Jakub Szumski stanął w bramce Piasta w pierwszym, historycznym meczu rozgrywanym w ramach eliminacji do Ligi Europy. Pojawienie się tego młodego jeszcze golkipera pomiędzy słupkami zostało przyjęte jako niespodzianka. Brak doświadczenia, mało występów w ligowych meczach. To jednak wychowankowi Legii Warszawa nie przeszkodziło rozegrać dobrego spotkania. Kilka jego interwencji było na europejskim wręcz poziomie.
– Samego siebie trudno jest oceniać, ale z mojej perspektywy myślę, że nie wyglądało to najgorzej. Starałem się jak najlepiej wywiązać ze swoich obowiązków. Kilka razy udało się wyłapać trudne piłki. Ostateczna jednak ocena mojej gry należy do trenera – komentuje swój występ Jakub Szumski.
Już w momencie losowania było wiadomo, że gliwiczan czeka trudna przeprawa. Azerowie w piłkę potrafią grać, a na dodatek walczyli na własnym terenie – To prawda, Karbach to klasowa drużyna. Spodziewaliśmy się ciężkiej przeprawy i tak było. Od początku postawili nam bardzo ciężkie warunki, ale myślę, że z naszej strony też gra nie wyglądała źle. Wałczyliśmy do końca, zagraliśmy na 100%, daliśmy z siebie wszystko. Oczywiście jest niedosyt, bo gdy się remisuje na tak trudnym terenie, to fajnie by było tak zakończyć, ale wyniki 2:1 przed rewanżem nie jest dla nas zły – analizuje Szumski.
Przy pierwszym straconym golu młody bramkarz Piasta nie miał nic do powiedzenia. Strzał Ricardo był perfekcyjny, nie do obrony. Druga bramka budzi już więcej emocji – Myślę, że przy tej drugiej bramce mogłem lepiej zachować. Strzał jednak był oddany z bliska, obrona instynktowna. Zabrakło centymetrów, aby wybronić dobitkę – mówi niepocieszony golkiper.
Po zmianie stron, gdy na tablicy widniał wynik 1:1 wydawało się, że gospodarze nie mają pomysłu jak sforsować mądrze grający w defensywie zespół gości, jednak udało im się przechylić szalę na swoją korzyść – Zawodnicy Karabachu na początku tej drugiej połowy nie forsowali tempa. Dużo operowali piłką, starali się przy niej utrzymać. Dzięki temu zachowali więcej sił na końcówkę. Potem podkręcili tempo, zaczęli sobie stwarzać sytuacje. Po jednej z nich strzelili gola, szkoda, ale jak już powiedziałem w rewanżu nie stoimy na straconej pozycji.
Bardzo dużo przed tym meczem mówiło się o niesprzyjających dla piłkarzy Piasta warunkach klimatycznych jakie panują o tej porze w Azerbejdżanie. Okazuje się jednak, że tak źle nie było – W dzień rzeczywiście temperatura sięgała ponad 40 stopni, ale w porze meczu już było znacznie chłodniej. Myślę, że bardziej przeszkadzała jakość powietrza. Mi jednak ciężko tak ostatecznie ocenić. Nie biegam tyle, co koledzy z pola.
Rewanż zostanie rozegrany już za niespełna tydzień i z zdaniem Szumskiego, formalnością dla Azerów nie będzie – Teraz Karabach ma problem, bo musi przelecieć kawałek świata, zaaklimatyzować się w Gliwicach.
Jakub Szumski takim występami zbiera niezbędne mu doświadczenie. Okazuje się jednak, że to dla tego młodego bramkarza nie była pierwsza , piłkarska podróż w tak egzotyczne rejony świata. – Zdarzało się pojeździć po świecie. Z Legią byłem w Izraelu, gdy graliśmy w Lidze Europy. Także w Afryce na turnieju. Nie mniej jednak ten występ był chyba najważniejszy w mojej dotychczasowej karierze – zdradza nam bramkarz.
Okazuje się też, ze kluczem do dobrego występu był brak tremy – Dla mnie możliwość gry w takim meczu była ogromną frajdą. Podszedłem do tego jak do przygody. Dlatego też nie stresowałem się – uśmiecha się Szumski.
Puchar już za Piastem. Teraz czas na ligę. Następny mecz już w niedzielę. Czy daleka podróż, mało czasu na regenerację sił, nie wpłynie na formę zawodników? – Sama podróż nie. Lot trwał niecałe 4 godziny. Autokar do Warszawy jedzie znacznie dłużej. Natomiast trochę brakuje normalnego snu. Próbowaliśmy drzemać na lotnisku i w samolocie, ale to nie to samo. Dzisiaj jednak, po krótkim rozbieganiu trenerzy dali nam wolne. Mamy czas do jutra popołudnia, aby odespać stracone godziny i zregenerować siły. Dopiero w sobotę wieczorem mamy trening. Jesteśmy też naprawdę dobrze przygotowani do sezonu i takiego rytmu, jaki nas czeka w najbliższych tygodniach – wyjaśnia Szumski.
Dariusz Trela na pewno nie będzie do dyspozycji trenerów jeszcze na najbliższy mecz. Wszystko więc wskazuje na to, ze ponownie zobaczymy Szumskiego w bramce – Decyzja oczywiście nie do mnie należy. Nastawiam się jednak, że zagram z Cracovią. Mam nadzieję ze dostanę kolejną szansę. Dla mnie gra to duża frajda, nie mogę się już doczekać następnego meczu – mówi 21-letni golkiper.,

Opracowanie własne
Foto: I. Dorożanski/piast-gliwice.eu






















Moim zdaniem mecze towarzyskie pokazały kto jest w lepszej formie i ma większe doświadczenie. To Szmatuła powinien bronić jest starszy więcej meczy rozegrał więc na niego trzeba było by stawiać. Szumski tez jest dobry ale jeszcze młody i musi się jeszcze uczyć.
Brawo Kuba, udowodnij że to ty jesteś numerem jeden w bramce Piasta i pomóż w walce o Europejskie Puchary
Piłkarze zagrali dobrze, może trochę zbyt bojaźliwie, a on to spieprzył… niech ma tego świadomość
Kuba trzymaj tak abitnie poziom. liczymy na Ciebie.
Też nie jestem za Szumskim, ale…przy pierwszej bramce nawet jakby stał na linii bramkowej nie miał żadnych szans. Ewidentna wina obrony. Jak można dopuścić na oddanie spokojnego strzału z tej odległości?. Nikt strzelca nawet nie atakował.
Co do drugiego gola. Tu już błąd Szumskiego przy wydatnej „pomocy” naszej obrony. Gdyby Kuba nie stał tak blisko lewego słupka ( a nie musiał), to ten lekki strzał nie musiałby nawet parować tylko by złapał.
A tak przy okazji. Co dalej z naszą OBRONĄ???. Z czym na Puchary, z czym na Ekstraligę?. Znowu w sezonie 50 bramek wpuszczonych, znowu gonienie wyniku?.
Zawału serca można dostać. Martwi mnie to, że obrona podobnie zachowywała się w meczach towarzyskich na Węgrzech. Jak tego nie zmienią, to klapa !!!.
Prawego słupka , sorry
Tego trzeba się nauczyć, mieć to we krwi. Dziękuję Panu Szumskiemu za grę w Piaście