mamy w składzie ciężko będzie coś więcej osiągnąć, może pojedziemy na kilku fuksach ale co dalej.
Szczerze nie jestem fanem zmiany trenerów, wręcz byłem/jestem za Perezem ale tak na chłodno obserwując każdy następny mecz widzę że jest on coraz bardziej zagubiony w naszych realiach.
Niby jest wszystko fajnie, chłop synów sprowadził, żonkę ma niczego sobie ale jak na poważnie nie zajmie się robieniem porządków w tym zespole to zostanie zapamiętany jak trener z Malediwów, zamiast człowiek sukcesu.
Dla niego Piast może jest następną przygodom, pouśmiecha się pożartuje z zespołem i zbierze manatki , dla nas natomiast jest od lat częścią naszego życia i dlatego tak boli to co obecnie i od dłuższego czasu się dzieje z tą drużyną i nikt nie potrafi zrobić z tym porządku..
Osobiście nie przypominam sobie, żeby Piast kiedykolwiek tak słabo rozpoczął rozgrywki ligowe. Niestety nic nie zapowiada tego, że będzie lepiej, a wręcz odwrotnie, bo czeka nas wizyta w Szczecinie, gdzie rozpędzona Pogoń zrobi nam rzeźnię. Jeżeli między słupkami naszej bramki stanie po raz kolejny ten hiszpański przebieraniec to Robak ma duże szanse na poprawienie swojego wyczynu z meczu z Lechem. Nie wierzę, żeby Szumski i Szmatuła byli gorsi od tego pajaca, którego interwencje bardziej przypominają grę w siatkówkę niż obronę bramki na boisku piłkarskim. W każdej dziedzinie życia w obecnych czasach liczy się JAKOŚĆ, a nie ilość. W naszym klubie od pewnego czasu działa się zupełnie odwrotnie, tak więc mamy 10-ciu udeptywaczy murawy zamiast 5-ciu dobrych piłkarzy. Nasz skład wyjściowy przypomina czyn społeczny za komuny, jest jeden przodownik pracy i reszta sprawiająca wrażenie, że nie są tu z własnej woli i za bardzo nie wiedzą o co chodzi. Dotyczy to zwłaszcza naszych obrońców nad którymi roztacza się aura bezradności i zagubienia. Grają z sobą już przynajmniej rok (poza Brożkiem) i efektu nie ma. Wniosek jest jeden, nie nadają się do gry na tym szczeblu rozgrywek i lepiej niech Anioł z Malediwów przestanie pieprzyć bzdury na konferencjach prasowych o braku czasu na poprawienie i skoordynowanie gry obronnej, bo takie wypowiedzi działają na nas jak płachta na byka. Życzę powodzenia panu Perezowi, który chce uczyć 30-to letnich kopaczy gry obronnej, ale niech pamięta, że kredyt zaufania dla niego bardzo szybko zaczyna się kończyć. Dobrze, że za tydzień grają w poniedziałek, przynamniej nie popsują mi weekendu.
KOCHANY zarządzie PIASTA bramkarz drewno do wymiany , trener nieudacznik do wymiany . Z tego ciasta chleba nie będzie. MY KIBICE TO WIDZIMY A WY ????????
Można się jedynie cieszyć faktem, że póki co przegrywamy z drużynami mającymi ambicje walczyć o podium, a Piast ? Zobaczymy jak wypadnie w meczach z tymi drużynami z niższej półki ale biorąc pod uwagę wyrównany poziom ekstraklasy łatwych meczy nie będzie. Niestety ale to już nie jest ten piast sprzed 2 lat a nawet rok temu mieliśmy lepszy skład i pewnie gdyby nie brak napastnika uplasowalibyśmy się wyżej. Teraz jeśli piast uplasuje się powyżej 12 miejsca to będzie dobrze, oby tylko nie powtórzyła się powtórka z zeszłego sezonu.
najbardziej to mi szkoda nowego stadionu,bo frekwencja będzie coraz niższa i nikt nie będzie robił z siebie pajaca płacąc nie małe pieniądze,żeby tracić zdrowie
Cifuentes to porażka, przy pierwszej bramce Polak zablokował Wiśniewskiego z prawej strony aby ten nie strzelił w długi róg to bramkarz zamiast pilnować krótkiego położył się i czekał na wymiar kary, przy bramce na 2-1 mógł wiedzieć że piłka leci w światło bramki, nie, patrzył i puścił, więc ZMIANA teraz, Peres daj szanse Szumskiemu.
W zeszłym sezonie Piast kurczowo się trzymał Rabioli a ten w każdym meczy pudłował. Teraz mam nadzieję że nie będziecie trzymać cifuentesa między słupkami pół sezonu bo będzie gorzej niż tragicznie.
Passe
Piłkarsko kiepsko na I ligę. Wrócę na stadion jak zobaczę, ze grają. Niekoniecznie trzeba wygrywać bo są porażki w „dobrym stylu” – po walce. Brak determinacji, zgrania, duże różnice w klasie zawodników – jednym słowem nierówny zespół.
Liczą się strzelone bramki – teraz jest 2:8 – punkty można ciułać ale bilans bramek mówi sam za siebie – lipa i niema tłumaczenia.
Do roboty albo do I ligi.