Rok temu, Ruch Chorzów prowadzony przez Jacka Zielińskiego, byłego szkoleniowca Piasta pokonał gliwiczan na stadionie przy ul Okrzei – 3:1. „Zielu” na pewno tego wyniku nie powtórzy, bo od trzech kolejek nie prowadzi już „Niebieskich”. Po klęsce 0:6 w Białymstoku, władze klubu z Cichej zdecydowały się na zmianę trenera. Funkcję tą objął, nieznany w Polsce, przynajmniej z ławki trenerskiej – Jan Kocian. Słowak, bo z tego kraju pochodzi ten szkoleniowiec, to aktualnie najbardziej utytułowany po Franciszku Smudzie trener pracujący w Polsce.
Jako zawodnik grał na pozycji obrońcy. Występował w ZTS Martin, Dukli Bańskiej Bystrzycy (wtedy Czechosłowacja). Potem przeniósł się do niemieckiego FC St. Pauli. Klubowych sukcesów za wyjątkiem zdobycia pucharu Czechosłowacji nie odnosił. Reprezentował jednak ten kraj podczas mistrzostw świata we Włoszech w 1990 roku. Był nawet kapitanem reprezentacji wówczas jeszcze dwóch narodów, czyli Czechosłowacji. W kadrze rozegrał 26 spotkań.
Po zakończeniu kariery zawodniczej, spróbował swoich sił jako trener. Zaczynał w Dukli Bańskiej Bystrzycy. Kolejne etapy jego pracy to: Petra Drnovice, Koszyce, FC Koln, Eintracht Frankfurt, Rot – Weiss Essen, Sportfreunde Siegen, Jiangsu Saintyl, South China. W latach 2006 – 2008 prowadził pierwszą reprezentację Słowacji. W latach 2008 – 2009 asystent trenera reprezentacji Austrii.
W Chorzowie mają sentyment do słowackich trenerów. Wcześniej pracowali tam Michal Vican i Duszan Radolsky. Jednym z powodów dla którego Ruch sięgnął po tego trenera niewątpliwie były finanse. Na Cichej nie przelewa się o czym wszyscy wiedzą. A Słowacy do kasy wagi takiej jak Polacy nie przywiązują – Pieniądze są ważne, ale nie mogą przesłaniać całego świata. Decydując się na pracę w Chorzowie kierowałem się marką klubu, jego wspaniałymi tradycjami. Chciałem poznać od środka ligę polską o której słyszałem, że w ostatnich latach bardzo poszła do przodu. Wysokość wynagrodzenia naprawdę nie była czynnikiem decydującym o przyjęciu tej propozycji -wyjaśnia słowacki szkoleniowiec.
Oceny jego pracy będzie można dokonać, jak każdego trenera po dłuższym okresie. Na razie jednak, Ruch pod jego wodzą nie przegrał meczu. Zadział więc efekt nowej miotły. Kocian przede wszystkim poprzestawiał obronę. To dało efekt w postaci mniejszej ilości traconych goli. Na Piasta jednak to może być za mało. Gliwiczanie lubią u siebie grać ofensywnie i pewnie coś Ruchowi strzelą, a ‘Niebiescy” na razie zdobywają tych bramek niezbyt wiele.
Źródło: piast.gliwice.pl/gwizdek24.se.pl






















Witam !
Myślę, że byłoby dobrze wystawić skład z Bielska. Bardzo dobrze zagrali Dytko i Rabiola. Trzeba dać im kolejną szansę.
Pozdrawiam.