„Scyzoryki” znów lepsze. Korona – Piast, relacja.

korna-piast2012Piast po raz kolejny nie zdobył kieleckiej Areny. Gliwiczanie przegrali z zajmującą przed tym meczem ostatnie miejsce w tabeli Koroną 0:2. Losy tego pojedynku rozstrzygnęły się w pierwszej połowie, kiedy to najpierw Kiełb, a potem Sobolewski umieszczali piłkę w bramce gości. W drugiej odsłonie gliwiczanie zagrali już lepiej, ale po raz pierwszy w tym sezonie w meczu ligowym nie strzelili gola i w konsekwencji zasłuzenie przegrali.

Marcin Brosz miał pewnie nie mały problem jaką taktykę dobrać na ten mecz. Głównie ze względu na to, że w Koronie zmieniono trenera i to na zagranicznego szkoleniowca – Hiszpana – José Rojo Martína, Co zrobi „Pacheta” było wielką niewiadomą, co potwierdził  zresztą  wyjściowy skład. W  jedenastce Korony zaszły trzy zmiany. W tej sytuacji  Marcin Brosz tuż przed meczem stwierdził, że taktyka i rozpoznanie rywala nie zeszło na drugi plan. Najważniejsze dla szkoleniowca Piastunek to było zagrać efektownie  i efektywnie. Niestety, nic z tych planów nie wyszło.

Oba zespoły od początku ustawiły się bardzo wysoko, maksymalnie zawężając plac gry. To było powodem, że gra nie miała w tej pierwszej fazie płynnego charakteru.  Pierwszą sytuację bramkową w tym meczu mieli gospodarze. W  4 min po rogu bitym przez Golańskiego, Kiełb uderzył głową, piłka przeszła tuż nad spojeniem słupka z poprzeczką. po 10 minucie Piast zaczął atakować rywala już pod jego polem karnym. W efekcie  Wilczek nawet strzelił gola, ale że był na pozycji spalonej, bramka nie została uznana. Zawodnicy Korony, zamiast grać piłką, postanowili jednak użyć długich podań. W 14 min właśnie po takim zagraniu Sylwestrzak głową zgrał piłkę do Angielskiego, młody napastnik gospodarzy stanął oko  w oko z Trelą, ten jednak świetnie się zachował zbijając piłkę na róg. Nie upłynęła jednak minuta, a  gospodarze wyszli na prowadzenie. Z prawej strony w pełnym biegu Golański zagrał w pole karne, a tam przy długim słupku, na chwilę bez opieki został pozostawiony Kiełb, który z bliska  otworzył wynik tego pojedynku. Piast odpowiedział niecelnym strzałem Podgórskiego. Chwilę później jednak plac gry z powodu kontuzji musiał opuścić Golański, najlepszy do tej pory gracz gospodarzy. Nie przeszkodziło im to jednak w strzeleniu drugiego gola.  W 24 min Sylwestrzak z lewej strony posłał długą piłkę do Sobolewskiego, a ten mając czas i swobodę podwyższył rezultat na 2:0. Szykowało się  na powtórkę  z poprzedniego sezonu,  szczególnie, że gliwiczanie po stracie bramki kompletnie stracili pomysł na grę. W 28 min Podgórski wywalczył rzut wolny w odległości 26 metrów od bramki pilnowanej przez  Małkowskiego. Kapitan Piasta w tym sezonie nie może jednak znaleźć optymalnego ustawienia dla swojej stopy, bo spudłował.  Również i  kolejny strzał, tym razem z akcji mu nie wyszedł. Gliwiczanom udało się  utrzymać przewagę tylko przez kilka chwil. W końcówce tej połowy kielczanie nie atakowali już z takim animuszem, jak do momentu strzelenia drugiego gola, ale w końcu prowadzili jednak 2:0. W efekcie Piastowi w tym okresie udało się wywalczyć dwa rzuty rożne, bez efektu jednak w postaci kontaktowego gola. Na przerwę gospodarze schodzili zasłużenie prowadząc dwoma bramkami.

Zawodnikom Piasta udawało się już w tym sezonie skutecznie gonić wynik. Tym razem jednak poprzeczka powędrowała wyżej, bo aby choćby zremisować, trzeba było strzelić aż dwa gole.

Gospodarze w pierwszej fazie drugiej połowy oddali pole gliwiczanom.  W efekcie goście przez prawie 5 minut nie schodzili z połowy przeciwnika. Tyle, że nic z tego nie wynikało. O nieporadności niebiesko-czerwonych świadczył desperacki, bo oddany z ponad 35 metrów strzał w wykonaniu Horvátha.  Potem Korona odzyskała inicjatywę, a bliski podwyższenia rezultatu był Janota, którego to uderzenie w ładnym  stylu skutecznie wybronił Trela.  Po godzinie gry wciąż nic nie wskazywało, że Piast wywiezie z Kielc choćby punkt. Tymczasem w 62 min po faulu Horvátha, z wolnego, z 21 metrów strzelał  Janota, piłka zatrzymała się  na murze. Zaraz potem Kiełb znalazł się w sytuacji sam na sam, ale  na szczęście pomocnik Korony przerzucił futbolówkę na Trelą i jego bramką. Wreszcie w 64 min Wilczkowi udało się wypracować sytuacje i strzelić ładnie, bo z pół obrotu, ale bezrobotny do tej pory Małkowski nie dał się zaskoczyć. Receptą na zmianę niekorzystnego wyniku miało być posłanie  do boju Szeligi. Czas jednak płynął, a gole nie padały. Z tym, że czym było bliżej końca tego pojedynku, tym bardziej robiła się otwarta gra. Gliwiczanie postawili wszystko na jedną kartę, często zapominając o obronie. To mogło skończyć się stratą trzeciej bramki, ale tez i zdobyciem kontaktowego gola. Były okazje po rogach, ale Podgórski uparł się, aby wbijać piłki z rogów na głowę Janoty,  a ten grał przecież w drużynie przeciwnej. Na kwadrans przed końcem Marcin Brosz usiadł już na krzesełku, a w głowie kłębiły mu się myśli, co tu zrobić, aby za tydzień ze Śląskiem nie powtórzył się scenariusz z tego pojedynku. Natomiast José  Martín zapomniał, ze jego podopieczni nie mówią po hiszpańsku  i w tym języku żywo motywował i swój zespół do jeszcze lepszej gry. W 80 min Brosz zdecydował się na pokerowe zagrania. Zdjął z boiska Podgórskiego i Martineza, a za nich weszli Docekal i Murawski. W 84 min po idealnym dośrodkowaniu Króla, Szeliga z 8 strzelał głową w długi róg, i to powinien być gol kontaktowy. Piłka przeszła jednak metr obok słupka prawego słupka. W końcówce Piast mocno zepchnął kielczan do obrony. kilka razy zakotłowało się nawet w polu karnym gospodarzy. To jednak okazało się za mało, by choćby strzelić honorowego gola.

Arena Kielc – 26.08.2013. Godz. 18:00
Korona Kielce – Piast Gliwice –  2:0 (2:0)
Bramki:
1:0 – 16`  Jacek Kiełb (asysta Paweł Golański)
2:0 – 24`  Paweł Sobolewski  (asysta Kamil Sylwestrzak)

Piast: 12. Dariusz Trela – 25. Damian Zbozień, 3. Csaba Horváth, 4. Mateusz Matras, 23. Krzysztof Król – 18. Matej Ižvolt, 19. Carles Martínez (81, 9. Radosław Murawski), 27. Artis Lazdiņš (61, 26. Bartosz Szeliga), 22. Rubén Jurado, 17. Tomasz Podgórski (81, 13. Tomáš Dočekal) – 10. Kamil Wilczek.

Korona: 1. Zbigniew Małkowski – 44. Paweł Golański (22, 3. Kamil Kuzera), 32. Radek Dejmek, 4. Piotr Malarczyk, 2. Kamil Sylwestrzak – 99. Mateusz Stąporski, 8. Vlastimir Jovanović, 29. Paweł Sobolewski (72, 16. Artur Lenartowski), 10. Michał Janota, 27. Jacek Kiełb – 58. Karol Angielski (54, 11. Daniel Gołębiewski).

żółte kartki: Janota, Kuzera – Horváth, Martínez, Jurado.

sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).

widzów: 7697.

 

12 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
gonzo

Gdzie jest Zganiacz? Gdzie jest Dytko? W momencie gdy nie mamy napastnika to mecz można wygrać jedynie ofensywnym pomocnikom. Jeśli chodzi o naszą obronę to wina leży ewidentnie po stronie Brosza. Przez ostatnie dwa lata przewinęło się przez tą formację chyba z 15 piłkarzy, a błędy są zawsze takie same. Czyli według mnie problemem jest odpowiednie ustawienie całej defensywy.

Kibic Piasta

Na tę chwilę Piast jest w pierwszej trójce…….najsłabszych drużyn ligi obok Zagłębia Lubin i Podbeskidzia.
Dobrze że sezon jest wyjątkowo długi więc jest jeszcze czas żeby się obudzić.
Dlaczego nie gra Klepczyński to chyba wiedzą tylko najstarsi górale.

bodzio

Niestety moje przypuszczenia sie sprawdziły-lecimy na zbity ryj z E-klasy.Kolejne dwa mecze przypieczętują bolesny upadek na samo dno.Wszystko co złe zaczęło sie w końcówce zeszłego sezonu.Uwieńczeniem tego była tragikomiczna porażka z pierwszoligowym Bełchatowem.Potem przyszły przegrane w pucharach.Teraz porazka z ostatnim zespołem w tabeli.W zeszłym sezonie każdy wyjazd to zwycięstwo-teraz to wszędzie w plecy.Martwi mnie wygląd naszego treneiros-jakiś taki blady,chudziutki,podkrążone oczęta-jakiś taki bez wyrazu-można rzec całkowicie wypalony.Czy taka osoba może być trenerem czołowej(niestety już byłej)drużyny w kraju?A ta decyzja o wpuszczeniu Szeligi-to prawdziwy,osobisty dramat naszego trenera.Robak wiedział co robi-z tonącego okrętu szybko czmychnął.Cały sezon przygotowawczy został zmarnowany.Po murawie biegają,a raczej chodza przypadkowi ludzie z ulicy.Najbardziej żałosny jest pan Tomasz Plątonogi-ten z opaska kapitana tego cyrku.Dno,dno,dno!!!!!!!

rychu

Masakra, Brosz się wypalił i nie wie co ma czynić i jakim składem grać. Wszystkie formacje do bani, a o obrońcach to szkoda w ogóle pisać. Panie Kołodziejczyk z g..na bicza nie ukręcisz. Trzeba ruszyć trochę kasy na transfery, a nie brać wolnych strzelców których nikt nie chce nawet w II lidze. Jeszcze jest trochę czasu. Cała trójka z Lubina do bani. Zganiego nie ma w 18 meczowej, chodzą ploty po trybunach że podobno nie opłaca się naszemu trenejro, dlatego jest olewany przy ustalaniu składu. Teraz trochę z innej beczki, mecz ze Śląskiem i ceny biletów, TOP spotkania i ceny dla kogo. Chcą zapełnić trybuny, w życiu do tego nie dojdzie po dzisiejszym pokazie to może przyjdzie ze 3 tysiące i tyle. Mam karnet, ale mocno się zastanawiam czy warto szarpać nerwy.

rychu

„Korona była lepszym zespołem od pierwszej do ostatniej minuty” powiedział Brosz, i co w związku z tym, jakie człowieku podejmiesz kroki. Wolny jest Ojrzyński panie Kołodziejczyk.

Dread

nic dodać nic ując panowie Bodzio i Rychu wiedzą co piszą, i po ch*j nam ten autobus??

Trrrr

Panie Brosz!!!! Ani jednej akcji!!!! Nawet Messi na szpicy nie zrobiłby nic z tymi grajkami!!! Brak słów k**waaaaa!!!!!!!

łabędyPiast

?Korona była lepszym zespołem od pierwszej do ostatniej minuty? I co zrobiłeś panie trener aby to odwrócić, wpuściłeś Szeligę, a zmiany normalne zrobiłeś w 80 minucie, czy tak Bardzo Brosz jest przywiązany do Podgórskiego, Izvolta? wyleczył sie już z Hanzela, a co z resztą? teraz Izvolt powinien posiedzieć z Podgórskim, czy z nimi czy bez nich i tak wtopa ze Śląskiem, co za różnica.

Kibic Piasta

Nie ma Zganiacza nie ma środka pola. Do przeszkadzania mamy wielu zawodników do rozgrywania jak na lekarstwo. Najlepszym rozwiązaniem była dwójka Zganiacz- Matras.
Szkoda Matrasa na środku obrony. Ale to nie był największy mankament w tym meczu. Nasi po prostu byli dwa razy wolniejsi.
Nie potrafią wymienić między sobą kilku podań.
Ale to już było widać w poprzednich meczach.
Będzie ciężko ze Śląskiem.

kibic

Nie macie wrażenia,że to już było kolejny mecz w Kielcach i zaś porażka oraz styl a raczej jego brak. Jeżeli ten sezon ma być deja vu to o mecz ze Śląskiem jestem spokojny. Ale jeżeli i w tym meczu styl będzie podobny to jestem za tym by bojkotować te mecze bo to będzie śmiech na sali a nie mecze. Bo nie czarujmy się z Koroną to nie była drużyna to było jak by wpuścić stado grajków podwórkowych gdzie każdy jest z innego osiedla i nie ma komunikacji miedzy nimi. Chodź pewnie i niektórzy grajki podwórkowe grają lepsza piłkę niż wczoraj grał Piast. Jeżeli kogoś te słowa zabolą to przepraszam ale inaczej nie idzie tego nazwać. Ktoś pisał,że trener ,, mdleje” no nie ma co się dziwić jak nie ma napastnika i nie wiadomo jak wystawić ofensywę. A co do Obrony zaczynam się zastanawiać czy nie wrócić do poprzedniej czyli Zbozień , Klepczyński , Krzycki , Matras. Bo widać było ,że częste zmiany w obronie nic nie dają. Inna sprawa pomoc widać Izvolt jak i Lazdins bez formy w ich miejsce powinni wejść Mariusz Zganiacz oraz Cicman. Co do ataku mam nadzieje,że Kołodziejczyk naprawdę traci cierpliwość do Brosza w sprawie Colinsa i ogólnego braku napastnika oraz,że sam piłkarz ma już dość czekania. Bez napastnika to nic nie zwojujemy w tej ekstraklasie jeżeli nie Colins i nikt z zagranicy to sięgnąć do rezerw na pewno znajdzie się ktoś lepszy od drewnianego Docekala. W przeciwnym razie okno transferowe się zamknie a my zostaniemy w czarnej dupie i będziemy się modlić o jak najłagodniejsza porażkę.

izma

Mam nadzieję że Brosz czyta Wasze uwagi.
Najgorszy jest całkowity brak charakteru drużyny. Trudno w drużynie wymienić nazwiska wnoszące coś do zespołu (nie licząc Treli). Trzeba coś z tym zrobić i tu nie chodzi tylko o ostatnie dwie porażki!
Brosz,czas się zbierać i nie zapomnij zabrać: Jurado, Docekala, Wilczka, Horvatha. Wszyscy to totalna żenada, nie wnosząca kompletnie nic do drużyny

Irek11

Szkoda Zganiego bo widziałem go dwa razy w rezerwach i gra naprawde dobrze,ale podobno Brosz mu zazdrości to to osiągnął i dlatego go niszczy,podobno po spadku na kolanach go prosił żeby został a trenerek mu tak się odwdzięczył?Teraz na miejscu Zganiego jak miałbym zagrać to udał bym kontuzje za to co mu zrobił?