Powinienem to wykorzystać – Kamil Wilczek

Kamil-Wilczek2013Pojedynek z Wisłą Kraków będzie jeszcze długo się śnił Kamilowi Wilczkowi, a szczególnie sytuacje, które miał na zdobycie  bramek. Gdyby tak się stało, piątkowe starcie mogłoby zakończyć się zupełnie innym wynikiem – Powinienem wykorzystać te sytuacje, co miałem. Gdybym wykorzystał choć jedną, inaczej teraz byśmy rozmawiali – przyznaje Wilczek

 

 

Były zawodnik Zagłębia Lubin dopiero od kilku spotkań wcielił się w rolę napastnika. Dwie bramki dla Piasta w tym sezonie  już zdobył. Wydawało się, że to pozwoli mu nabrać pewności siebie i kolejne trafienia pojawią się na jego koncie. W meczu z Wisłą były ku temu okazje   – Dobrze że są, ale marne to pocieszenie. Trzeba je jeszcze wykorzystywać. Po to cały zespół pracuje, aby ten gość z przodu strzelał  bramki. Ja miałem dwie bardzo dobre sytuacje, ale ich nie wykorzystałem. Dlatego ma pretensje do siebie – nie może odżałować straconej sznasy Wilczek.Wilczek-Wisla

Już spotkaniu ze Śląskiem Wrocław były symptomy tego, że gliwiczanie wrocą na właściwy tor i zaczną zbierać punkty. W pojedynku z Wisłą do pewnego momentu też się na to zanosiło – Wisła nas nie stłamsiła. Graliśmy konsekwentnie. Do tej 30 minuty w miarę wszystko było poukładane. Po zmianie stron, do straty drugiej bramki dalej to wyglądało nieźle, ale słabe to pocieszenie, bo przegraliśmy ten mecz.

Katem drużyny Marcina Brosza okazał się Paweł Brożek. Niegdyś postrach polskich bramkarzy. W tym sezonie jednak pierwsze trafienia z akcji zaliczył w meczu z Piastem. Wygląda na to, że gliwiczanie go zlekceważyli, licząc, że reprezentant Polski  zapomniał jak strzela się gole.  – Tak nie było – zaprzecza Wilczek – Nie mogliśmy liczyć na to, że ktoś się nie wstrzeli. Znaliśmy jakość Pawła Brożka. Cały czas na niego trzeba było szczególnie uważać, ale jak widać,  on i tak zdobył dwie bramki – rozkłada ręce Wilczek.

Konsekwencją pięciu nie wygranych w lidze spotkań z rzędu jest spadek do drugiej ósemki. Przybliżyła się też niebezpiecznie strefa bezpośredniego spadku. Recepta na wyjście z tej sytuacji jest prosta – Musimy zacząć punktować. To warunek, aby iść w górę. Sami sobie zgotowaliśmy ten los, i sami musimy z tego wyjść – deklaruje Kamil Wilczek.

 Źródło: piast.gliwice.pl
Foto: M. Duśko

4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Trrrr

Już sie nie chce komentować!!! Co mecz to inny skład!!! Eeeeeeeeeeee tam.

scorpio

Długo nic nie pisałem. Musiałem ochłonąć po meczu. Nie chciałem pisać pod wpływem emocji. Chcę się podzielić ,moją sugestywną, oceną. Mecz jeszcze raz sobie dzisiaj obejrzałem. Chciałem do tego podejść z odpowiednim dystansem. Trener przed meczem z Wisłą musiał mieć plan jak zagrać z drużyną lepszą i to u nich na boisku. Zawodnicy Piasta do 30 minuty bardzo dobrze realizowali ten plan. Trzymali Wisłę bardzo daleko od Treli, grali rozważnie szukając jakiejś akcji z przodu. Bramka padła dla Wisły taka jak wpadła. Przypadek, szczęście/nieszczęście, błąd/niebłąd Klepy i Treli no i się stało. Pewnie trener miał plan B na taką sytuację. No i właśnie!!!. Co się porobiło z Piastem po straconej bramce ?. Gdzie ten Piast walczący do upadłego?. Tego nie rozumiem. Oni na boisku sprawiali zupełnie zagubionych chłopaków z podwórkowej drużyny i dali Wiśle pograć. Wielu z was pisze : zwolnić trenera, tego zawodnika wyrzucić, tego wprowadzić. Robi się nerwowo nie tylko wśród nas kibiców,ale co Klepa sam przyznał, w drużynie też. Przyczyn takiego stanu, moich zdaniem, trzeba szukać wszędzie. Nie trafione, tanie( czytaj za darmo) transfery w lecie. Nowi zawodnicy, oprócz Wilczka, nie wnoszą nic. Taniość Piastowi odbija się czkawką. Część zawodników ze starego składu wyraźnie obniżyło loty. Ciągłe zmiany w drużynie, brak podstawowego szkieletu, też nie wpływa na jakość drużyny. Oczywiście brak ataku, o tym nie warto pisać. Trener Brosz czasami przy doborze drużyny (mam takie wrażenie) kieruje się tym kogo lubi/nie lubi . Zobaczycie, że po dobrym meczu Docekala w II drużynie nasz „ulubieniec zagra z Widzewem. Daję głowę.

Oczywiście, trzeba poczekać co najmniej jeszcze 2 – 3 mecze. Ale jak się nic nie zmieni, to chyba coś nowego może wnieść TYLKO nowy trener. P. Brosz po wspaniałym sezonie poczuł się pewnie może i pewniacko i popełnił liczne błędy. Trochę pokory i rozsądku ze strony trenera, dobrej gry zawodników i wszystko wróci na poprzednie tory, czego sobie i wam życzę.

P.S

Podoba mi się Jaga i co z nią zrobił P. Stokowiec. Chyba powtórka Piasta sprzed roku. Z przeciętnej drużyny trener wyciąga maksa.

Kali

Rowniez wydaje mi sie, tak jak przedmowcy, o czym juz zreszta pisalem, ze M. Brosz kieruje sie uprzedzeniami do zawodnikow, wystawiajac jedynie swoich pupilow. Gdzie jest M. Zganiacz? R. Urban strzela gole dla Podbeskidzia, bo tez trenerowi podpadl? Co za malostkowosc! Za to Doczekal, po fali krytyki i dlugiej nieskutecznosci w EK, po uzyskanym w rezerwach hattrick’u znow bedzie gral w I. zespole az do konca sezonu, i znow nic nie strzeli. To oznacza, ze transfery Piasta byly bardzo nietrafione i teraz nie ma kim grac. Ale tak to jest kiedy trener jest slaby, a do tego decydujacy o transferach prezes, jest jedynie amatorem! Z trenerow mlodego pokolenia, tez podoba mi sie P. Stokowiec. Polonie W-wa prowadzil bardzo dobrze, a teraz zaczal odnosic sukcesy ze slaba w ostatnich kilku sezonach Jaga. Pan prezes potrzebuje jeszcze 20 lat, zeby sie przekonac, jak mowilo stare przyslowie, ze „Za tanie pieniadze – psie mieso jedza!” Albo ochlapy!

miecz

zgadzam się z moimi poprzednikami ale obserwując poprzednie mecze pucharowe i ligowe mimo ogólnej niechęci do środkowego pomocnika hanzela analizując jego występy można by powiedzieć że jak grał to ten środek boiska był w miarę bezpieczny może teraz jest czas powrotu do tego zestawienia z początku sezonu bo w pucharze europy i w pierwszych meczach nie było tak żle jak jest teraz