Ruben Jurado – Zagłębie miało więcej szczęścia

Ruben_jurado-BelchatowW poprzednim sezonie w zespole Piasta bardzo ważną, jeśli nie kluczową rolę odgrywali boczni pomocnicy. Podgórski, Izvolt i Cicman albo strzelali bramki, albo je wypracowywali. Podgórski wprawdzie zalicza w tym sezonie asysty, ale głównie przy stałych fragmentach. Wygląda na to, że w tych pierwszych meczach  tego sezonu, a z pucharami jest już ich sporo, ciężar gry przeniósł się do środka pola.

 

W pojedynku  z Zagłębiem sporo pracy mieli obaj Hiszpanie. Zarówno  Carles Martinez  jak i Ruben Jurado biegali po boisku przez pełne 120 minut. Przez nich też przechodziło sporo piłek. – Zostawiliśmy dziś na boisku mnóstwo zdrowia, ale jak widać to nie wystarczyło, bo nie mamy szczęścia w takich pucharowych meczach – przyznaje Ruben Jurado.

  Hiszpan jeszcze niedawno miał problemy z wytrzymaniem do końca meczu. Marcin Brosz regularnie wręcz ściągał go z boiska przed czasem. Teraz jest już inaczej – Osobiście fizycznie dobrze zniosłem te dwie godziny gry, ale po tym meczu mam drobną dolegliwość, z którą sobie będę musiał poradzić w najbliższych dniach. Musimy kontynuować naszą pracę i przygotowywać się do następnego ligowego spotkania z Koroną – tłumaczy  Ruben.

Tak jak i pozostali jego koledzy, pochodzący z Sewilli piłkarz nie mógł przeboleć, że Piast nie rozstrzygnął  tego meczu na swoją korzyść  – Za nami bardzo trudne spotkanie, 120 minut arcyciężkiego pojedynku. Karne to zawsze loteria i może je wygrać drużyna niekoniecznie lepsza na boisku. Zagłębie miało w nich więcej szczęścia, ale taki jest futbol – podsumowuje mecz Ruben Jurado

 Cyt za piast-gliwice.eu/soniaenpolonia.com

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Wikinowy Nocnik

Faktycznie Jurado bardzo dobrze wyglądał fizycznie do samego końca , łącznie z nienagannie strzelonym karnym. Jednak gdyby był trochę bardziej dynamiczny, mógłby dwa razy wyjść sam na sam i ukłuć. Trzeba też przyznać, że obrona Zagłębia grała pewnie iw trzecim kolejnym meczu wyszła na 0. Mecz bez goli, ale niesamowice zacięty, praktycznie bez przestojów, fizycznie wycieńczający. Cały zespół Piasta dobrze tę orkę wytrzymał i to jest chyba jedyny pozytyw przed meczem z Koroną, która nie jest teamem wizrtuozów futbolowej fiznezji i polotu.