Zespół bydgoskiego Zawiszy po 19 latach powrócił na boiska Ekstraklasy. Początek tego sezonu nie jest jednak udany dla drużyny prowadzonej przez Ryszarda Tarasiewicza. W trzech rozegranych dotychczas meczach, bydgoszczanie zdobyli zaledwie jeden punkt. Jeszcze wprawdzie nie zamykają tabeli, ale tylko dlatego, że tracą mniej bramek niż Podbeskidzie czy Zagłębie Lubin. Działacze Zawiszy, aby poprawić ten stan rzeczy zdecydowali się sprowadzić napastnika rodem z Portugalii. Bernardo Vasconcelos ma być tym, który odmieni atak najbliższego rywala Piasta.
Vasconcelos ma 34 lata, strzelał gole w Portugalii, Holandii i Izraelu, od 2011 r. występował w lidze cypryjskiej. W ubiegłym sezonie Vasconcelos z 18 golami został najskuteczniejszym piłkarzem ligi cypryjskiej, Vasconcelos zdobywał bramki dla Alki Larnaca. Zespołu, który bronił się przed spadkiem. Drużyna ta została w lidze, głównie dzięki bramkom Portugalczyków.
Vasconcelos w Polsce zadebiutował w piątek w meczu z Pogonią Szczecin (1:1). Niewiele brakowało, by i on błyskawicznie został bohaterem nowego klubu, zdobywając drugą bramkę dla bydgoskiej drużyny – główkował z pięciu metrów, ale trafił w boczną siatkę. – Powinienem wykorzystać tę szansę. Debiut nie wyglądał tak, jak chciałem. Nie ma co się tłumaczyć. Powinienem był uderzyć lepiej. Nie grałem przez dwa miesiące, latem trenowałem sam. Ale to żadna wymówka.
Trener Zawiszy Ryszard Tarasiewicz wpuścił Portugalczyka na ostatnie 30 minut. – Nie ma na razie więcej sił, ale to się szybko zmieni. Już w debiucie Bernardo był więcej niż poprawny. Od razu widać jego zalety. Najgroźniejszy jest w polu karnym, trzeba mu tam dostarczyć piłkę, a on będzie wiedział, co z nią zrobić. Umiejętnie współpracuje z zespołem, grając tyłem do bramki.
– Będzie dużym wzmocnieniem – dodaje Michał Masłowski, środkowy pomocnik Zawiszy. – Nie jest może tak szybki, żeby rzucić mu piłkę za obrońców na dobieg, ale za to świetnie przyjmuje i rozgrywa. Widać, że doskonale czuje się w powietrzu.
– Z Zawiszą trenowałem tylko kilka razy. To nie były łatwe dni: nowy kraj, miasto, klub. Teraz przed nami cały tydzień zajęć. Liczę na to, że przygotuję się lepiej i będą efekty. Nie przyjechałem do Polski na żadną emeryturę. Chcę jeszcze coś osiągnąć – kończy Portugalczyk.
źródło: bydgoszcz.sport.pl





















