Po odejściu Marcina Robaka Piast przez chwilę znalazł się sytuacji, że pozostał mu tylko jeden nominalny napastnik – Tomas Docekal. W oczekiwaniu na dojście do formy Collinsa Johna i zatrudnienie Rabioli, Maron Brosz do szpicy ataku desygnował Kamila Wilczka. W meczu z Koroną nie udało mu się zdobyć gola. W pojedynku ze Śląskiem już tak. Wprawdzie jedna jaskółka wiosny jeszcze nie czyni, ale Wilczek uważa, ze meczu na mecz będzie coraz lepiej
Oczywiście to zupełnie inna gra; są elementy, których jako pomocnik nie musiałem robić, jeszcze muszę się odnaleźć w nowej roli, ale. zawsze grałem „kontaktowo”, właśnie na „szpicy” tak się powinno grać i to mi się podoba. Coraz lepiej się na niej czuję i myślę, że z czasem będzie to wyglądało naprawdę dobrze. Oczywiście jeśli trener Brosz w dalszym ciągu będzie mnie tam wystawiał – mówi w wywiadzie dla gazety „Sport” „nowy” napastnik Piasta
Wilczek słusznie zastanawia się czy dalej będzie grywał w ataku, bo w ostatnim tygodniu przybyło dwóch nominalnych napastników. Collins John jeszcze nie jest w meczowej dyspozycji, ale Rabiola nie przyjechał do Polski, by siedzieć na ławce – Rywalizacja jest potrzebna, bo ona podnosi jakość drużyny. Jednak na pewno się jej nie obawiam, bo czuję, że jestem w coraz lepszej formie – deklaruje Wilczek
Piłkarz też zaznacza, że to co pokazał, to nie wszystko – Na pewno jeszcze nie wszystko w mojej grze mi się podoba. Zawsze są jakieś rzeczy nad którymi trzeba popracować, bo zawodnik nigdy nie będzie idealny. Jeśli chodzi o aspekt fizyczny, czuję się już dobrze. Pod tym względem jestem przygotowany do gry – mówi zawodnik.
Fani drużyny Okrzei są bardzo ciekawi jak zaprezentuje się Rabiola. Na razie jednak pozostaje to wielką niewiadomą, bo nawet sam Wilczek nie widział jeszcze Portugalczyka w akcji – Collins jest już z nami dłuższy czas i na treningach prezentuje się dobrze. Jest to zawodnik o dużych umiejętnościach i na pewno z bogatym CV. Co do „Rabioli” nie mieliśmy okazji razem trenować, więc nie mogę ocenić. Ale jak już mówiłem, nie boję się i o swoje miejsce będę walczył.
Wilczka z gry w Gliwicach pamiętamy jako przebojowego, silnego zawodnika, dysponującego dobrym strzałem. Trzy lata spędzone w Zagłębiu Lubin nie przeniosły go na szersze , piłkarskie wody, dlaczego? – Po prostu brakowało gry, a tylko na tym można budować zaufanie. W Lubinie grałem niewiele, trudno się zaprezentować dobrze, kiedy wchodzisz na ostatnie minuty. Teraz cieszę się, że trener Brosz na mnie stawia. W dwóch meczach, w których wystąpiłem od pierwszej minuty, strzeliłem bramkę. To jest jakiś kapitał – przekonuje Wilczek i dodaje – W poprzednim sezonie byłem w dobrej formie. Przecież gdybym nie był, w sparingach nie strzeliłbym 7 bramek. Później wszedłem jeszcze w Pucharze Polski z Ruchem, znowu strzeliłem bramkę i. potem cisza. Nie wiem, o co chodziło trenerowi Hapalowi, dlaczego mnie nie widział w zespole. Nie chcę tego rozpamiętywać, było – minęło. Ważne, że teraz w Piaście taką szansę dostaję – wyznaje Wilczek.
Cztery nie wygrane mecze z rzędu budzą niepokój. W ocenie drużyny z Gliwic pojawiło się nawet słowo kryzys. Wilczek zaprzecza jednak tym spostrzeżeniom – Chyba trochę nad wyrost. Faktycznie, dwa poprzednie mecze nie były rewelacyjne w naszym wykonaniu, ale teraz ze Śląskiem wyglądało to naprawdę dobrze. Przecież to był rywal z najwyższej półki. Czujemy, że nasza jakość piłkarska rośnie, z meczu na mecz będzie dużo lepiej. Nie ma się czego obawiać – obiecuje napastnik Piasta
Opracowanie piast.gliwice.pl/Dziennik SPORT






















Kryzys? Jaki kryzys? Dac sznse innym zawodnikom pograc dłużej niz kilka minut! Wsobote w Krośnie okazja jest przetestować graczy. Wystawic najsilniejszyskład na 1 połowę. Potem zrobic zmiany inne. Na Wisłę grac optymalnym skladem, bo w Krakowie już nie czas na eksperymenty. Hej Piast!!
Ej! „kibice”… coście tacy niecierpliwi?
W wywiadzie na stronie oficjalnej trener klasy knurowskiej Dudek Dariusz mocno się asekuruje, że Collins i Rabiola mogą być użyteczni dopiero wiosną, kiedy przepracują zimowe obozy z drużyną. Oby Kędziora wrócił do strzelania goli jeszcze jesienią, to byłoby do wytrzymania.
popieram kolegę trrrr zawodnicy muszą się zegrać ale to się stanie jak brosz wreszcie zacznie grać stałym skłdem