Przerwa została seria zwycięskich spotkań Piasta. Zespołem, który znalazł sposób na podopiecznych Angela Pereze okazał się spadający z ekstraklasy Widzew. Łodzianie zasłużenie wygrali 2:1. Bramki dla gospodarzy zdobywali: Marek Wasiluk i Eduards Visnakovs. Honorowego gola dla Piasta zdobył Wojciech Kędziora.
Pierwotnie mecz ten miał zostać rozegrany we wtorek, ale burza połączona z obfitymi opadami deszczu zmusiła piłkarzy do zejścia z murawy po 12. minutach gry. Drugie podejście miało miejsce w środę. W Łodzi wciąż jednak padało i jeszcze na kwadrans przed rozpoczęciem meczu zastanawiano się czy jednak to spotkanie da się rozegrać.
Obie drużyny wyszły w takim samym składzie, jak miało to miejsce w czasie właściwym dla tego starcia, choć regulamin pozwala na roszady w wyjśiowym składzie w takich przypadkach. Pojedynek ten rozpoczął się też nie od środka, ale od rzutu sędziowskiego w okolicy ławki rezerwowej. W momencie rozpoczęcia spotkania, wynik był 0:0.
Tak, jak to miało miejsce we wtorek, bardziej dynamicznie w to spotkanie weszli łodzianie. Widzewiacy bowiem bardzo chcieli godnie pożegnać się z ekstraklasą i swoimi kibicami. Motywację do gry więc mieli. W 16. min (licząc od wtorku), Cetnarski uderzył w boczną siatkę, zaraz potem Trela skutecznie interweniował po rzucie rożnym gospodarzy. Napór łodzian nie ustawał, a gliwiczanie cofnęli się tak mocno, że nawet Kędziora włączył się do obrony. Ataki gospodarzy przyniosły im efekt w 30 min. Wtedy to na 25 metrze faulowany był Kasprzak. Precyzyjnie , bo w samo okienko z rzutu wolnego uderzył Wasiluk, Trela mógł przy tym uderzeniu tylko obserwować, jak piłka wpada do jego bramki. Od momentu zdobycia przez miejscowych gola gra się wyrównała. a lekkim wskazanie na gości, ale gospodarze i dotrzymali do końca tej pierwszej, skróconej odsłony jednobramkową przewagę, a nawet mieli szansę na podwyższenie wyniku, bo w 45 minucie Wasiluk ponownie uderzył z dystansu i mało brakowało, aby piłka wpadła do siatki.
Gol zdobyty przez gospodarzy w tak trudnych warunkach, w jakich przyszło rozgrywać to spotkanie obu zespołom, dał łodzianom komfortową wręcz sytuację przed drugą połową. Gliwiczanie z pewnością jednak byli podrażnieni i wyszli na drugą odsłonę, by wyrównać stan tego pojedynku. Mogła pomóc im w tym poprawa pogody, bo w przerwie w Łodzi przestało padać. próbowali to goście wykorzystać i od pierwszego gwizdka sędziego zamknęli gospodarzy praktycznie w ich polu karnym. W konsekwencji w 50 min Hanzel uderzył mocno, sprzed linii pola karnego, ale końcami palców Wolański sparował piłkę na poprzeczkę. Widzewiacy zdołali jednak przetrwać ten napór i sami zaczęli konstruować akcję zaczepne, ale nie na długo. Po 55 min Piast znów wypracował sobie przewagę, czego efektem była seria stałych fragmentów gry. Wykonywali je na przemian Badia z Podgórskim, a najbardziej aktywnym zawodnikiem w polu karnym Widzewa był Horvath, który kilkakrotnie doszedł do strzału – nie były to jednak celne uderzenia. Dawało to jednak nadzieje na wyrównanie. Piast atakował, ale w 67 min to Widzew mógł podwyższyć wynik. Visnakovs wyszedł sam na sam z Trelą, jednak przegrał ten pojedynek. Trzy minuty później Łotysz jednak zrehabilitował się. Visnakovs najpierw ograł Horvatha, z asekuracją nie zdążył Hebert i najskuteczniejszy gracz Widzewa strzałem z 14 metrów podwyższył wynik na 2:0. W 81 min odżyła nadzieja na remis. Po hiszpańskiej akcji, kiedy to Ruben z Badią zagrali z klepki, ten ostatni podał na trzeci metr do Kędziory, który w tej sytuacji nie mógł się pomylić. Łodzianie nie dali jednak już sobie wydrzeć zwycięstwa i dowieźli do końca korzystny dla nich wynik. Widzew godnie więc pożegnał się z ekstraklasą, a Piast będzie miał okazję po raz ostatni zagrać w tym sezonie przed własną publicznością w najbliższą sobotę, kiedy to na stadionie przy ul Okrzei podejmować będzie Podbeskidzie Bielsko Biała. Początek meczu, godz 20:00.
Łódź – 28 maja 2014, 20:30
Widzew Łódź – Piast Gliwice 2:1 (1:0)
Bramki:
1:0 – 30` Marek Wasiluk,
2:0 – 70` Eduards Višņakovs
2:1 – 83` Wojciech Kędziora
Widzew: 21. Patryk Wolański – 7. Patryk Stępiński, 18. Krystian Nowak, 4. Rafał Augustyniak, 2. Marek Wasiluk – 29. Aléx Bruno (55, 9. Marcin Kaczmarek), 8. Princewill Okachi, 33. Bartłomiej Kasprzak (83, 6. Piotr Mroziński), 10. Mateusz Cetnarski, 17. Mariusz Rybicki (90, 39. Bartosz Narożnik) – 15. Eduards Višņakovs.
Piast: 12. Dariusz Trela – 4. Mateusz Matras, 3. Csaba Horváth, 91. Hebert, 23. Krzysztof Król – 17. Tomasz Podgórski, 20. Łukasz Hanzel, 19. Carles Martínez, 22. Rubén Jurado, 21. Gerard Badía – 24. Wojciech Kędziora.
żółte kartki: Augustyniak – Martínez, Król, Matras.
sędziował: Paweł Gil (Lublin).






















Sytuacje były do strzelania. Brak skuteczności, pierwsza brama do wybronienia. Oby z Podbeskidziem na zakończenie nie było bęcków, bo zabieram znajomych na stadion 🙂
W sobotę czas pożegnania Darka Treli.Pokazmy że ten chłopak bardzo dużo dla nas znaczy.Wszyscy na stadion.
Robią też przymiarki do Jakuba Smektały, który w Ruchu gra sporadycznie.Gliwiczanie od lat zaskakują posunięciami. Kilka zakończyło się sukcesem, ale część to totalna klapa. Do klubu trafiali już bezrobotni Hiszpanie, niechciani czy zapomniani zawodnicy. Jak się okazuje, ściągnięcie choćby Holendra Collinsa Johna niczego nie nauczyło szefów Piasta. Obecnie są już po słowie z Janczykiem, który od dawna nie ma nic wspólnego z profesjonalnym futbolem. Szukają także zawodników, którzy w innych zespołach nie odgrywają znaczących ról.
„Widzew godnie wiec pozegnal sie z Ekstraklasa, a Piast bedzie mial taka okazje w sobote …” To Piast tez zegna sie z EK i spada do I. Ligi?